W listopadzie Sąd Najwyższy Węgier orzekł, że rozporządzenie dzielnicy Terézváros nie jest niezgodne z konstytucją i sprzeczne z prawem. Burmistrz dzielnicy Tamás Soproni podkreślił też, że decyzja służąca ochronie spokoju mieszkańców nie narusza swobody przedsiębiorczości. To oznacza, że z centrum miasta definitywnie zniknie najem krótkoterminowy.
Rada przyjęła uchwałę w październiku. Zgodnie z nią od 1 stycznia 2026 roku w VI dzielnicy nie będzie można wynajmować mieszkań na krótki termin. Decyzję podjęto po przeprowadzonym w 2024 roku referendum dotyczącym polityki mieszkaniowej. 54 proc. opowiedziało się za zakazem, choć w głosowaniu wzięło udział nieco ponad 20 proc. uprawnionych mieszkańców położonej w centrum miasta Terézváros. Eksperci szacują, że dzięki zakazowi na rynek wynajmu i sprzedaży wróci ok. 2700 mieszkań.
Uzasadnieniem tej decyzji była też potrzeba rozwiązania kryzysu mieszkaniowego spowodowanego masową turystyką. W centrum w wielu budynkach ponad połowa lokali przeznaczona jest na wynajem krótkoterminowy. Ponad 7 proc. wszystkich mieszkań w dzielnicy wynajmowane jest przez Airbnb i Booking.com. Od 2020 roku liczba krótkoterminowych wynajmów wakacyjnych w Budapeszcie wzrosła o 80 proc. To sprawiło, że czynsze w okolicy poszybowały.
Odwiedzający Budapeszt i szukający noclegu w centrum będą musieli polegać na hotelach, motelach i pensjonatach. To oznacza, że pobyt może ich kosztować więcej, konieczne będzie też rezerwowanie ze sporym wyprzedzeniem. Portal travelandtourworld.com idzie o krok dalej i alarmuje, że wyrzucenie z dzielnicy ofert z Airbnb i Booking.com może wpłynąć na wzrost cen hoteli z uwagi na rosnący popyt. Turyści i przedsiębiorcy mogą się też przenieść do sąsiednich dzielnic, w których zakaz nie obowiązuje. Czy uważasz, że w Polsce też powinien zostać wprowadzony zakaz najmu krótkoterminowego w centrach miast? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz komentowania.