Grupa Polaków wybrała się na wypoczynek do egipskiego kurortu nad Morzem Czerwonym w ramach wycieczki zorganizowanej z ramienia biura podróży Anex Tour. Ich lot powrotny do Katowic miał odbyć się w niedzielę 12 stycznia o godzinie 21 liniami Skyline Express. Okazało się, że został jednak odwołany, a 280 turystów utknęło w Marsa Alam.
Zainteresuje cię też: Polskie "królowe adrenaliny". 12 najbardziej stromych tras narciarskich. Wymagają nie lada odwagi
Biuro podróży Anex Tour nie pozostawiło turystów samych sobie na lotnisku. Wszyscy zostali zakwaterowani i poniedziałek spędzili w hotelu Bliss Nada. - Czekamy na nowe połączenie do Katowic, chociaż na razie jest cisza. Podejrzewam, że dzisiaj wylotu nie będzie, prawdopodobnie kolejną dobę spędzimy w hotelu - opowiadał Jerzy Jurecki "Tygodnikowi Podhalańskiemu".
Inny turysta relacjonował w rozmowie z portalem tvn24.pl, że przyczyną uziemienia samolotu jest prawdopodobnie usterka techniczna. - Ludzie robią się coraz bardziej niecierpliwi i oczekują przede wszystkim na informację, kiedy będą mogli wrócić do domu. Oczekujący na lot dalej pozostają w hotelu. Wszyscy siedzą z wielką niewiadomą - tłumaczył. Jeszcze jedna poszkodowana w tej sytuacji i czekająca na powrót do kraju w rozmowie z RMF24 przyznała, że wiele osób było zmuszonych zmienić plany życiowe. - Urlopy się ludziom pokończyły, mają iść do pracy, przekładają różne rzeczy. Jedna z osób miała mieć we wtorek rozmowę o pracę, jest załamana - komentowała. Jak podaje TVN24, we wtorek rano 280 osób wróciło do Polski. Informację miał przekazać jeden z pasażerów na Kontakt 24.
Warto przypomnieć, że według informacji podanych przez Europejskie Centrum Konsumenckie pasażerowie, których lot został odwołany, mają prawo do:
Co więcej, podróżnym przysługuje odszkodowanie w wysokości od 250 do 600 euro. Wyjątek stanowi lot, który został odwołany z powodu nadzwyczajnych okoliczności lub pasażerowie zostali poinformowani o fakcie przynajmniej na 2 tygodnie przed planowaną podróżą.