Więcej informacji na temat aktualnych wydarzeń znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
Zwykle o tej porze roku - a zwłaszcza przy takiej słonecznej pogodzie - drogi w pobliżu Zakopanego były zakorkowane, Krupówki przepełnione, a w lokalnych restauracjach trudno było znaleźć wolny stolik. Zupełnie inaczej jest w tym roku. Jak informuje Tygodnik Podhalański, na słynnym zakopiańskim deptaku trudno dostrzec tłumy, a kadry z Krupówek można by przyrównać do tych z czasów pandemii.
Pierwszym rozczarowaniem dla górali i miejscowych przedsiębiorców były tegoroczne ferie. Ze względu na wyjątkowo szybkie nadejście wiosennej aury, opady deszczu i wysokie temperatury na Podhalu, sezon narciarski zakończył się wcześniej niż zwykle, a stoki świeciły pustkami już w lutym. Kolejnym ciosem dla właścicieli pensjonatów, hosteli i lokalów gastronomicznych mogą być zbliżające się Święta Wielkanocne - zwłaszcza że już teraz ulice Zakopanego wyglądają na opustoszałe. "Cicho i spokojnie", "Krupówki puste jak z czasów pandemii", "To prawda jestem teraz i potwierdzam. Jest cudownie cicho" - komentują internauci w mediach społecznościowych.
Dariusz Galica, który pracuje w branży turystycznej, w rozmowie z Tygodnikiem Podhalańskim stara się jednak zachować cień optymizmu. - Dobre prognozy pogody mogą sprawić, że część turystów wybierze się do Zakopanego w ostatniej chwili i zajmie może ok. 30 proc. - mówi. Po chwili jednak dodaje: - Ludzie powoli zaczynają jeździć gdzie indziej. Szczególnie dotyczy to młodych, którzy mają otwarty cały świat i mogą wybierać.
Wydaje się, że z roku na rok coraz więcej turystów rozgląda się za nieco mniej popularnymi kierunkami niż Zakopane. Przykładowo, w tym roku na Święta Wielkanocne spora część podróżnych wybiera się do Karpacza, Kościeliska czy Krynicy-Zdroju. - Ciekawość innych destynacji, nieco niższe ceny, mniejsze tłumy - wszystko to z pewnością ma istotny wpływ na decyzje podejmowane przez turystów - mówi mi Karol Wiak z portalu Nocowanie.pl. - Wraz z poszukiwaniem nowych doświadczeń i tradycji, wielu Polaków decyduje się na eksplorowanie własnego kraju i innych kierunków, co przekłada się na zainteresowanie różnorodnymi regionami, w tym także innymi górskimi kurortami - dodaje.