Przy lotnisku im. Fryderyka Chopina w Warszawie doszło do niecodziennej sytuacji. Obok podchodzącego do lądowania samolotu Polskich Linii Lotniczych LOT przeleciał niezidentyfikowany dron. Zbliżył się na odległość 30 m. Sprawę bada Komisja Badania Zdarzeń Lotniczych w PLL LOT.
Samolot pasażerski lecący z Poznania do Warszawy napotkał na trudności przy lądowaniu. Piloci zauważyli, że do maszyny zbliżył się niezidentyfikowany, żółty dron. Sytuację natychmiast zgłoszono wieży kontroli lotów. Z rozmowy pilota z wieżą wynika, że dron lecący na wysokości 2000 stóp, czyli około 600 m, zbliżył się na odległość zaledwie 30 m od samolotu i skierował się na zachód. Kontrolerka przyjęła zgłoszenie. Następnie ostrzeżono samolot lecący z Wrocławia w kierunku Okęcia. Piloci drugiej maszyny potwierdzili obecność drona i określili, że jest on wielkości szybowca.
Dron zbliżył się do lądującego samolotu. Mogło dojść do zderzenia
Ruch powietrzny nad lotniskiem został wstrzymany na pół godziny. - Zgodnie z procedurą piloci sporządzili raport. W tej chwili sprawa jest badana przez komisję badania zdarzeń lotniczych w PLL LOT - wypowiedział się w rozmowie z tvn24.pl Krzysztof Moczulski, rzecznik LOT-u. Dodał również, że najbardziej niebezpieczny w tym incydencie był rozmiar drona. - Zgodnie z raportem pilotów miał on ok. trzech metrów, dodał Moczulski. Samolot wylądował bezpiecznie, ale eksperci są zgodni, że o mały włos, a doszłoby do tragedii.
Więcej podobnych tematów znajdziesz na Gazeta.pl