Poznań. Musisz zobaczyć!

Każde miasto ma szereg obowiązkowych atrakcji, które można uznać za jego symbole. Takim zabytkiem w Poznaniu są na pewno mechaniczne koziołki, które można zobaczyć w każde południe na starówce. Co jeszcze oferuje Poznań, a czego przegapić nie wolno? Zobacz!

Poznań tryk, tryk

Są tacy, którzy mówią, że w Poznaniu zadziera się nosa. Cóż, tak dzieje się codziennie. Codziennie o godz. 12 przed Ratuszem w Poznaniu zadziera się nosa, by zobaczyć dwa trykające się koziołki.

Nie chodzi tu o dominację, terytorium, walkę o samicę i inne sprawy, o które zazwyczaj toczą boje kozły. To dwa roboty, które walczą pokazowo. Roboty są pozostałością po wielkiej ucieczce dwóch koziołków, które miały trafić jako pieczyste na stół podczas wystawnej uczty mistrza Bartłomieja (Bartela) Wolffa z Gubina, wydanej z okazji ukończenia etapu odbudowy Ratusza przez Jana Baptystę Quadro i uruchomienia ratuszowego zegara we wrześniu Roku Pańskiego 1551. Szykujący ucztę kuchmistrz Gąska (inne źródła podają imię Mikołaj), przerażony faktem, że przypaliła się główna pieczeń - udziec sarni - nakazał kucharzykowi imieniem Pietrek pobiec na targ i kupić nowe mięso. Była to jednak niedziela i Pietrek rzeźnika nie znalazł. Znalazł za to parę kozłów na łące i przywłaszczył je w celu upieczenia. Podczas krzątaniny w kuchni kozły jednak zwiały na wieżę Ratusza. Tu zaczęły się trykać, ku uciesze gawiedzi. Wnet okazało się, że kozia potyczka jest większą atrakcją wieczoru niż pieczeń. Rozbawiony wojewoda Janusz Latalski kazał dołączyć do Ratusza "urządzenie błazeńskie" na wzór trykających się koziołków.

Maria Kowalewska, która spisała ową legendę, podaje jeszcze, że ścigający kozły kucharzyk Pietrek dotarł za nimi na wieżę i stąd dostrzegł pożar w mieście. Wszczął alarm, ogień ugaszono. A owe roboty to wyraz wdzięczności poznaniaków za to, że miasto dzięki koziołkom nie spłonęło.

Dziś koziołki są główną nagrodą wielu festiwali poznańskich (np. filmowego festiwalu Ale Kino!), zawodów sportowych. Są nawet koziołki dziennikarskie i Radio Taxi Koziołki. Stoją przed Urzędem Miasta na placu Kolegiackim. Kozioł jest maskotką towarzyszącą meczom Lecha Poznań, a Kozły to poznańska drużyna futbolu amerykańskiego.

Tu mieszkał Mieszko

Pierwszą stolicą Polski było Gniezno - uczą się dzieci w szkole. Czy na pewno? Epoka pierwszych Piastów jest nierozerwalnie związana z Wielkopolską - tu istniało państwo Polan. Historycy jednak sądzą, że w tamtych czasach nie istniało pojęcie stolicy. Stolicą był gród, w którym zatrzymał się władca. Tak samo ten status należy się Gnieznu, jak i Poznaniowi.

W Poznaniu jednak, według kronik Jana Długosza, zostali pochowani Mieszko I, Bolesław Chrobry, Mieszko II i Kazimierz Odnowiciel. Mają spoczywać w poznańskiej katedrze, choć nie ma co do tego pewności. Dzisiaj jest tu wspaniała Złota Kaplica z sarkofagiem i wspólnym pomnikiem piastowskich władców, zbudowana z inicjatywy Edwarda Raczyńskiego w 1840 roku. Od XIV do XVIII wieku szczątki pierwszego króla Polski przechowywano w gotyckim sarkofagu ufundowanym przez Kazimierza Wielkiego, zniszczonym później na skutek pożaru i zawalenia się wieży kościelnej.

Prace prowadzone na poznańskim Ostrowie Tumskim przez prof. Hannę Kočkę-Krenz i jej zespół mogą ustalić, gdzie z kolei pochowana jest żona Mieszka I, Dobrawa czeska, z którą zawitał do Polski chrzest. Prof. Kočka-Krenz znalazła kaplicę przylegającą do palatium Mieszka I. Zdaniem odkrywczyni pierwszą przedromańską świątynię na ziemiach państwa piastowskiego ufundowała przybyła z Czech Dobrawa, zwana po polsku Dąbrówką. Gdzieś tu może być też jej grób.

W Poznaniu znajduje się także grób króla Przemysła II, koronowanego w 1295 roku i krótko potem zamordowanego w Rogoźnie. Grób ten został zniszczony, ale o Przemyśle II przypomina tablica w kaplicy św. Stanisława. W katedrze mają też spoczywać książę Władysław Odonic oraz jego synowie Bolesław Pobożny i Przemysł I. Przemysł I ulokował w 1253 roku Poznań. Cztery lata później zmarł, co jego otoczenie miało przyjąć z ulgą. Książę bowiem odprawiał pokutę za to, że onegdaj więził swego brata. W ramach pokuty nie mył się... przez dwa lata.

Zwycięskie powstanie, ale nie jedyne

"Jedyne zwycięskie powstanie w historii Polski" - to slogan, którym mówiąc o powstaniu wielkopolskim, posługują się nawet sami poznaniacy. W myśl zasady, że Polacy często w straceńczej walce zrywali się do powstań: listopadowego, styczniowego, warszawskiego, ale je przegrywali. I tylko poznaniacy potrafili wygrać.

Nie wolno dać się zmylić. Powstanie wielkopolskie z 1918-1919 roku było zwycięskie, ale takich powstań w historii Polski nie brakowało. Choćby zryw z 1806 roku czy też III powstanie śląskie.

Duma ze zwycięskiego powstania jest jednak w Poznaniu mocna i uzasadniona. Wszyscy tu uważają, że ten wątek z historii Polski jest mało znany, na pewno mniej niż inne zrywy niepodległościowe. Poznaniacy zatem bardzo się starają - co roku organizują inscenizacje walk, co roku też na dworzec przyjeżdża koleją Ignacy Jan Paderewski (wciela się w niego aktor), którego przemówienie z balkonu hotelu Bazar 27 grudnia 1918 roku stało się przyczynkiem do zrywu. To Paderewski, według przekazów zmagający się wtedy z grypą hiszpanką, krzyczał z okna: Niech żyje zjednoczona, wolna i wielka Polska z własnym wybrzeżem morskim!

Przed hotelem Bazar można stanąć i dziś - mieści się on u styku ulic Paderewskiego, 27 Grudnia (!) i Alei Marcinkowskiego.

Robotnicy przeciw robotniczej władzy

Muzeum Poznańskiego Czerwca, Centrum Kultury Zamek, ul. Święty Marcin 80/82

Dom przeciętnej poznańskiej rodziny, połowa lat 50. XX wieku. W rogu kaflowy piec, na ścianie wisi obraz Matki Boskiej, w kredensie kurzy się porcelana. Na ulicy mijamy zielony tramwaj z drewnianymi ławkami i drzwi Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, zza których dochodzą głosy dygnitarzy. Nagle hałas, wystrzały, zbiera się tłum. Biegniemy razem z nim, prosto w ręce milicji. Potem przesłuchanie, lampa świeci prosto w twarz, a ubek siedzi za drewnianym biurkiem. Wreszcie czeka nas tylko ciasna cela z twardą pryczą i polityczny proces na sali sądowej.

Taką drogę przemierzają zwiedzający Muzeum Poznańskiego Czerwca 1956 roku. Wtedy robotnicy z Zakładów im. Stalina (dziś Zakłady Hipolita Cegielskiego) zastrajkowali i wyszli na ulice, domagając się pracy i chleba. Demonstracja przerodziła się w regularne uliczne zamieszki, podczas których manifestanci zdobyli m.in. więzienie i gmach sądu oraz prokuratury. Do pacyfikacji demonstracji władze komunistyczne użyły dziesięciu tysięcy żołnierzy i ponad trzystu czołgów. Dziesiątki osób zginęły, setki zostały aresztowane. W czerwcu 1956 roku w Poznaniu polski robotnik po raz pierwszy zaprotestował przeciwko władzy partii robotniczej.

Więcej informacji: Zrób to w Poznaniu! Przewodnik alternatywny

.

Więcej o: