Wiedeń - przewodnik

Cesarski Wiedeń pachnie kawą i słodkimi deserami na ciepło, plebejski zaś ma smak tradycyjnego gulaszu z drożdżowym knedlem, chłodnego piwa i młodego, szczypiącego w język i uderzającego do głowy wina. Warto zakosztować wszystkich tych smaków i przyjrzeć życiu staromodnej metropolii

Cesarz i socjalizm

Zamknięty w pierścieniu Ringstrasse Wiedeń cesarski jest legendą, szczegółowo i z pietyzmem opisaną na setkach stron przewodników, wspomnień i powieści. Strzelista katedra św. Szczepana i lśniący bielą barokowy kościół Karola Boromeusza, pałac Hofburg i naznaczony piętnem historii plac Bohaterów, wspaniałe kamienice i eleganckie sklepy przy Graben, secesyjna dzielnica nad rzeką Wien, majestatyczne, wzniesione w historyzującym stylu XIX wieku pałace, muzea, parlament i ratusz przy Ringu, a poza jego obrębem Belweder i pałac Schoenbrunn - budzą podziw i zachwyt na całym świecie.

Samotny w towarzystwie

Ale już na pierwszy rzut oka widać, że ta olśniewająca stolica nie jest skrojona na miarę dzisiejszej Austrii, niewielkiej republiki w środku Europy. To nagromadzenie na niewielkiej przestrzeni materialnych śladów dawnej świetności celebrowane jest przez sentymentalnych lub obdarzonych smykałką do interesów wiedeńczyków i przybyszów spragnionych zanurzenia się w zaginionym cesarsko-królewskim świecie. To oni zaludniają eleganckie, zabytkowe kawiarnie i cukiernie w śródmieściu - Cafe Central, Griensteidl i Landtmann, cukiernię Demela i Sachera. Warto zajrzeć do tych pięknych kawiarni o tradycyjnym wystroju, gęsto zastawionych stoliczkami o marmurowych blatach i giętymi krzesłami, gdzie pod oknami stoją pluszowe sofy, przy wejściu wyłożone są gazety, a ściany ozdobione lustrami i pamiątkowymi fotografiami. W szklanej witrynie na łakomczuchów czekają torty i ciastka, w menu niekończąca się lista innych wiedeńskich smakołyków. Tutejsza kuchnia słynie z ciepłych deserów - strudla jabłkowego, przejętych z Węgier nadziewanych naleśników (Palatschinken), "Maura w koszulce", czyli czekoladowego puddingu na ciepło z sosem waniliowym, oraz drobno posiekanego i posypanego cukrem pudrem grubego omletu z rodzynkami i powidłami śliwkowymi, czyli Kaiserschmarrn. I wszędzie pachnie kawą.

Taka kawiarnia to wprost wymarzone miejsce, by - jak pisał felietonista z przełomu XIX i XX w. Alfred Polgar - być samotnym w towarzystwie. Można tu siedzieć godzinami przy małej czarnej albo filiżance melange (pół na pół kawy i spienionego mleka), spędzając czas na lekturze gazet i obserwacji otoczenia. Kelnerzy nie irytują się, nawet gdy gość niewiele zamawia. Jednak czasy, kiedy skupiało się w nich życie intelektualne i artystyczne miasta, należą do przeszłości.

Tradycja odpoczynku przy pół czarnej jest jednak wspólna dla całego mieszczańskiego Wiednia. Pierwsza kawiarnia powstała w Wiedniu w 1683 r., a legenda wiąże ją z odsieczą Jana III Sobieskiego - uciekający w popłochu Turcy mieli porzucić pod murami miasta zapasy aromatycznego ziarna. Dziś znaleźć można kawiarnie na każdą kieszeń i gust.

Szczególny wystrój ma Alt Wien przy barokowej Baeckergasse - mro-czna, ciasna i zadymiona sala, przypominająca bardziej starą gospodę albo zaniedbany salon niż typową wiedeńską kawiarnię. Na piękny Franziskanerplatz wypełza latem ze stolikami Kleines Cafe. To jedna z najprzytulniejszych kawiarni, w której zimą przy ciasno ustawionych stoliczkach mieści się zaledwie kilkanaście osób. Urok podniszczonego autentyzmu ma Cafe Westend naprzeciwko dworca Westbahnhof, na rogu Mariahilferstrasse.

Wiedeń jest czerwony

Ale żeby się o tym przekonać, trzeba wychylić nosa poza obręb bulwaru Ringstrasse. Dawne przedmieścia - dziś dzielnice Wieden i Favoriten, Landstrasse, Ottakring czy Simmering - do dziś zachowały plebejs- ko-drobnomieszczański charakter sprzed stu lat. Kamienice stoją tu ciasno obok siebie i są dość niskie, trzy - cztery piętra, mało która ma zdobioną fasadę, ulice są wąskie, z hałasem suną nimi stare tramwaje tak blisko budynków, że niemal można by dotknąć wagonów z balkonu na I piętrze. W parterach gęsto od sklepów, kiosków z prasą, banków, kawiarni, barów i gospód. To zupełnie inne miasto niż majestatyczny i ostentacyjnie zamożny Wiedeń wewnątrz Ringu, w którym zapomina się o rzeczywistości.

Dzielnice te powstawały w dzisiejszym kształcie od II połowy XIX w., kiedy to na przedmieściach powstawały fabryki, a do pracy w nich przybywali chłopi ze wszystkich stron monarchii. Większość stuletnich fabryk już zamknięto, np. w dzielnicy Ottakring [metro U3] imponującą, przypominającą zamek fabrykę tytoniu Austria-Tabak-Werke przy Thaliastrasse i pobliską odlewnię Zimmermanna (Huttengasse).

Mimo monarchistyczno-konserwatywnych sentymentów ten plebejsko-robotniczy Wiedeń rządzi miastem. Od upadku cesarstwa po I wojnie światowej burmistrzem Wiednia jest socjalista (jedyna przerwa to okres nazizmu). Już w latach 20. socjalistyczne władze postanowiły zadbać o wyborców i zbudowały 65 tys. komunalnych mieszkań dla robotników. Najsłynniejsze osiedle robotnicze z tamtych czasów to Karl--Marx-Hof, który kilka miesięcy temu obchodził 70. urodziny. W przeciwieństwie do pozostałych osiedli, nie stoi w podmiejskiej dzielnicy proletariackiej - jak Reumann-Hof [południowa pętla U1], Rabenhof [metro U3 Kardinal-Nagy-Platz] czy Friedrich-Engels-Hof w Brigittenau - lecz w porządnej mieszczańskiej dzielnicy willowej Doebling [Heiligenstaedter Strasse, stacja U4 Heiligenstadt, tramwaj D].

Karl-Marx-Hof to jeden budynek o długości 1,2 km. Jest w nim 1,7 tys. niedużych mieszkań, których standard był jak na tamte czasy wysoki - w każdym toaleta, bieżąca woda i elektryczność, pokoje są jasne i wysokie, kuchnie widne, a na po- dwórko wychodzą wygodne balkony. Pięciopiętrowe domy, masywne i majestatyczne, pozbawione wszelkich ozdób, zbudowano wzdłuż ulicy, a w środku parceli pozostawiono wielki zielony dziedziniec. Osiedle miało swoją pralnię, w której kotły podgrzewane były elektrycznością, aby dym i sadza nie opadały na mieszkania. Było też przedszkole, przychodnia lekarska i poradnia dla matek, biblioteka. Czynsze w komunalnych mieszkaniach były niskie - miały nie przekraczać 6 - 8 proc. przeciętnej płacy robotnika. Mieszkają tu do dziś potomkowie pierwszych lokatorów.

Więcej o: