Problematyczny powrót Polaków. Przewoźnik wyprosił pasażerów z pokładu. "Będzie pozew zbiorowy"

Polska linia czarterowa oskarżyła pasażerów lotu z Egiptu do Katowic o agresywne zachowanie wobec załogi w czasie międzylądowania samolotu. Podróżni zaprzeczają jednak i przedstawiają zupełnie inną wersję wydarzeń. Zapowiadają walkę o odszkodowanie.
Samolot linii Enter Air - zdjęcie ilustracyjne
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl

Do sytuacji doszło 21 sierpnia br. w czasie lotu z kurortu Marsa Alam na lotnisko Katowice-Pyrzowice. Na facebookowym profilu polskich linii lotniczych Enter Air pojawiło się oświadczenie, które wywołało mieszane odczucia wśród internautów. W komentarzach pojawiła się alternatywna wersja tego, co miało zajść w czasie międzylądowania.

Zobacz wideo Kiedy przysługuje nam zwrot kosztów, a kiedy odszkodowanie od przewoźnika? Ekspertka wyjaśnia

Problemy turystów w czasie powrotu z wakacji. Przewoźnik oskarża podróżnych o akty agresji

Z komunikatu przewoźnika dowiadujemy się, że samolot lecący do Polski musiał przymusowo wylądować w Hurghadzie z powodu "ekstremalnie trudnych warunków pogodowych". Maszyna została schłodzona na płycie lotniska, gdzie oczekiwała na dalszy lot. Właśnie wtedy, zgodnie z oświadczeniem Enter Air, miało dojść do "niezrozumiałego zachowania pasażerów".

Po uzyskaniu zgody doszło do protestu pasażerów, którzy w konsekwencji zostali poproszeni o opuszczenie pokładu. Informujemy, że pasażerowie, którzy są agresywni lub będący pod wpływem alkoholu, zgodnie z przepisami nie mogą zostać wpuszczeni na pokład

- czytamy we wpisie przewoźnika.

Z takim opisem wydarzeń nie zgadzają się wspomnieni wyżej podróżni. W komentarzach pod wpisem pojawiło się wiele zarzutów o kłamstwa i oszczerstwa względem osób pozostawionych w terminalu. Z ich relacji wynika, że na pokładzie nie było ani agresywnych, ani pijanych osób.

Czy Enter Air to dobra linia lotnicza? Pasażerowie planują przenieść spór przed oblicze sądu

Jedna z pasażerek felernego lotu opisała w komentarzu, jak sytuacja wyglądała z jej perspektywy. Na samym początku pasażerowie mieli dostać informację o niewielkim opóźnieniu z uwagi na kłopot przelotowości nad Węgrami. W czasie lotu zrobiło się duszno i gorąco, a w pewnym momencie pilot poinformował o konieczności lądowania w Hurghadzie z powodu awarii klimatyzacji.

Po wylądowaniu czekaliśmy na techników, którzy usuną awarię klimatyzacji. Każdy z pasażerów zaopatrzył się w wodę oraz kanapki odpłatnie, z gazet robiliśmy wachlarze, by się schłodzić

- relacjonuje kobieta.

Pasażerowie zaprzeczają oskarżeniom polskiego przewoźnika
Pasażerowie zaprzeczają oskarżeniom polskiego przewoźnikaFot. Marcin Kucewicz / Agencja Wyborcza.pl

Po usunięciu awarii pod samolot podstawiono cysternę z paliwem. Zatankowanie nie oznaczało jednak rychłego odlotu. Jak się bowiem okazało, ok. godz. 20:00 wczasowicze musieli opuścić pokład i udać się do hotelu, by wystartować nad ranem następnego dnia. Ostatecznie, po trudnej nocy, turyści wyruszyli w trasę powrotną do kraju z trzygodzinnym opóźnieniem.

Nie jest dla mnie zrozumiałe oczernienie nas w państwa oświadczeniu, gdyż warunki pogodowe w Hurghadzie były takie same jak każdego dnia w sezonie, nikt z nas nie był pijany, agresywny, nikt z nas nie protestował, każdy słuchał poleceń załogi

- podsumowuje poszkodowana pasażerka.

Nie wierzę, że firma, z którą odbyłam już wiele lotów napisała takie kłamstwa

- skomentowała inna podróżna. 

Będzie zbiorowy pozew

- zapewnił pod komunikatem oburzony urlopowicz. Wiele wskazuje na to, że część uczestników lotu z Egiptu będzie się starać o odszkodowanie od przewoźnika. Jeśli masz ochotę, to zagłosuj w naszej sondzie, która znajduje się poniżej.

Więcej o: