O skandalicznej sytuacji poinformował nas sam poszkodowany, pan Dariusz, który pierwotnie opisał historię na facebookowej grupie podróżniczej "Świat To Za Mało - tanie podróże i porady podróżnicze". To, czego doświadczył na początku wycieczki do Tajlandii, wyprowadziłoby z nerwów nawet najbardziej doświadczonego podróżnika.
20 maja pan Dariusz opublikował w mediach społecznościowych relację z wydarzeń na lotnisku w stolicy Austrii. Dwa dni wcześniej ośmioosobowa grupa Polaków miała polecieć stamtąd na planowaną od miesięcy wycieczkę do Tajlandii.
W październiku 2023 roku kupiłem bilety do Bangkoku przez Jeddah - wylot z Wiednia. Zakup bezpośrednio od linii lotniczych Saudia Airlines. Pół roku czekania, planowania wycieczek, wszyscy szczęśliwi. Transport busem do Wiednia załatwiony - jedziemy
- relacjonuje podróżnik.
Problemy zaczęły się tuż po dotarciu do portu lotniczego, gdzie dowiedzieli się, że Saudia od dwóch miesięcy nie wykonuje już z niego rejsów. "Szczęki nam opadły" - opowiada dalej. Pracownik lotniska poinformował grupę, że przewoźnik powinien przebukować bilety na inne linie. Tak też się stało. Nowe bilety błyskawicznie trafiły na skrzynkę mailową, a Polacy odetchnęli z ulgą. Było to jednak chwilowe zwycięstwo.
Po dwóch godzinach telefon z Quebecu w Kanadzie - pani z Saudia Airlines bardzo słabym angielskim informuje nas, że niestety nie jest możliwe przebukowanie naszych biletów na inne linie lotnicze i jedynym wyjściem jest udanie się na inne lotnisko, z którego latają ich samoloty
- czytamy we wpisie.
Pech chciał, że najbliższy lot z innego portu miał się odbyć dopiero po trzech dniach, co skróciłoby 12-dniowy pobyt w Bangkoku do dziewięciu dni. Turyści nie dawali jednak za wygraną i ostatecznie udało im się "wywalczyć" nowe bilety na podróż linią Emirates.
Kolejny absurd czekał na nich przy odprawie bagażowo-biletowej. Członkini załogi, która sprawdzała ich bilety, przekazała, że nie zostały one potwierdzone przez Saudia Airlines. "I znów jesteśmy w ciemnej d***e" - komentuje ostro poszkodowany turysta. Na infolinii arabskiego przewoźnika grupa została poinformowana, że zmiana rezerwacji jest jednak niemożliwa, a im samym pozostaje ubieganie się o zwrot kosztów.
Pasażer podkreśla, że jedyne informacje o zmianach lotu, jakie otrzymali, dotyczyły zmiany godziny odlotu oraz czasu międzylądowania z Jeddah do Bangkoku. "Nie było żadnej, absolutnie żadnej informacji o braku połączenia z Wiednia" - stwierdza.
Od tego czasu minęło już kilka miesięcy. Skontaktowaliśmy się z panem Dariuszem, aby zapytać, czy sprawa z przewoźnikiem została wyjaśniona. Niestety, okazuje się, że przez cały czas arabskie linie lotnicze ignorowały prośby o zwrot kosztów za bilety.
Brak jakichkolwiek odpowiedzi na maile ze strony Saudia Airlines. Nie polecieliśmy do Tajlandii. Wróciliśmy do Polski. Część osób miała możliwość cofnięcia urlopu i powrotu do pracy, a reszta siedziała w domu z wielkim niesmakiem
- przekazał nam podróżnik. O komentarz poprosiliśmy również samego przewoźnika. Gdy tylko otrzymamy odpowiedź w tej kwestii, zaktualizujemy artykuł. Jeśli masz ochotę, to zagłosuj w naszej sondzie, która znajduje się poniżej.