Spragnionego napoić

Z obserwowaniem ptaków w lecie może być pewien kłopot - nie wiadomo, jak ich szukać

Sezon lęgowy u większości gatunków już się skończył i nie wystarczy stanąć sobie pod jakimś gniazdem lub dziuplą, by coś zobaczyć. Zresztą w takich gęstwinach jak Puszcza Białowieska to wręcz niemożliwe. Co więcej w upał ptaki chowają się gdzieś w cieniu i nie wyściubiają zeń dzioba. Teoretycznie nie ma więc gorszej od lata pory na podglądanie ptaków w lesie.

Jednak jest coś, co może je zwabić. Zanim wyjawię, co, powiem tylko, że tuż przed napisaniem tego tekstu byłem w lesie - pociłem się jak mysz, w gardle mi zaschło. Królestwo bym oddał za jakiś napój. Tak samo jest z ptakami. W czasie upałów nie marzą o niczym innym jak tylko o odrobinie wody do napicia się i do kąpieli. Wystarczy niewielka kałuża i zaraz zobaczymy przy niej całą familię: muchołówki, zięby, grubodzioby, a nawet dzięcioły, sójki i orzechówki.

Woda jest w lecie tym samym, czym zimą ziarno w karmniku czy wywieszona za oknem słonina. Tu również można obserwować ptasie awantury i utarczki.

Jeżeli nie znajdziemy kałuży w lesie, zróbmy sobie sztuczną. Wystarczy wlać nieco wody w koleinę, najlepiej gliniastą, i trochę poczekać. Sukces gwarantowany (im wyższa temperatura, tym pewniejszy; oczywiście ten sposób nie zadziała tam, gdzie wody jest pod dostatkiem - na bagnach, nad rzekami czy jeziorami). Trzeba tylko być nie lada twardzielem, by samemu wytrzymać w upale.

Wspomniałem, że kałuża jest niczym karmnik zimą. Uważam, że jest nawet ważniejsza. Pokarm zawsze się jakoś znajdzie, o wodę w czasie upałów może być trudniej. Szczególnie w miastach - dla ptaków to betonowe pustynie. W gorące dni postawmy więc w ogrodzie albo przed domem miseczkę. Musi być płytka, by zdesperowane (zwłaszcza małe) ptaki się nie potopiły. Jestem pewien, że przy takim poidełku zobaczymy mnóstwo ciekawych skrzydlatych stworzeń.

Więcej o: