Popularne hiszpańskie miasto ma problem z turystami. Nowe przepisy uderzą m.in. w Airbnb

W ostatnim czasie informowaliśmy m.in. o mieszkańcach Wysp Kanaryjskich, którzy protestowali przeciwko nadmiernej turystyce. Ich zdaniem turyści nie tylko zakłócają ich codzienne życie, ale i przyczyniają się do kryzysu mieszkaniowego. Wygląda na to, że podobny problem zauważalny jest w Walencji, a radni właśnie zapowiedzieli ważne zmiany.
Walencja przegłosowała zmiany w sprawie wynajmu krótkoterminowego.
Fot. unsplash, William Carletti

Turyści chętnie rezerwują noclegi za pośrednictwem Airbnb. Nic w tym dziwnego, w końcu mogą tam znaleźć ogromną liczbę ofert wynajmu prywatnych mieszkań, nierzadko w atrakcyjnych cenach. Niestety, choć jest to duże ułatwienie dla urlopowiczów, to sytuacja nie wygląda tak kolorowo w oczach mieszkańców.

Zobacz wideo Jak wygląda hotel 5-gwiazdkowy w Kolumbii? W Polsce miałby maksymalnie trzy gwiazdki

Hiszpania rozpoczyna walkę z Airbnb

Jak poinformował serwis Idealista, radni Walencji jednogłośnie przegłosowali wstrzymanie udzielania i rozpatrywania licencji na wynajmowanie prywatnych mieszkań turystom. Zakaz będzie obowiązywał przez rok, jednak nie wyklucza się jego przedłużenia. Podobne rozwiązanie zostało już wcześniej wprowadzone w dzielnicy Ciutat Vella i El Cabanayal, jednak teraz ma objąć niemal całe miasto

Nowe zgody przestaną być wydawane w apartamentowcach i budynkach wielorodzinnych. Decyzja wynika z trudnej sytuacji na rynku nieruchomości i pogorszenia jakości życia mieszkańców. Okazuje się, że obecnie znalezienie mieszkania pod wynajem długoterminowy graniczy z cudem, a ceny tych dostępnych zwalają z nóg. 

Sytuacja grozi zachwianiem równowagi, która gwarantuje, że Walencja jest miastem, w którym warto żyć

- uzasadniali radni. 

Problem z turystami w Hiszpanii

Sytuacja pomiędzy turystami a Hiszpanami staje się coraz bardziej napięta. Jak informowaliśmy w poprzednich artykułach, konflikt jest szczególnie widoczny na Teneryfie, gdzie pod koniec kwietnia na ulice wyszło tysiące protestujących. Nosili wielkie transparenty, skandowali przez megafony i protestowali przeciwko "nadmiernej turystyce wyniszczającej Wyspy Kanaryjskie". 

Miejscowi domagają się m.in. ograniczenia liczby przyjezdnych oraz budowy nowych miejsc noclegowych. Tłumaczyli, że obecnie wielu właścicieli nieruchomości, woli zarabiać na turystach i przeznaczać mieszkania na wynajem krótkoterminowy. W rezultacie mieszkańcy mają problem ze znalezieniem miejsca do życia. 

 "Chcemy rozwiać błędne przekonanie, że nie cenimy turystów. Jesteśmy tu po to, żeby zmieniać turystykę. Ta wyspa jest piękna i jeśli jej nie będziemy chronić, odwiedzający nie będą mieli nic do zobaczenia" - mówił jeden z Hiszpanów w rozmowie z mediami. 

Więcej o: