U Wolfganga na urodzinach

Mozart nie przepadał za miejscem swych narodzin, ale Salzburg nie przyjmuje tego do wiadomości. A w tym roku szczególnie hucznie świętuje 250. rocznicę przyjścia na świat genialnego muzyka

Znalazłam się w Salzburgu w czasie szczególnym. Był styczeń. Trwał właśnie Mozart Woche - festiwal organizowany przez miasto na cześć najsławniejszego obywatela w miesiącu jego urodzin. Wycieczka była krótka (za krótka!), zaledwie dwa dni. Jednak dało się pomieścić i zwiedzanie miasta, i - dla mnie obowiązkowe - wieczorne koncerty w Wielkim Domu Festiwalowym.

To były wieczory magiczne... W Grosses Festspielhaus występowali Filharmonicy Wiedeńscy, których prowadził Zubin Mehta. Nikolas Harnoncourt przyjechał razem ze swoim zespołem Concentus Musicus Wien. W programie królował Mozart, jego symfonie i arie. Widownia - 2177 miejsc - zawsze wypełniona po brzegi. Każdego wieczoru owacje. A potem wytwornie odziane panie i równie eleganccy panowie, pokonując zaspy, wsiadali do zajeżdżających przed Dom Festiwalowy taksówek. Ruch był tak wielki, że porządku na Hofstallgasse pilnować musieli policjanci.

Zwiedzanie Salzburga, ze względu na długość, a raczej krótkość mojego pobytu, ograniczyłam w zasadzie tylko do miejsc związanych z Mozartem. Zaczęłam chronologicznie, od żółtego domu przy Getreidegasse 9. To tu 27 stycznia 1756 r. przyszedł na świat genialny syn Leopolda i Anny Marii Mozartów (teraz, na urodziny artysty został zaaranżowany na nowo przez światowej sławy amerykańskiego reżysera i projektanta Roberta Wilsona, który wzbogacił ekspozycję dźwiękowo-świetlną instalacją).

Tup, tup... Strząsam śnieg z butów na wycieraczkę z wplecionym autografem kompozytora i ze ściśniętym ze wzruszenia sercem wchodzę po schodach. Zza drzwi pokoju dobiega muzyka. - To Amerykanie z naszym profesorem z Mozarteum [jedna z najsłynniejszych europejskich uczelni muzycznych - przyp. red.] kręcą film - informuje mnie szeptem postawiony na straży pracownik muzeum. - Póki nie skończą, może zajrzy pani do kuchni...

Przy dźwiękach klawikordu (poprzednik fortepianu) i udającego kukułkę fletu, wyobrażając sobie, że to Leopold z synem muzykują, staję w progu królestwa pani domu. Na wielkim piecu garnki, obok drewnianej ławki wiadro. Anna Maria, mama Wolfiego i Nannerl, sama wnosiła wodę i węgiel na trzecie piętro. Pozostali członkowie rodziny jako muzycy musieli dbać o ręce.

Mozartowie zajmowali trzy pokoje, z których jeden służył Leopoldowi do pracy. Pomieszczenia są niziutkie, kamienice budowano tak, że im wyżej, tym niższe lokale, a oni zajmowali przedostatnie piętro. Ale o sufit głowami nie ocierali, byli raczej niskiego wzrostu.

W domu zachowało się kilka pamiątek: podręcznik do nauki gry na skrzypcach (autorstwa Leopolda), wyszywana cekinami torebeczka Nannerl, starszej siostry Wolfganga. Są też skrzypce małego geniusza. Na ścianie saloniku wisi reprodukowany na niezliczonych suwenirach rodzinny portret: rodzeństwo gra na dwie ręce, ojciec słucha, matka patrzy z obrazu (portret powstał po jej śmierci).

Gdy w mieście zaczął obowiązywać zakaz nocowania w tym samym pokoju nastoletnich dzieci przeciwnej płci, rodzina musiała znaleźć większe lokum. W 1773 r. nastąpiła przeprowadzka na drugi brzeg przecinającej salzburską starówkę rzeki Salzach. W okazałym domu przy Makartplatz Mozartowie zajęli drugie piętro. Przykładając współczesną miarę, była to zamiana malucha na limuzynę. Wielkie, wysokie pokoje, duże okna, jasno, przestronnie.

W działającym tu muzeum miejsca jest tyle, że oprócz licznych gablot z bezcenną zawartością postawiono kostiumy i fragmenty operowych scenografii oraz urządzono salę kinową. Zwiedzanie rozpoczynamy od makiety: "Tak swoje mieszkanie urządzili Mozartowie". Następny przystanek obowiązkowy to pianoforte Wolfganga. Ach, żeby choć musnąć klawiaturę... Niestety, chroni ją specjalna klapa z pleksi. Każdy gość dostaje aparat z głosem przewodnika (kilka języków do wyboru), zachęcam jednak, by nie tylko słuchać i patrzeć, ale też czytać. Mozartowie świetnie pisali.

"Z otrzymanych listów wnoszę, że papa uważa, iż ja się tu tylko bawię. Jak bardzo się papa myli! Mogę powiedzieć, że nie mam tu żadnych, ale to absolutnie żadnych przyjemności, z wyjątkiem jednej, że już nie jestem w Salzburgu." - Wolfgang nie przepadał za miastem swych narodzin, spotkało go tu zbyt wiele upokorzeń ze strony pracodawcy arcybiskupa Coloredo, ale Salzburg nie przyjmuje tego do wiadomości i organizuje wciąż nowe związane z Mozartem atrakcje.

Pod koniec 2004 r. otwarto multimedialne muzeum Next to Mozart przy Getreidegasse 7, czyli po sąsiedzku z domem narodzin kompozytora. Zajmuje 2,4 tys. m kw. na trzech poziomach (łączą je ruchome schody), w środku m.in. 77 woskowych figur. Najpierw idziemy XVIII-wieczną salzburską uliczką. Po prawej piekarnia, apteka i gabinet felczera, medyk akurat ma pacjenta - wyrywa mu ząb (słychać krzyki i jęki). Po lewej stolarnia, pracownia złotnicza. Na wprost mały żebrak wyciąga rękę, prosząc o jałmużnę. Z ulicy wchodzimy do domu. W kuchni oprawiają kurę, w jadalni przy suto zastawionym stole spotkali się miejscowi notable. Ojej... służący upuścił talerz. A kto tak okropnie rzępoli na skrzypcach? Jeszcze kilka kroków i widzimy bawialnię, w której chłopiec w błękitnym kubraczku ma lekcję z upiornym, długowłosym nauczycielem.

Ostatnie piętro muzeum to świat opery - tajemniczego, mozartowskiego "Czarodziejskiego fletu", reprezentowanego przez pokrytą piórami postać nadwornego ptasznika Papagena i wyłaniającą się z ciemności Królową Nocy.

Po sąsiedzku z Wolfgangiem na ostatnim piętrze muzeum poznać można także maestro Karajana, rodowitego salzburczyka oraz księdza Josepha Mohra, autora kolędy "Cicha noc", który przyszedł na świat przy Steingasse, wąskiej na dwa, góra trzy kroki salzburskiej uliczce.

Wszyscy zapewniali mnie, że w mieście nad Salzach najpiękniej jest latem. Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś to sprawdzić. Tym razem przy okazji letniego festiwalu.

Salzburskie festiwale

Każdy nowy rok Salzburg otwiera Tygodniem Mozarta -Mozart Woche. Organizatorem tego zimowego festiwalu jest Mozarteum - Konserwatorium i Ośrodek Mozartowski (międzynarodowa fundacja założona w 1880 r. w Salzburgu, prowadzi największą na świecie bibliotekę mozartowską i Archiwum Mozartowskie). Planuje się go tak, by dzień urodzin Wolfganga wypadał mniej więcej w środku. Wbrew nazwie, Tydzień Mozarta trwa trochę dłużej niż siedem dni. W tym roku rozpoczął się 20 stycznia, a zakończy 5 lutego. Uczestniczą w nim jak zwykle najwybitniejsi wykonawcy: Nikolas Harnoncourt, Riccardo Muti, Daniel Barnenboim, Walery Giergiew, Reinhard Goebel, sir Roger Norrington... Wymieniać można by długo - z powodu rocznicy gwiazd jest więcej niż kiedykolwiek.

Bilety 15-185 euro, szczegółowy program (także muzea i ślady Mozarta w Salzburgu): http://www.mozarteum.at

Tym, którzy wolą Salzburg zielony, polecamy letni Festiwal Salzburski. 76 lat temu wymyślił go wybitny reżyser teatralny Max Reinhardt, żeby wypełnić sezon ogórkowy. W tym roku Salzburg wystawi wszystkie dzieła sceniczne Mozarta. Bilety na najlepsze miejsca kosztują krocie - 360 euro, ale to samo (tyle że z dalszych rzędów) obejrzeć można i za 22 euro. Program festiwalu i innych kulturalnych wydarzeń: http://www.salzburgfestival.at

http://www.stadt-salzburg.at - wszystko o mieście

Rok Mozarta

http://www.mozart2006.net - wszystko o kompozytorze i imprezach rocznicowych w Austrii

http://www.wienmozart2006.at - kalendarz wydarzeń w Wiedniu

http://www.mozart2006.at - kalendarz wydarzeń w Salzburgu

http://www.mozarthausvienna.at - Dom Mozarta w Wiedniu (wcześniej zwany Figarohaus), 27 stycznia ponownie otwarty po renowacji

http://www.kdm.at - Dom Muzyki w Wiedniu, multimedialne muzeum wprowadzające w świat Mozarta i innych kompozytorów wiedeńskich

http://www.wiener-staatsoper.at - Opera Wiedeńska

http://www.mozartways.com - wszystko o europejskich podróżach Mozarta i jubileuszowych imprezach w różnych krajach

http://www.24hoursmozart.com - niemiecka strona (także po angielsku) o mozartowskich wydarzeniach muzycznych w mediach

Więcej o: