Podebrady

Historia Pod'brad sięga początków państwa czeskiego. W tym właśnie miejscu krzyżowały się drogi z Pragi do wschodnich Czech, Śląska i do Polski. Sama nazwa wzięła się od położenia osady - po czesku ?pode brady?, czyli opodal brodu

Podebrady

Historia Pod'brad sięga początków państwa czeskiego. W tym właśnie miejscu krzyżowały się drogi z Pragi do wschodnich Czech, Śląska i do Polski. Sama nazwa wzięła się od położenia osady - po czesku "pode brady", czyli opodal brodu

Autor: Krzysztof Grzybowski

Nikt chyba nie zaprzeczy, że dla przeciętnego Polaka Czechy to Praga. Nie umniejszając roli i znaczenia tego miasta, na które sobie bez dwóch zdań zasłużyło, warto poznać i zainteresować się równie pięknymi i ciekawymi miejscami. Dlatego chcąc poczuć atmosferę znaną z przysłowiowych już czeskich filmów, musimy wybrać się poza Pragę.

Jak w czeskim filmie

Pod'brady to niewielkie miasteczko położone w środkowych Czechach (St edn~ Eechy) w okresie (powiecie) Nymburk. W encyklopedii wyczytamy, że ma ok. 13 tys. obywateli, leży na Nizinie Połabskiej, na wysokości 189 m.n.p.m. Nie zdziwmy się, kiedy na ulicach spotkamy ludzi o odmiennym kolorze skóry, dostrzeżemy orientalne rysy twarzy, a w knajpie na zamku usłyszymy siedem różnych języków. Tę przedziwną mieszankę zawdzięczamy władzom Uniwersytetu Karola, które właśnie w Pod'bradach umieściły wydział nauki czeskiego.

Jeśli poczujemy się znużeni pobytem tutaj i nie będziemy mogli wytrzymać dłużej bez porządnego łyka gęstego miejskiego powietrza, nie należy panikować - do Pragi stąd jedyne 50 kilometrów piękną autostradą D11.

Łyk zdrowia

Na pewno będąc w Pod'bradach musimy napić się wody leczniczej o przedziwnym smaku. Rok 1905 był bardzo suchy, powysychały wszystkie studnie i groźba braku pitnej wody stała się coraz bardziej realna. Wtedy poproszono o pomoc bawiącego właśnie w Pod'bradach niemieckiego księcia Carla von Bulowa, który był również znanym różdżkarzem. Wskazał miejsce na środkowym dziedzińcu zamku i rzeczywiście - na głębokości 96,7 metra trysnęła woda nie tylko pitna, ale i na dodatek lecznicza. Uratowała i wzbogaciła Pod'brady. Zaraz potem stworzono tu bazę uzdrowiskową. W 1908 roku przyjechali pierwsi kuracjusze, zaczęto leczyć choroby naczyniowe i przede wszystkim serca. Bywali tutaj: Alfons Mucha, T.G Masaryk, Edward Benesz.

Z lat dwudziestych pochodzą przepiękne stylowe wille, hotele i zabudowania uzdrowiskowe. Fantastycznie utrzymany park w samym środku miasta, rozciągający się od rynku do dworca, zachęca do spacerów. Zdrojową atmosferę potęgują urządzane w parku dancingi i wieczorki zapoznawcze z kapelą grającą i śpiewającą stare czeskie szlagiery. Czyż nie piękny jest spacer letnim ciepłym wieczorem przy dźwiękach przebojów Karela Gotta?

Jeśli zjawimy się tu w lecie, nie sposób ominąć kąpieliska (wstęp 20 koron). Jest to niebyt duże jezioro z wysepką pośrodku. Na brzegach znajdziemy zarówno plaże dla naturystów, jak i niewielki ośrodek wypoczynkowy, wędkarzy, no i wspomniane kąpielisko miejskie. Codziennie około południa przyjeżdża śmiesznym małym busikiem pan Martinek z wypiekami ze swojej piekarni - towar godzien polecenia. Po południu warto wypożyczyć łódeczkę lub żaglówkę (godzina za 20 koron) i przepłynąć się po jeziorku. Jeżeli ktoś nie przepada za żeglowaniem, to zawsze może pograć w mini golfa (także na terenie kąpieliska).

Husycki król

Być może znawcy historii przypominają sobie Jerzego z Pod'brad - jedynego husyckiego króla czeskiego? Za jego panowania miasto zyskało na znaczeniu, zostało rozbudowane, otoczone murami. Przez Łabę przerzucony został okazały most, dostępu do miasta broniły trzy bramy: Nymburska, Praska i Hradecka. Po śmierci Jerzego Pod'brady przeszły w posiadanie jego syna Hynka, jednego z najwybitniejszych poetów czeskich tamtego okresu. Miasto było wciąż łakomym kąskiem, na które pożądliwie spoglądały inne rody. Także Władysław Jagiellończyk chętnie widziałby Pod'brady wśród swoich ziem królewskich, dlatego zaraz po śmierci Hynka szybciutko ogłosił, że miasto należy się właśnie jemu. Bracia Hynka zostali udobruchani księstwem Opolskim i Oleśnickim, w związku z czym źle na tym nie wyszli. Pod'brady służyły Władysławowi tylko do zastawów. Dopiero w 1542 wykupił je następny król - Ferdynand I. Tak oto zakończył się niezbyt chlubny polski epizod w historii Pod'brad.

Najwięcej, zresztą jak i całe Czechy, straciły Pod'brady w czasie wojny trzydziestoletniej. Pożar w 1681 roku strawił prawie wszystkie drewniane budynki przy rynku. Nakazano wówczas pod karą utraty prawa warecznego (królewskiego prawa do warzenia piwa) odbudowywać domy tylko murowane. Zmienił się wówczas kompletnie charakter miasta, zburzono mury obronne, do fosy zsypano popiół ze zgliszcz. W czasie przebudowy za panowania Marii Teresy stojący nad brzegiem Łaby zamek zyskał kształt zbliżony do dzisiejszego. Mimo licznych pożarów do dzisiaj prezentuje się zadziwiająco okazale.

Czesneczka i piwo

Kiedy zawitamy do Pod'brad na przełomie maja i czerwca, spotka nas miła niespodzianka - będziemy mogli podziwiać festiwal króla Jerzego. Wśród najważniejszych atrakcji należy wymienić wieczorny przemarsz przebierańców - średniowiecznych rycerzy - ich pojedynki, inscenizację bitwy, a także średniowieczny targ. Z asortymentu wystarczy przytoczyć przyłbice, kolczugi, miecze, topory, włócznie, kusze, bombardy, muszkiety, ozdoby ze skóry i metalu oraz inne części garderoby wykonane z niecodziennych materiałów.

Kiedy po trudach dnia zgłodniejemy, mamy do wyboru szereg niedrogich i dobrych restauracji. Z tych, które znajdują się na rynku, należy przytoczyć chociażby Basztę u króla Jerzego (tanio i porządnie) oraz Savoy (drożej, ale i porządniej). Wiadomo, że Czechy słyną z ciężkiej, zawiesistej kuchni, takiej w sam raz pod piwo. Koniecznie należy wspomnieć o knedlikach, których są dwa rodzaje: bramborove (kartoflane) i houskove (bułczane). Smakują jak delikatna bułeczka bez skórki, pokrojona na "kromki", podawana właściwie do wszystkiego. Najlepiej jeść je z ostrym sosem, bo same w sobie maja smak neutralny, toteż z sosem delikatnym danie może wydać się mdłe. Polecam zwłaszcza knedliki z ostrym gulaszem, wcześniej poprawiając sobie apetyt zupą czosnkową (czesneczka). Z obowiązku należy wspomnieć rzecz jasna o piwie. Nie są popularne w gospodach rodzaje znane na świecie, jak Budweiser czy Pilsner (poza Pilznem oczywiście). Właściwie każdy okres w Czechach ma swoje, lokalne piwo, które króluje w miejscowych gospodach. W Pod'bradach jest to piwo Post ižinské z pobliskiego Nymburka. Do wyboru jest o wiele więcej rodzajów niż u nas, bo tam piwo dzieli się na: dwunastkę, dziesiątkę jasną (różna zawartość ekstraktu), ciemne piwo i rzezane, czyli mieszane jasne z ciemnym pół na pół. Alternatywą dla piwa jest alkoholowa Becherovka i Mattonka - popularna, lekko gazowana woda mineralna.

Zamki, kopalnie i night club

Pod'brady to świetny punkt wypadowy nie tylko do Pragi. W pobliżu nie brak godnych uwagi miasteczek, nie przeżywających takiego najazdu turystów jak osławiona stolica. Koniecznie należy obejrzeć Kutną Horę wpisaną na międzynarodową listę zabytków UNESCO. Szereg zabytków w Kutnej Horze jest bardzo dobrze oznakowanych i właściwie całe miasto można przejść, kierując się tylko drogowskazami. Jedyną ciekawostką oddaloną od zabytkowego centrum jest kościół Sedlec, całe jego wnętrze zostało wykonane z kości ludzi pochowanych wcześniej na pobliskim cmentarzu.

Dwa inne miasteczka, które warto obejrzeć, to Nymburk i Kol~n. W pierwszym polecam spacer wzdłuż murów obronnych, które zachowały się co prawda częściowo, ale w bardzo dobrym stanie. Warto wspomnieć, że właśnie w Nymburku wychowywał się Bohumil Hrabal i w nim umiejscowił akcję jednego ze swoich najbardziej znanych opowiadań "Postrzyżyny". W Kolinie natomiast jest fantastyczny, ogromny rynek i piękny, górujący nad panoramą miasta kościół gotycki. Warte polecenia są także dwa zamki w okolicach Pod'brad - Kost i Bezd'z, należy o nich pamiętać, planując jednodniowe wycieczki do okolic Pod'brad. Jedno popołudnie polecam też na rejs po Łabie stateczkiem Król Jerzy, który stoi przycumowany przy zamku. Jest to statek-restauracja, można się tam nieźle pożywić lub po prostu zjeść podwieczorek w otoczeniu przyrody. Nie jest to droga atrakcja, bilet kosztuje 150 koron, a i dania nie należą do najdroższych. Zamiast płynąć, możemy również przejść się zabytkową aleją starych buków wzdłuż Łaby, w stronę Kol~na, albo bardziej dzikim brzegiem w stronę Nymburka.

Wieczorem możemy zabawić się w miejscowym night clubie Rocco. Ci, którzy zachowali jeszcze trochę energii, będą mogli ją spożytkować przy stołach bilardowych lub na dyskotekach.

Amatorów jazdy konnej ucieszy zapewne fakt, że w Pod'bradach jest duży klub jeździecki. Co roku w maju odbywają się tam zawody jeździeckie, na które, nawet jeśli nie jesteśmy zapalonymi kibicami tego sportu, naprawdę warto się wybrać. Czyli Na shledanou (do widzenia!) v Pod'bradech!

Więcej o: