Miedniewice

Nocą zbiegli się ludzie z całej okolicy pewni, że to pożar - taki blask bił znad strzechy...

Na skraju Puszczy Bolimowskiej, pośród malowniczych pól i łąk Równiny Mazowieckiej leżą Miedniewice - niewielka miejscowość, której historia sięga połowy XIV w. W samym sercu wsi bieleje otoczone starymi barokowe Sanktuarium Matki Bożej Miedniewickiej Pani Mazowsza w Świętorodzinnym Obrazie. W sobotę 1 października uroczyście obchodzi 250. rocznicę konsekracji.

***

Do Miedniewic trafiliśmy przypadkiem (w przewodnikach nie ma wzmianki o tej miejscowości). Jadąc z Żyrardowa w kierunku Sochaczewa, tuż za Wiskitkami skręciliśmy w lewo. Po kilku kilometrach jazdy obsadzoną topolami aleją zobaczyliśmy potężny kościół otoczony krużgankowym dziedzińcem i budynkami klasztornymi. Trudno uwierzyć, że na jego miejscu stała niegdyś stodoła, w której miały miejsce cudowne zdarzenia.

Historia miedniewickiego sanktuarium zaczyna się od obrazu patronki Mazowsza, który różni się znacznie od innych słynących cudami. To drzeworyt, jakie w XVII w. można było kupić na każdym odpuście. Przedstawia Świętą Rodzinę siedzącą przy okrągłym, przykrytym obrusem stole. "Iezvs, Marya i Iozeph" w późnobarokowych strojach spożywają w blasku świecy wspólny posiłek - kaszę, chleb, gruszki, wiśnie i jabłka. Taki ludowy obrazek kupił w 1674 r. na odpuście w Studziannej pobożny gospodarz z Miedniewic Jakub Trojańczyk. Aby mu się w zbiorach szczęściło, powiesił go na jednym ze słupów podtrzymujących dach stodoły. Nocą zbiegli się ludzie z całej okolicy pewni, że to pożar - taki blask bił znad strzechy. Zjawisko powtarzało się, gromadząc tłumy modlących się ludzi, wielu doznało uzdrowienia i pocieszenia. Niedługo potem stodołę zamieniono na Dom Modlitwy, a ówczesny dziedzic dóbr miedniewickich starosta Mikołaj Wiktoryn Grudziński poprosił biskupa, aby wyznaczył komisję do zbadania cudów. Kiedy w 1677 r. wydano pozytywne orzeczenie, pobożny starosta rozebrał stodołę i na jej miejscu kazał wybudować drewnianą kaplicę (można ją zobaczyć w pobliskim Kurdwanowie, dokąd została przeniesiona w 1737 r. i pełni funkcję kościoła parafialnego). W dziewięć lat później opiekę nad świętym miejscem objęli ojcowie reformaci, którzy postawili obecną, murowaną świątynię. Natomiast belka ze stodoły, na której wisiał cudowny obraz, od stuleci tkwi w tym samym miejscu - na tyłach głównego ołtarza w miedniewickim sanktuarium.

Od 1675 do 1825 r. wydarzyły się w Miedniewicach 433 cuda i nadzwyczajne łaski, które utrwalono w klasztornych księgach. Jeden z nich - przywrócenie do życia utopionego w Bzurze syna królewskiego sekretarza - został uwieczniony na obrazie we wnętrzu kościoła. Prawie sto lat później miedniewicki drzeworyt uznała za cudowny także Kapituła Watykańska, a w 1767 r. Ignacy Krasicki (późniejszy biskup warmiński) dokonał koronacji cudownego obrazu.

***

Powstania (listopadowe i styczniowe), a także obydwie wojny światowe nie ominęły miejsca, które upodobała sobie Mazowiecka Pani, ale oszczędziły miedniewickie sanktuarium. Jedynie czarne wnętrze świątyni, pomalowane przez zakonników na znak żałoby po powstaniu styczniowym, i skrywający tajemne przejście konfesjonał (istnieje do dziś) przypominają o zaangażowaniu gospodarzy tego miejsca w sprawy narodowe. Dzięki ukrytym w konfesjonale drzwiom w kościele znajdowali schronienie powstańcy i partyzanci walczący w Puszczy Bolimowskiej.

Po powstaniu styczniowym klasztor miedniewicki został skasowany na mocy decyzji rządu carskiego, a pielgrzymom zakazano odwiedzania sanktuarium. Po I wojnie światowej cudownym miejscem zaopiekowali się księża diecezjalni, a zakonnicy (franciszkanie konwenturalni) pojawili się dopiero w 1966 r. dzięki kardynałowi Stefanowi Wyszyńskiemu. Od tamtej pory są gospodarzami sanktuarium, choć jest ich tylko czterech. W Miedniewicach jest też klasztor sióstr Klarysek z 16 zakonnicami.

Zakonnicy oprowadzają po sanktuarium, odkrywając przed nami jego tajemnice. Oglądamy cudowny obraz Świętej Rodziny, sekretne przejście ukryte w jednym z sześciu konfesjonałów, relikwie w ołtarzu zamknięte wewnątrz rzeźbionych orłów oraz sześć bocznych ołtarzy, każdy poświęcony innemu świętemu. Podziwiamy malowidła olejne: pierwsze objawienie, cuda, koronacja... W zakrystii ściany i sufit zdobi barwna polichromia przedstawiająca fundatora świątyni, wydarzenia związane z kradzieżą wizerunku Świętej Rodziny i jego odnalezieniem. W drodze do zakrystii dotykamy belki, na której Jakub Trojańczyk powiesił obraz po powrocie z odpustu.

Wychodzimy z kościoła. Mijamy krużgankowy dziedziniec i przechodzimy przez niską furtę. Z wewnętrznego podwórza kilka stopni prowadzi w dół. Masywne drzwi, solidne kraty, potem zapach wilgoci i półmrok, niesamowita cisza. Jesteśmy w podziemnej części sanktuarium. Kolejne drzwi... Ze szklanego sarkofagu patrzy na nas Mikołaj Wiktoryn Grudziński, szlachcic w kontuszu i butach z cholewami. Obok, także za szkłem, kobieta w wysoko sznurowanych trzewikach - małżonka pana Mikołaja...

***

Wiele jest powodów, dla których warto odwiedzić Miedniewice. Bliskość cudownego obrazu skłania do modlitwy i zadumy, a barwna historia tego miejsca działa na wyobraźnię. Można także przyjechać na odpust w uroczystość zesłania Ducha Świętego albo 2 sierpnia w dniu Matki Bożej Anielskiej.

Dojazd: szosą Sochaczew - Żyrardów, za Guzowem na wysokości przystanku autobusowego w Cygance skręcamy na południowy zachód - asfaltowa droga prowadzi prosto do wsi; pociągiem Warszawa -Skierniewice - po blisko 45 minutach wysiadamy w Żyrardowie, spod dworca PKP autobusem do Popielarni - zatrzymuje się w Miedniewicach.

Nabożeństwa - w niedziele 8, 9.30, 11, 17.30, w dni powszednie 7 i 17.30

adres: Franciszkanie, Miedniewice 90, 96-315 Wiskitki, tel. (0-46) 856 93 20

Więcej o: