Zapewne nie raz zdarzyło ci się zobaczyć lecący samolot, za którym pozostawał charakterystyczny ślad. Czasem jest jedna krótka linia, a czasem niebo całe usłane jest długimi pasami wyglądającymi jak dym albo chmura. Podczas gdy niektórzy nie zwracają na to uwagi, inni snują rozmaite teorie spiskowe, nierzadko sprzeczne, dotyczące chemitrails, chemtrails, czyli smug chemicznych substancji rozpylanych przez odrzutowce i samoloty pasażerskie. Jak jest naprawdę?
Smugi kondensacyjne to ślad pozostawiany przez samolot i składający się z drobnych kropli wody, ale też produktów spalania przez silniki, w tym dwutlenku węgla, węglowodorów, niewielkich ilości tlenków azotu, węgla oraz siarki. - Jest to rodzaj chmury tworzonej przez człowieka - tłumaczyła meteorolożka Amanda Martin w rozmowie z magazynem "Travel + Leisure". Do powstania smug konieczne są jednak odpowiednie warunki atmosferyczne.
Powstanie smugi zależy od temperatury i wilgotności masy powietrza otaczającej samolot. Gdy jest chłodne i wilgotne, nadmiar pary wodnej zamienia się w kryształki lodu i łączy się z kolejnymi porcjami pary wodnej. Tak smuga się powiększa, rośnie, w końcu tworzą się chmury, które mogą urosnąć nawet do kilku kilometrów długości. Stabilne smugi utrzymują się na niebie długo i często zmieniają się w pas chmur pierzastych. Smugi niestabilne znikają po kilku minutach, są też wyraźnie cieńsze i krótsze. Przy ciepłym i suchym powietrzu, a także centralnych częściach antycyklonów, czyli wyżów barycznych, smugi nie powstają.
Za mit należy uznać wszystkie teorie spiskowe dotyczące jakichkolwiek negatywnych skutków smug kondensacyjnych. Wszelkie badania wskazują, że smugi nie są niebezpieczne dla ludzi
- podkreśla IMGW. Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska ostrzega jednak, że długo utrzymujące się smugi mogą przyczyniać się do zatrzymywania ciepła, a w konsekwencji pogłębiania zmian klimatycznych. Jeśli masz ochotę, to zagłosuj w naszej sondzie, która znajduje się poniżej.