Marek Rapacki: co jeszcze zobaczyć

Do artykułu Moniki Kuc o Awinionie, chciałbym dodać kilka miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć.

Obok placu przed Pałacem Papieskim i sąsiedniego placu Zegarowego rozciąga się ulica des Teinturiers (Farbiarzy) znana od XIV w. i niezwykła przede wszystkim dlatego, że obok jezdni ma tylko jeden chodnik, a zamiast drugiego płynie rzeczka Sorgue, nad którą obracają się wielkie drewniane koła, podobne do młyńskich. Kiedyś poruszały one maszyny w nadbrzeżnych warsztatach. Ulicę i strugę ocieniają wyniosłe platany, w ich koronach buzują niezliczone cykady - miło tu nawet w dniach ciężkich prowansalskich upałów. Dziś nie ma tam już warsztatów, ale jest wielobarwny handel, są niezliczone kawiarnie, bary, winiarnie nad wodą. Pełno tu grajków, sztukmistrzów, oryginałów i naturalnie aktorów, zwłaszcza tych z festiwalu "off", który tradycyjnie gromadzi w Awinionie kilkaset (w tym roku aż 700!) zespołów z całej Francji, amatorskich i zawodowych.

Romańskich i gotyckich zabytków kościelnych średniowiecze pozostawiło w Awinionie co nie miara, ale źle zniosły okres Wielkiej Rewolucji Francuskiej.

Z niektórych świątyń pozostały tylko mury, we wnętrzach innych nie ma nic z dawnego wyposażenia, jeszcze inne zeświecczono. Poza katedrą na uwagę zasługuje zwłaszcza kościół St. Pierre na placu St. Pierre (cenny wystrój rzeźbiarski) i St. Didier na placu St. Didier (XIV-wieczne freski szkoły toskańskiej).

Dzieła gotyckiego, i wczesnorenesansowego, głównie włoskiego malarstwa można obejrzeć w najważniejszym muzeum awiniońskim - Muzeum Małego Pałacu - wybudowanym w czasach "awiniońskiej niewoli papieży". W dużym Pałacu Papieskim, obok malowideł Mateo Giovinnettiego, trzeba koniecznie zobaczyć fresk wspaniałego mistrza ze Sieny Simone Martiniego. W komnacie papieskiej, wśród XIV-wiecznych wzorów roślinnych, można wypatrzyć kilka ptaków. To o nich i o tym mieście pisał Krzysztof Kamil Baczyński (i śpiewała Ewa Demarczyk): W drzewach, w zielonych okien ramie/ przez widma miast srebrzysty gotyk./ Wirują ptaki płowozłote/ jak lutnie, co uciekły z rąk./ W lasach zielonych białe łanie/ uchodzą w coraz cichszy taniec./ Tańczą panowie, tańczą panie na moście w Awinion".

I jeszcze słowo nie tyle o gastronomii, ile o ramie, jaką ona tworzy dla innych doznań. W kilku miejscach, w plątaninie starych uliczek otwierają się obrośnięte platanami skwery z fontanną pośrodku i rozstawionymi wokół stolikami. Można by przy nich przesiedzieć w dobrym towarzystwie, przy szklance białego wina lub pastis całe wakacje, ba, pół życia, byle tylko pogoda dopisywała i nie kręciły się wokół nieznośne samochody. Jedno z takich miejsc to plac des Corps Saints (Bożego Ciała) - obok opuszczonego, ale używanego jako sala widowiskowa kościoła Celestynów, inne - u zbiegu ulic Portail Matheron i Guillaume Puy. No i plac Karmelitański, plac Carnot... Potrawy prowansalskie, rozmaite sałaty, tapenady i ratatuje najlepiej smakują w niedużej restauracyjce przy pl. St. Pierre. Nawet, jeżeli trzeba je zajadać w pełnym słońcu.

Więcej o: