Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Wilno: Pod okiem świętego Kazimierza

Nelly Kamińska
01.05.2007 , aktualizacja: 05.11.2007 11:51
A A A Drukuj
"Litewska stolica jest niczym palimpsest - starodawny rękopis, pod którego wierzchnią warstwą można dostrzec ślady wcześniejszych tekstów"
Pałac Brzostowskich przy ul. Uniwersyteckiej
Fot. Nelly Kamińska
Pałac Brzostowskich przy ul. Uniwersyteckiej
Moje spotkania z Wilnem zaczęły się kilka lat temu od pilotowania wycieczek. Miasto, choć dopiero zaczynałam je poznawać, było mi bliskie - przed wojną mieszkali tu moi dziadkowie, na cmentarzu Bernardyńskim pochowany jest pradziadek (w 1945 r. rodzina wyjechała z Wilna zostawiając dom w budowie). Słuchałam pilnie opowieści przewodników, a w wolnych chwilach rozpracowywałam topografię Starówki. Na delektowanie się jej urodą i dłuższe wędrówki brakowało mi jednak czasu.

Teraz też nie mam go w nadmiarze - lecę do Wilna tylko na dwa dni. Szkoda, bo to miasto trzeba oglądać "bez pośpiechu, ulegając przypadkom i kaprysom, wgłębiając się w detale i fragmenty, ciągle szukając nowych, przez nikogo jeszcze nieodkrytych kątów spojrzenia", jak radzi w swoim przewodniku Tomas Venclova, litewski poeta, krytyk i tłumacz, m.in. Norwida, Miłosza, Herberta i Szymborskiej. Nie jest wilnianinem (urodził się w 1937 r. w Kłajpedzie), ale studiował na tutejszym uniwersytecie literaturę. O mieście swej młodości pisze w duchu dialogu, unikając rozdrapywania polsko-litewskich ran. Podkreśla, że wyjątkowy, wielokulturowy charakter zawdzięcza Wilno wielu nacjom: Polakom, Żydom, Białorusinom, Karaimom

***

Będę mieszkać w dużym hotelu kilkanaście kilometrów za miastem. Okolica piękna, spokojna, mglistozielona. Wokół łąki, kępy drzew i zarośnięte trzciną jeziorka - esencja litewskiego pejzażu. Z hotelu kilka razy dziennie odjeżdża do centrum shuttle bus. Nazajutrz łapię pierwszy o siódmej rano i po kilkunastu minutach wysiadam koło wielkiego, zadrzewionego Lukiškiu aikšte, czyli Łukiszek - największego placu w Wilnie (przed wojną czwartego marca na św. Kazimierza odbywał się tu jarmark kaziuki). Nieopodal, przy ulicy Kražiu stoi niesławne więzienie łukiskie, w którym przetrzymywano carskich, hitlerowskich i stalinowskich więźniów politycznych. Na Łukiszkach mieszkali kiedyś Tatarzy. Mieli tu drewniany meczet i mizar (cmentarz), które zburzyli sowieci.

Nieopodal placu stoi kościół św. św. Jakuba i Filipa z cudownym obrazem Matki Boskiej Łukiskiej przywiezionym z Rusi w XVII w. Niestety, zamknięty. Przechadzam się więc wzdłuż frontowej ściany, odcyfrowując napisy na wmurowanych w nią tablicach. Najstarsza pochodzi z 1823 r., ostatnie z lat 20. XX w. "Szanownym Zwłokom Bogumiley z Sadowskich Skjrmontowey, która żyć przestała roku 1823 Julij 3 Dnia, maiąc Wieku lat 60. Od wdzięcznych dzieci Pamjątka". Dalej: "Ks. Benedykt Nowicki, Prałat Dyecezyi Mińskiej, 27 lipca 1865 r. w wieku lat 55 pogrzebiony na cmentarzu tutejszego kościoła. Prosi o 3 Zdrowaś Marya". I wreszcie: "Chalecki Cezary Por. 77 P.P. Poległ w obronie Ojczyzny pod Baranelami. 17.XI.1920 r. Związek oficerów Rezerwy w Wilnie". Piękne przykłady ewolucji polszczyzny w ciągu zaledwie stu lat.

***

Parę kroków od placu zaczyna się aleja Giedymina (wcześniej, zależnie od sytuacji politycznej, Świętojerska, Mickiewicza, Lenina i Stalina), która prowadzi do katedry i Starego Miasta. To reprezentacyjny bulwar z dwoma rzędami pięknie odrestaurowanych kamienic (większość z początku XX w.). W nich banki, butiki, kawiarnie Pod nr 1 mieściła się siedziba Sąjudisu (Litewski Ruch na Rzecz Przebudowy) - nieformalnego ruchu społecznego, który na przełomie lat 80. i 90. stanął na czele walki o niepodległość. Okna pałacyku wychodzą na rozległy plac Katedralny i bazylikę św. św. Stanisława i Władysława, najważniejszą świątynię w Wilnie.

Nie jest to pierwsza świątynia w tym miejscu. Już w czasach pogańskich stał tu ponoć ołtarz ofiarny. Pierwszą romańską katedrę z kamienia zbudował po przyjęciu chrztu w 1251 r. wielki książę Mendog (w podziemiach odkryto jej fundamenty i podłogę z glazurowanych płytek), kolejne, gotyckie - Jagiełło i Witold. Obecna klasycystyczna bryła pochodzi z końca XVIII w. i jest dziełem najlepszego wileńskiego architekta tamtego czasu Wawrzyńca Gucewicza. W latach 50. władza radziecka urządziła tu galerię obrazów. Wiernym zwrócono ją dopiero w 1989 r.

Do bazyliki wchodzi się jak do nowoczesnego centrum handlowego - przez masywne drzwi ze szkła i stali. Zamierzam bez pośpiechu obejrzeć wszystkie 11 kaplic i podziemia z kryptami, m.in. Aleksandra Jagiellończyka i dwóch żon Zygmunta Augusta - Elżbiety Habsburżanki i Barbary Radziwiłłówny. Trwa msza - rezygnuję. Przemykam się jedynie do Kaplicy św. Kazimierza, patrona Litwy (1458-84). Tu miła niespodzianka - w kącie klęczy tylko zatopiony w modlitwie młodzieniec, podczas gdy z poprzednich wizyt zapamiętałam tłum turystów tak gęsty, że z trudem udawało się wejść do środka.

Kaplicę wybudowali w latach 1623-36 Zygmunt III Waza i jego syn Władysław IV. Venclova nazywa ją "arcydziełem dojrzałego baroku, niemającym sobie równych w tej części Europy" i "jednym z najcenniejszych klejnotów Wilna". Trudno się z nim nie zgodzić. Włoscy architekci wyłożyli kaplicę białym, czarnym i różowym marmurem, ozdobili stiukowymi płaskorzeźbami i przykryli lekką kopułą. Wnętrze zdobią też dwa freski Michelangela Palloniego (otwarcie po 120 latach trumny z nienaruszonym ciałem św. Kazimierza oraz zmartwychwstanie przy jego grobie małej dziewczynki), osiem posrebrzanych figur Jagiellonów i pozłacana ambona w kształcie kielicha. W ołtarzu - srebrna trumna św. Kazimierza, a na obrazie poniżej on sam w srebrnej szacie z trzema rękami. Legenda opowiada, że malarz próbował poprawić zbyt długą prawą rękę, ta jednak - trzykrotnie zamalowywana - na nowo wyłaniała się spod farby. Malarz uznał, że to cud i rękę zostawił.

Na tyłach katedry, przy ujściu Wilenki do Wilii stał niegdyś zamek (tzw. Dolny) wzniesiony prawdopodobnie przez Giedymina (wielki książę, twórca potęgi Litwy, ok. 1275-1341). Rezydencję, gruntownie przebudowaną i z przepychem urządzoną przez Jagiellonów, rozebrali pod koniec XVIII w. Rosjanie. Na pobliskiej Górze Giedymina przetrwały natomiast resztki obronnego Zamku Górnego. Można się doń wspiąć łagodną, wybrukowaną kocimi łbami drogą albo wjechać kolejką. Warto - panorama Wilna z Wieży Giedymina nie ma sobie równych (wstęp 4 lity, w cenie również muzeum: makiety zamku, zbroje, broń).

Niedawno Litwini rozpoczęli rekonstrukcję Zamku Dolnego. Tyły bazyliki zamieniły się w wielki plac budowy.

***

Na prawo od katedry, przy południowej pierzei placu zaczyna się główna ulica Starego Miasta - Pilies (Zamkowa). Na razie mijam ją i idę kilkaset metrów ruchliwą ulicą Maironio (okala Starówkę od wschodu) do kościoła św. Anny. O tej porze będzie jeszcze zamknięty, ale nie szkodzi - to, co najpiękniejsze, jest na zewnątrz. Św. Annę postawił architekt Jagiellonów Benedykt Rejt w ciągu zaledwie pięciu lat (1495-1500). To arcydzieło późnego gotyku, tzw. płomienistego, przetrwało prawie w niezmienionej formie. Zachwyca przede wszystkim ceglana, lekka niczym z koronki fasada i jej trzy ażurowe wieże, które przypominają - nomen omen - strzelające w niebo płomienie. Ponoć zachwycony Napoleon wyraził chęć przeniesienia świątyni do Paryża, ostatecznie jednak ulokował w niej swoją jazdę.

Na prawo od kościoła na niewielkim skwerku stoi pomnik Adama Mickiewicza - dzieło litewskiego rzeźbiarza Gediminasa Jokubonisa z 1984 r. Zamyślony wieszcz wsparty na kolumnie patrzy ponad dachy Starego Miasta. Obok leżą granitowe płyty-płaskorzeźby polskiego rzeźbiarza Henryka Kuny przedstawiające sceny z "Dziadów". To elementy zaprojektowanego w latach 30. XX w. pomnika Mickiewicza, który nigdy nie powstał.

***

Kościół św. Anny i główny trakt Starego Miasta łączy uliczka, która rozgałęzia się na trzy wąskie zaułki: Bernardinu (Bernardyński), Šv. Mykolo (św. Michała) i Literatu (Literacki).

Ciche, kameralne, cudnie zakrzywione zasługują choćby na krótki spacer. Warto przyjrzeć się niskim domom o XVI-, XVII- i XVIII-wiecznym rodowodzie, oryginalnym dziedzińcom i podwórzom oraz charakterystycznym dla Wilna, biegnącym po łuku pastelowym murom (niestety, wszystkie zabazgrane graffiti).

W zaułku Bernardyńskim nr 11 od kwietnia do czerwca 1822 r. mieszkał Adam Mickiewicz. Uważa się, że w pokoju na parterze pracował nad "Grażyną". Muzeum poety powstało tu już w drugiej połowie XIX w. W kilku niewielkich pokojach pamiątki po wieszczu: stolik, na którym pisał "Grażynę", krzesło z paryskiego mieszkania, pierwsze wydanie "Sonetów krymskich" z 1826 r., autograf na świadectwie wydanym uczniowi kowieńskiej szkoły. No i listy: "Wielmożny Mości i Najosobliwszy Adamie " - wykaligrafował w 1918 r. Tomasz Zan. Warto poprosić o oprowadzenie dyrektora muzeum. Litwin Rimantas Šalna potrafi oczarować barwnymi opowieściami i nadzwyczajną polszczyzną - kresowo-archaiczną, dowcipną, fantazyjną. Dzisiaj przeprasza, że jest nie w formie, bo dopadło go przeziębienie.

W zaułku Literackim (w XIX w. były tu księgarnie i antykwariaty, stąd nazwa) zatrzymuję się przed domem Piaseckich (nr 5). W 1823 r. Mickiewicz gościł tu przez jakiś czas u rodziców przyjaciela Kazimierza Piaseckiego. Okna jego pokoju (nie wiadomo dokładnie, który to) wychodziły na ulicę. W bramie wjazdowej umieszczono tablice pamiątkowe po polsku, litewsku i rosyjsku.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • hotele
  • loty
  • noclegi
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL
  • Oferty Meteor

Podróże.gazeta.pl na Facebooku