Bakteria o nazwie Vibrio vulnificus po raz kolejny daje o sobie znać. Niemieckie służby już rok temu informowały o odnotowaniu jej obecności w wodach Bałtyku. Tego lata w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, czyli landzie graniczącym od północnego wschodu z Polską potwierdzono dwa przypadki zgonów. Czy przebywający na polskim wybrzeżu mają się czego obawiać?
Vibrio vulnificus to mięsożerne przecinkowce, które zawdzięczają swoją nazwę temu, że "zjadają mięśnie". Zatrucie bakterią może stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia człowieka. Objawy przypominają te charakterystyczne dla zatrucia pokarmowego: wodnista biegunka, skurcze brzucha, nudności, wymioty, gorączka czy dreszcze. Eksperci podkreślają, by nie ignorować infekcji i jej symptomów.
Może ona doprowadzić do posocznicy, niewydolności narządów, a ostatecznie w ciągu kilku dni do śmierci
- tłumaczy w rozmowie z niemieckim portalem mdr.de Matthias Labrenz, mikrobiolog z Instytutu Badań Morza Bałtyckiego Leibniza w Warnemünde.
Krajowy Urząd Zdrowia i Spraw Społecznych (Lagus) Meklemburgii-Pomorza Przedniego przekazał, że latem 2024 roku dwie osoby zmarły w wyniku zakażenia się bakterią w czasie kąpieli w Bałtyku. Ofiary to 81-latek, który miał choroby przewlekłe i otwarte rany, a także 59-latek, w którego krwi wykryto obecność przecinkowca.
Służby sanitarne zalecają, aby nie popadać w panikę, lecz zachować ostrożność. Turyści w podeszłym wieku, o osłabionej odporności oraz ze zmianami skórnymi powinni unikać kontaktu z wodą morską. Warto też dodać, że mięsożerne przecinkowce rozwijają się, kiedy temperatura morza wzrasta. Powyżej 18 st. Celsjusza to idealne warunki do rozmnażania się Vibrio vulnificus. Obecnie, w połowie sierpnia, temperatury wody niemal wszędzie nad Morzem Bałtyckim wynoszą od 18 do 21 st. Celsjusza. Jeśli masz ochotę, to zagłosuj w naszej sondzie, która znajduje się poniżej.