Świetlista kąpiel w Portoryko

Nie warto zabierać aparatu, bo to, co na Vieques jest najbardziej niesamowite, i tak nie da się sfotografować. Jedź i zapomnij o wszystkim

Na Karaibach roi się od wysepek - małych rajów z turkusową wodą i pięknymi plażami. Vieques, która należy do Puerto Rico, ma coś jeszcze i dlatego warto tam pojechać (trzeba mieć wizę amerykańską).

Ta mała wyspa przez lata była poligonem armii amerykańskiej. Mieszkańcy, choć bardzo cierpliwi, w końcu zaczęli protestować przeciwko niekończącym się wybuchom (w 1999 r. jeden z nich zginął od bomby, która nie dotarła do celu) i skażeniu środowiska. Armia, która na dobre nie opuściła Vieques, oddała część swoich terenów do użytku publicznego - teraz są obszarem chronionym.

***

O tym, że woda tu świeci, wiedziano od dawna. Pierwsi mieszkańcy sądzili, że to wodne bóstwa w ten sposób dają o sobie znać. Aby zyskać ich przychylność, oddawali im część połowu. Dziś wiadomo, że to nie bóstwa, a jednokomórkowe organizmy Pyrodimium bahamense . Przy poruszeniu wody wydzielają błękitno-zielone światło, które ma działać jak sygnał ostrzegawczy. Nie zdają sobie oczywiście sprawy, że zamiast odstraszać, przyciągają uwagę, zwłaszcza ludzi, swoim niezwykłym pięknem.

Wyjazd do Zatoki Komara (Baja Mosquito) jest wielką atrakcją. Grupę ok. 40 osób w różnym wieku dowozi się w bezksiężycową noc szkolnym autobusem. Przedtem naukowcy w przystępny i zabawny sposób opowiadają, jak to się dzieje, że widzimy fosforyzującą wodę. Na powiększonych zdjęciach można zobaczyć Pyrodimium bahamense , stworzenie, które sprawia tyle frajdy. Kiedy robi się ciemno, turyści w strojach kąpielowych udają się nad zatokę. Oglądanie tego zjawiska z łódki to zaledwie zapowiedź czegoś niesamowitego, co ma się dopiero wydarzyć. W nocy, kiedy na niebie są gwiazdy, w wodzie dzieją się prawdziwe cuda. Kiedy pada deszcz, wydaje się, że niebo spadło do zatoki i wypełniło ją gwiazdami. Ale najlepszą częścią nocnej wyprawy jest kąpiel razem z Pyrodimium bahamense . Wszyscy chcą naraz wejść do wody i na własnej skórze odczuć to niepowtarzalne doświadczenie. W dodatku nie można zrobić pamiątkowych zdjęć - zjawisko jest bardzo ulotne i wymaga specjalnego sprzętu. Nie sposób wyrazić, co się przeżywa w wodzie, która co chwila rozświeca się milionami drobinek. Jedyne porównanie, jakie przychodzi mi na myśl, to zabawa z rtęcią. Wyobraźcie sobie, że wasze ciało pokrywają malutkie kuleczki rtęci, które spływają po skórze. 20-minutowa kąpiel wszystkim wydaje się za krótka - turystów trzeba siłą wyciągać z wody. W drodze powrotnej mój kostium kąpielowy co chwila połyskuje - ukryły się w nim Pyrodimium bahamense .

***

Vieques to wypad na dwa dni, chyba że mamy ochotę poleżeć na plaży. To świetne miejsce dla osób szukających wytchnienia od zgiełku turystycznych kurortów. Warto się wybrać do rezerwatu przyrodniczego (do niedawna należał do wojska) z lasami rosnącymi w słonych wodach, by z bliska obserwować kraby w okresie godowym. Oszałamiające jest bogactwo roślin i zapachów, szczególnie o zmierzchu. Poruszając się samochodem, dojedziemy do ukrytych plaż. Jest ich tyle, że codziennie można opalać się na innej, nie widząc nikogo. Plaże są czyste, dobrze utrzymane i bezpieczne. Na niektórych wylęgają się żółwie olbrzymie, więc w nocy można spotkać ludzi, którzy je obserwują.

Znakiem rozpoznawczym Vieques są wałęsające się konie i towarzyszące im białe czaple. Większość koni ma właścicieli, ale puszczają je wolno, żeby nie martwić się o ich utrzymanie. Kiedy koń jest im potrzebny do pracy, chwytają zdziczałego siwka (czasem zabiera im to pół dnia). Białe czaple żyją w symbiozie z końmi - czyszczą im grzywy, a w zamian mają przejażdżki za darmo. Wszechobecne są stada kur i koguty, których pianie zaczyna każdy nowy dzień.

Więcej o Vieques:

Biobay

Vieques

Najlepiej przyjechać między listopadem a końcem maja. Dużo połączeń ze wszystkich miast USA do San Juan, stolicy Puerto Rico. Stamtąd promem lub awionetką na mniejsze wyspy.

Więcej o: