Pocztówka z Rumunii. Kolorowe monastyry

Zobaczyliśmy tylko 2 z 60, więc będzie po co tu wracać

W północno-wschodniej Rumunii napotykaliśmy co jakiś czas drogowskazy kierujące do monastyrów. Wiedzieliśmy, że na terenie rumuńskiej Mołdawii i Bukowiny jest ich około 60. Ale kiedy próbowaliśmy dotrzeć do któregoś z nich, okazywało się, że droga nieoczekiwanie się kończy lub jest zupełnie nieprzejezdna. Nie mieliśmy dość zapału, żeby porzucić samochód i wybrać się na wędrówkę po rumuńskich bezdrożach. Na szczęście dowiedzieliśmy się, że są zabytki, do których dostęp jest łatwiejszy. Odnaleźliśmy je w okolicach Suczawy, stolicy rumuńskiej Bukowiny.

***

Choć miasto nie jest najciekawsze, można tu znaleźć kilka cerkwi, Muzeum Historii Bukowiny i Etnograficzne, ruiny Zamku Tronowego.

Gorzej jest w Suczawie z noclegiem - hotele są drogie, a kemping wymieniony w przewodniku Pascala nie istnieje. Rozbiliśmy w końcu namiot na parkingu jakiegoś dziwnego schroniska (domu schadzek?). Rano wstąpiliśmy na targ. Tak się zachwycałam piętrzącymi się na stołach warzywami i owocami, że o mały włos nie straciłam portfela (któraś z kręcących się po targu Cyganek przecięła moją torbę, na szczęście nie zdążyła niczego zabrać). Wyposażeni w świeży chleb, ser, masę warzyw i owoców ruszyliśmy do monastyrów.

Pierwszym, a zarazem najsłynniejszym, jaki udało się nam odnaleźć, był Voronet, 4 km od miasteczka Gura Humorului (ok. 35 km od Suczawy). Między Gurą i monastyrem kursuje kilka autobusów, można też iść piechotą - drogą wzdłuż zabudowań. Wejścia na teren posesji strzegą kunsztownie rzeźbione w drewnie ażurowe bramy, niektóre zwieńczone cebulastymi kopułkami. Podziwiając wyroby tutejszych snycerzy, docieramy do monastyru. Na parkingu przed wejściem na teren klasztoru rozłożyli swoje wyroby ludowi twórcy. Naprzeciwko w kilku skromnych barach można coś zjeść. Klasztor, wpisany na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO, jest dość skomercjalizowany, ale na pewno warto go zobaczyć (wstęp ok. 2 euro, fotografowanie i filmowanie sporo więcej). Ufundowany został przez Stefana Wielkiego w 1488 r. podobno na prośbę pustelnika Daniela z pobliskiego klasztoru w Putnej. Cerkiew św. Jerzego powstała w trzy miesiące i 21 dni. Świątynia zbudowana jest na planie w kształcie trefla, w stylu łączącym wpływy bizantyjskie z włoskim renesansem. Nawa ze sklepieniem zwanym "mołdawskim" zakończona jest trójkonchową absydą, nad którą wznosi się wieża-latarnia. Z półmroku wyłaniają się przepiękne freski z połowy XVI w.: sceny z życia patrona cerkwi św. Jerzego, Matki Boskiej, wizerunki świętych, Chrystusa, starotestamentowych proroków, ojców Kościoła prawosławnego czy fundatora świątyni - Stefana Wielkiego. Prawie każdy z malowanych rumuńskich klasztorów wyróżnia się innym kolorem dominującym we freskach - świątynia w Voronecie zwana jest niebieską, błękitny jest także jej dach. Byliśmy zachwyceni, ale trochę nas zmęczył komercyjny charakter tego miejsca. Postanowiliśmy poszukać zabytków rzadziej odwiedzanych przez turystów.

***

Wybór padł na zespół klasztorny Slatina. Całe szczęście, że byliśmy zmotoryzowani, bo inaczej dojazd byłby bardzo utrudniony (w okolice Slatiny kursują autobusy z pobliskiego Falticeni, ale tylko dwa razy dziennie). Mniej więcej w połowie drogi z Falticeni do targu Neamt trzeba skręcić w kierunku miejscowości Rasca. Z mapy wynikało, że jadąc tą drogą do końca, dotrzemy do monastyru. Krążyliśmy jednak około godziny, zanim wśród starych drzew w dolinie rzeki Suha Mica udało nam się odnaleźć klasztor. Otaczają go doskonale zachowane mury obronne, nad wejściem widnieje płaskorzeźba z herbem Mołdawii. Centralną część kompleksu stanowi cerkiew Przemienienia Pańskiego. Malowidła z ok. 1560 r. nie są tak dobrze zachowane jak w Voronecie, ale równie zachwycające. Na terenie klasztoru panuje niezwykły spokój. Mieszkający tu mnisi pędzą życie wypełnione pracą i modlitwą. Jeden z nich próbował opowiedzieć nam o historii cerkwi, ale niestety nasza znajomość rumuńskiego była za słaba, byśmy mogli docenić jego wysiłki. Cały teren kompleksu wypełnia wspaniały ogród starannie pielęgnowany przez zakonników. Na terenie klasztoru jest też druga cerkiew, która pełniła kiedyś funkcje pomocnicze - odprawiano w niej nabożeństwa w dni powszednie. Dzisiaj mieści się tutaj niewielkie muzeum. Wstęp do klasztoru jest bezpłatny, można fotografować bez przeszkód, ale trzeba robić to dyskretnie, by nie przeszkadzać w modlitwach. Wizyta w tym rzadko odwiedzanym zabytku była dla nas wielkim przeżyciem. Przed wyjściem napełniliśmy butelki wodą z klasztornej studni i pożegnaliśmy gościnnych zakonników. Zasiedliśmy nad rzeką wijącą się poprzez dolinę i zjedliśmy obiad składający się z produktów kupionych na targu w Suczawie, patrząc na oświetlony zachodzącym słońcem monastyr.

Najlepiej w polskim domu

Dojazd do Suczawy: autobusem z Przemyśla (100 zł w jedną stronę), więcej informacji:

http://www.pks-przemysl.pl ;

samochodem najlepiej przez Węgry - naookoło, ale bezpieczniej; tanie są pociągi, ale nie docierają do wielu miejsc i często się spóźniają

Waluta: leja (leu), aktualny kurs:

http://www.mtromania.ro

Noclegi: kempingi często zdewastowane, bez zaplecza sanitarnego, ale za to bezpłatne lub bardzo tanie; hotele drogie, zaczynają pojawiać się rodzinne pensjonaty; na terenie Bukowiny można szukać noclegów w domach polskich, których jest tu sporo

Sprostowanie

W artykule "Kolorowe monastyry" pomyliłam dwa miejsca - nie byłam w monastyrze Slatnina, tylko Rasca (jest niedaleko). Cerkiew św. Mikołaja na terenie monastyru Rasca została zbudowana w dwóch etapach: lata 1540-42, 1611-17, a freski powstały w latach 1551-52. Przepraszam wszystkich czytelników za nieumyślne wprowadzenie w błąd.

Więcej o: