List z Bolzano. Odwiedziny u Człowieka Lodu

W 1991 r. para niemieckich turystów natknęła się w Alpach na wyłaniające się spod lodu szczątki ludzkie. Okazało się, że mają ponad 5 tys. lat

Dziś Człowiek Lodu jest przechowywany w muzeum we włoskim Bolzano, tuż przy granicy z Austrią (po dokładnym zbadaniu okazało się, że leżał na terenie włoskim, kilkadziesiąt metrów od granicy Austrii). Będąc kilka dni w Austrii w dolinie Oetztal (kilkadziesiąt kilometrów od Innsbrucka) postanawiamy go odwiedzić.

Z Innsbrucka do Bolzano jedziemy przez przełęcz Brenner (Brennero). Dla samych widoków warto przejechać tą trasą! Brennero to jedna z najważniejszych tras tranzytowych przez Alpy, codziennie przejeżdżają nią tysiące tirów. Położona na wysokości 1370 m n.p.m. jest najniższą z alpejskich przełęczy. Począwszy od Innsbrucka przez kilkadziesiąt kilometrów ciągnie się na estakadzie położonej na zboczach górskich. To prawdziwa perła sztuki inżynierskiej. Oczywiście, jadąc autostradą, tego nie widzimy. Dopiero, gdy wybierzemy drogę krajową poniżej, możemy obserwować konstrukcję autostrady z dołu - wielkie betonowe słupy podtrzymują jezdnię, jakby przyklejoną do stromych zboczy górskich. Radzę zdecydować się właśnie na ten wariant. Jedzie się wolniej, ale o ile przyjemniej! Lepiej być pasażerem niż kierowcą, bo po obu stronach czekają nas cudowne widoki. Zbocza są najpierw ostre, kamienne, w miarę jak wjeżdżamy głębiej do Włoch robią się łagodniejsze, pojawiają się winnice.

***

Miasto Bolzano (używa się też nazwy niemieckiej Bozen) to dziś stolica regionu Południowy Tyrol, do 1919 r. było częścią austriackiego imperium Habsburgów. Uwodzi od chwili, gdy się doń wjedzie. Ma niepowtarzalny klimat - nie w pełni włoski, nie całkiem austriacki. Łączy to, co najlepsze w obu kulturach. Zewsząd otaczają je łagodne zielone wzgórza pokryte winnicami. Nie bez przyczyny zwane jest bramą Dolomitów, które widać w oddali.

Na wąskich, krętych uliczkach i placach starówki dużo kawiarnianych stolików zajętych od samego rana (kiedy mieszkańcy Bolzano pracują?) Siadamy w ogródku na Piazza Walther nazwanym imieniem słynnego niemieckiego trubadura Walthera von der Vogelweide tworzącego na przełomie XII i XIII w. Zaraz obok placu stoi XIII-wieczna gotycka katedra (Duomo) Wniebowzięcia NMP.

Wzmocnieni kawą ruszmy na spacer. Trafiamy na tradycyjny targ, pełen kwiatów, warzyw i owoców. Kusząco wyglądają regionalne pyszności - orzechy, sery, wędliny. Trudno się oprzeć, ale musimy iść dalej, kierujemy się do Muzeum Archeologicznego Południowego Tyrolu.

***

Człowieka Lodu nazywa się też Oetzi, od miejsca jego odnalezienia - rejonu Alp Oetztalskich. Znajduje się w muzeum od 1998 r. i jest jego główną atrakcją, poświęcono mu całe pierwsze piętro (muzeum czynne codziennie prócz poniedziałków, godz. 10-17.30; w lipcu, sierpniu i grudniu czynne również w poniedziałki, wstęp 8 euro).

Cudowne odkrycie stało się dla naukowców niepowtarzalną okazją, by dowiedzieć się więcej o warunkach, w jakich żyli ludzie w czasach prehistorycznych, jak się ubierali, jakiej używali broni. Wykonano wszelkie możliwe badania wewnętrzne, łącznie z badaniami promieniami Roentgena i mikroskopowym badaniem tkanek. Naukowcy zdołali nawet ustalić, co Oetzi jadł przed śmiercią. Zginął najprawdopodobniej na skutek rany odniesionej w walce - na ramieniu rozpoznano ślad po strzale. Odkryto na jego ciele kilkadziesiąt tatuaży.

Historię odnalezienia Oetziego poznajemy z filmów, zdjęć, makiet i czytelnych wykresów (ta część ekspozycji dostępna w języku angielskim). Jest też naturalnej wielkości replika jego postaci. Dokładnie odtworzono rysy twarzy, każdy element stroju (z trawy, liści i skóry), broń (miał ze sobą m.in. topór, sztylet, łuk), plecak i kołczan.

Człowiek Lodu leży w specjalnej kapsule, w której temperatura wynosi 6 stopni C, a średnia wilgotność - 98 proc. Wszystko po to, aby zapewnić mu warunki, w których przetrwał 5 tys. lat. Zaglądamy do niego przez małe okienko. Jest zaskakująco mały (166 cm), wydaje się bardzo drobny i kruchy. Czy w tych komfortowych, ale jednak sztucznych warunkach wytrzyma przez następne 5 tys. lat?

***

Nie mamy ochoty opuszczać urokliwego Bolzano. Decydujemy się wjechać kolejką liniową na górę Colle-Kohlern (1200 m), aby obejrzeć stamtąd miasto. To podobno spokojne, pełne zieleni miejsce, skąd można podziwiać także szczyty Dolomitów. Niestety, tego właśnie dnia rozpoczęła się miesięczna konserwacja kolejek i żadna z nich nie jest czynna. Uznajemy to za znak, że czas wracać do uporządkowanej Austrii. Tam naprawa górskiej kolejki nie trwa tak długo!

W sieci

http://www.iceman.it

http://www.bolzano-bozen.it

http://www.suedtirol.info

Więcej o: