Muzeum Terroru w Budapeszcie: Multimedialne memento

W tym miejscu najdobitniej pokazano podobieństwo dwóch zbrodniczych totalitaryzmów - nazizmu i stalinizmu. Dom Terroru nikogo nie pozostawi obojętnym

Klimat tego miejsca poczujemy już w eleganckim holu przy kasach. Gorzka melodia atakuje uszy, na przyczepionym do ściany monitorze (jednym z wielu w muzeum) płaczący mężczyzna zastanawia się, jak można było do TEGO dopuścić. Jeśli nie znamy węgierskiej historii, w następnych salach szybko uświadomimy sobie, czym jest "TO". Na sztucznej ścianie po środku dużego pomieszczenia na kilkunastu monitorach są wyświetlane dokumenty filmowe z tragicznych lat 40. Po jednej stronie ściany pokazano czasy nazizmu, po drugiej - komunizmu. Są zniszczone ulice, przechodnie i wstrząsające sceny - np. koparka przewalająca stosy trupów, moment rozstrzelania. Nikt z gości muzeum nie patrzy na to obojętnie...

Podczas zwiedzania kilka razy mijamy korytarz wytapetowany zdjęciami ofiar obu reżimów (każde wielkości kafelka). Odniosłem wrażenie, że lepiej chyba nie można było pokazać uprzedmiotowienia człowieka, w czym totalitaryzm nie ma sobie równych.

Na środku kolejnej sali na okrągłym podeście ustawiono obracające się mundury strzałokrzyżowca (węgierskiego nazisty) i komunisty; przywierają do siebie plecami, raz widzimy jeden, raz drugi. Przy ścianie stoją szafki na ubrania, a na monitorze film z przebieralni: wchodzi człowiek w faszystowskim mundurze, zdejmuje go, zakłada uniform komunistyczny i wychodzi. Za nim następny i tak jeden po drugim... Sceny absurdalne, ale symbolizują prawdziwe! - wielu drugorzędnych strzałokrzyżowców zasiliło szeregi nielicznej początkowo partii komunistycznej.

Wizyta w Domu Terroru powinna znaleźć się w programie każdego turysty. Nie tylko dlatego, że można tu poznać najbardziej mroczną część historii Węgier. Powstałe w 2002 r. kontrowersyjne (głównie dla węgierskich postkomunistów) muzeum różni się od tradycyjnych w każdym calu. Setki nagrań filmowych, dźwiękowych, a nawet zapachów atakują wszystkie zmysły. Prawie w każdej sali stoją stare czarne telefony, po podniesieniu słuchawki słyszymy przemówienia komunistycznych przywódców. Można też obejrzeć kilkudziesięciominutową relację z pokazowego procesu Imre Nagyego, skazanego na śmierć przywódcy rewolucji 1956 r. Multimedialny przekaz nie daje chwili wytchnienia nawet w windzie wiozącej nas do więziennych lochów. Szczegółowe objaśnienie tortur i przesłuchań (tuż przed wizytą w celach) wywołuje ciarki na plecach. To coś więcej niż nowoczesna metoda wystawiennicza, to zamierzona multimedialna gra na naszych emocjach.

A "po wszystkim" wychodzimy na piękną, tętniącą życiem ulicę Andrássyego. Nadal ciężko uwierzyć, że TO działo się właśnie tu.

Dom Terroru (Terror Háza) w Budapeszcie, Andrássy ut 60, otwarte wtorek - piątek 10 - 18, weekend 10 - 19.30. Wstęp 1200 forintów (za połowę wejdą posiadacze międzynarodowej karty studenckiej), audio-przewodnik angielski/niemiecki - dodatkowe 1000 forintów

Wszystko o muzeum

http://www.terrorhaza.hu/index3.html

http://www.museum.hu/search/museum_en.asp?ID=952