-
w sumie wszystko jedno, czy środa, czy piątek - ostatnio tak spędzam moje poranki w poniedziałki, środy i piątki ... -- "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
-
Tak językowo, może być i na piątek, linka z facebuka.
-
Po intensywnym dniu w pracy mam wrażenie że faktycznie jest już piątek. W końcu jest fajna letnia pogoda, 28-30st w ciągu dnia i słońce, jak jestem w domu to śniadania jem na tarasie, udało mi się kupić piękną begonię, więc kawę piję w towarzystwie begonii 😎 Mama stwierdziła wczoraj że chce na
-
Mam urlop do końca tygodnia i przez ten gorąc nic mi się nie chce:p poszłyśmy wczoraj z młodą oglądać sail off I mało się nie rozpuscilysmy na słońcu :p ale było warto! Teraz trzymam kciuki za naszych, w piątek będzie wiadomo kto wygrał drugi etap. Jak na razie Polska wygrywa i nie wygląda, żeby
-
Jedną zaległość udało mi się dopiąć, więc dziś luzuję i opijam to lampką wina. A że środek tygodnia, nie piątek, no to cóż... ¯\_(ツ)_/¯ No i znowu okazuje się, że moje życie nie znosi próżni, to błyskawicznie w pracuni dowiedzieli się, że pojawiła się przestrzeń na różne działania, i wszystko to, co
-
Wróciłam z pracy i wstawiłam rosół. Odpoczywam. Jak odpocznę usiądę do pracy z domu, muszę się wgryźć w dokumenty z jednej starej sprawy. Wieczorem w tej sprawie mamy spotkanie zdalne. Mam nadzieję, że coś się ruszy ☺️ A Wam jak mija piątek?
-
Znowu piątek 🤪 od tygodnia urlopuję, przestałam ogarniać kalendarz. Kilka fot z wczoraj Łabędzie na prawie zamarzniętym stawie z wczorajszego wieczornego spaceru, dziś pójdziemy zobaczyć, czy niepoprzymarzały. Dalej oszronione auto w słońcu i zamarznięta butla z wodą zostawiona na noc w
-
A wiec watek na piątek Jest fajnie, bo dzis właściwie ostatni intensywny dzień, do tego wieczorem świąteczne tapas z koleżanką Kubanką. Jutro oprócz wizyty w urzędzie (nienawidzę hiszpańskich urzędów i urzędników) same przyjemności. No I zaraz święta, wyjazd do Pl. Kolejne przyjemności. A Wasze
-
Niby weekend przede mną, ale... Mama ma wizytę u onkologa. Siedzę na korytarzu, "trzymam kolejkę", bo wejście do gabinetu w kolejności przychodzenia, lekarz przyjmuje od 10:00, już czeka ze 12 osób. Ja (czyli moja mama) jestem 2. Mama dojedzie o 10:00, niech ma spokojny ranek. Czuję się jak
-
Nie wiem jak Daniela, ale ja pracuję codziennie, do poniedziałku do piątku, zazwyczaj 9 h (w piątek dzięki temu mogę skończyć wcześniej). Pracę mam absorbującą, nie ma mowy żebym w ciągu dnia wyszła na lunch, jak pracuję z domu to mogę nastawić pranie czy zmywarkę, ale nie ma szans żebym np coś