Do zdarzenia doszło w niedzielę, 31 marca na pokładzie szwajcarskiej linii lotniczej SWISS. Tego dnia pasażerowie wystartowali z lotniska Newark w Stanach Zjednoczonych, skąd mieli udać się do Zurychu. Ich plany zostały jednak pokrzyżowane przez niesfornego podróżnego.
Jak poinformowało internetowe wydanie szwajcarskiego dziennika "Blick", jeden z pasażerów zaczął zachowywać się agresywnie wobec załogi. W pewnym momencie próbował wejść do kokpitu oraz zaatakował stewardesę. Pozostali członkowie załogi udali się wówczas do kuchni w celu zapanowania nad sytuacją. W wyniku incydentu kobieta odniosła "lekkie obrażenia", ale trafiła do szpitala.
Pasażerowie twierdzą, że wszystko zaczęło się od głośnego, niezrozumiałego krzyku, który brzmiał jak głos pijanego mężczyzny. Następnie cała załoga pobiegła do kokpitu, a w kabinie zapadła cisza.
Wiedzieliśmy, że coś jest nie tak, ale nie mieliśmy pojęcia, co się dzieje
- mówi pasażerka Aura Davis.
W końcu z głośników napłynęła informacja dotycząca powrotu na lotnisko w Newark. Z relacji świadków wynika, że samolot był eskortowany pod bramkę przez co najmniej dziesięć radiowozów. Awanturnik wciąż stawiał opór i nie chciał opuścić pokładu. Pozostali podróżni mogli zejść na lotnisko dopiero godzinę później. Ich lot został przełożony na następny dzień.
Przedstawiciele linii lotniczej potwierdzili, że utrudnienia wystąpiły z powodu niesfornego pasażera. Nie potrafili jednak wytłumaczyć, co było przyczyną jego zachowania. Przewoźnik zapewnił klientom zakwaterowanie i kontynuował podróż do Szwajcarii w pierwszy dzień kwietnia.