Łotwa. W północnym świetle

Do jednego z najbardziej dziewiczych krajów w Europie warto wybrać się na rowerach
Połączeń kolejowych z Łotwą jest mało, a bezpośrednich nie ma wcale. Dojeżdżamy więc pociągiem do Kowna (z przesiadką w Szestokai, gdzie zmienia się szerokość torów). Nazajutrz rano wsiadamy w pociąg do Rygi. Rowery jadą z nami, co jest dość kłopotliwe, gdyż nie ma wydzielonych dla nich przedziałów. Przypinamy je na korytarzu w ostatnim wagonie, tutaj najmniej przeszkadzają (opłata za przewóz do 10 zł).

***

Ryga, stolica Łotwy, leży u ujścia Dźwiny do Bałtyku - czuć morze, słychać mewy. To miasto kamienic tak jak Wilno kościołów. Godzinami (na rowerach i piechotą) krążymy po malowniczych zaułkach i brukowanych, krętych uliczkach starówki. Oglądamy hanzeatyckie kamieniczki, wspaniałe mieszczańskie domy z XVII i XVIII w. i fantastyczne secesyjne budynki. Ryga, nazywana stolicą art nouveau w Europie Północnej, wpisana jest na listę UNESCO. Wielopiętrowe fasady kamienic i pałaców są błękitne, różowe, żółte - każda inna. Ozdobione rozfalowanymi, kutymi balkonami, wieżyczkami i rzeźbami. Smoki, meduzy, sfinksy, nagie kobiety i atletyczni mężczyźni wydają się żyć własnym życiem, pomiędzy girlandami kwiatów, owoców i niekończącą się ilością ornamentów. Połowę budynków przy słynnej Alberta iela (iela to ulica) zaprojektował głośny secesyjny architekt Mihail Eisenstein.

Zaskakuje nas niewielka ilość kościołów. W katedrze, obecnie luterańskiej, odbywa się tylko jedno nabożeństwo w tygodniu. Dostojna XIII-wieczna świątynia jest jednym z największych kościołów w krajach nadbałtyckich. Wielokrotnie przebudowywana, w XVIII w. została zwieńczona 90-metrową wieżą z pięknym manierystycznym hełmem widoczną prawie z każdego punktu w mieście. Bogaty niegdyś wystrój olbrzymiego wnętrza usunięto w czasie reformacji. Dziś najcenniejsze są wspaniałe organy z 1601 r., czwarte co do rozmiarów w Europie (zwiedzanie 13-17, sobota od 10-14, msza w niedzielę o 12). Większość wierzących Łotyszy to protestanci (luteranie lub baptyści), poza tym są tu katolicy, zwłaszcza we wschodniej części kraju (dawne Inflanty Polskie) i prawosławni. W czasach komunizmu Łotwa przeżyła potężną falę laicyzacji - w kościołach widać tylko starych ludzi.

Mało które miasto tak często zmieniało przynależność państwową jak Ryga. Wchodziła w skład państwa krzyżackiego, potem polskiego, władali nią Szwedzi, Rosjanie, i Niemcy. W latach 1919-40 była stolicą niepodległego państwa łotewskiego. W 1940 r. wcielona do ZSRR, od 1991 r. jest po raz drugi stolicą niepodległej Łotwy. Niezależnie jednak od przynależności państwowej zawsze była jednym z najważniejszych portów bałtyckich.

***

Ryga tętni życiem. Mnóstwo tu sklepów, knajp i najróżniejszych sympatycznych lokalików. Po obiedzie, dalekim od nouvelle cuisine (pieczeń wieprzowa, ziemniaki ze skwarkami, surówka), wybieramy się na deser do karczmy o nic nam niemówiącej nazwie Kiploku Krogs. Po chwili orientujemy się, że wszystkie dania serwowane są z czosnkiem (kiplok to czosnek). Chcemy się wycofać, ale kelner nas zatrzymuje. Dostajemy lody w słodkim syropie... czosnkowym. Trudno w to uwierzyć, ale są pyszne. Tajemnica polega na zalaniu ząbków czosnku miodem. Po kilku miesiącach znika ostry smak, a miód nabiera niezwykłego, bardzo przyjemnego aromatu.

Częściej słyszymy język rosyjski niż łotewski. Mimo że po odzyskaniu przez Łotwę niepodległości wyjechało stąd ponad 200 tys. Rosjan, nadal stanowią oni większość mieszkańców Rygi (w całym kraju stanowią 30 proc. ludności).

***

Z Rygi przenosimy się do Siguldy, słynnego letniska w odległości godziny jazdy pociągiem (rowery jadą z nami). Tuż obok rozciąga się wspaniały Park Narodowy Gauja, pierwszy na Łotwie, założony w 1973 r., największy w krajach bałtyckich. Obejmuje płaską jak stół wyżynę z fantastycznym kanionem rzeki Gauja wydrążonym w miękkich piaskowcach (dochodzi do 85 m głębokości). Gauja na całej długości płynie naturalnym korytem. Jest kultowym celem kajakarzy, popularne są tu również spływy tratwami. Kolejką linową o ponadkilometrowej długości przedostajemy się na drugi brzeg rzeki (bilet 2 łaty). Z wagonika wspaniałe widoki: strome ściany kanionu, olbrzymie obszary liściastych lasów (pokrywają prawie połowę parku). Z kolejki doskonale widać ceglany XIII-wieczny zamek w Turaidzie. Zbudowali go biskupi ryscy w miejscu drewnianego zamku spalonego przez Krzyżaków. Jest ogromny, oryginalne są jedynie fundamenty. W środku ekspozycja na temat historii zamku i jego okolic (otwarty codziennie od maja do października w godz. 10-18, od listopada do kwietnia 10-17, bilet 1,50 łata). Z zamkiem wiąże się historia znana każdemu łotewskiemu dziecku. W Turaidzie żyła Róża, która nie chciała Polaka - piękna dziewczyna z wzajemnością kochała się w młodym Łotyszu z Siguldy. Zakochał się w niej polski oficer Adam Jakubowski, a gdy odrzuciła jego względy - zamordował ją w pobliskiej jaskini. Patrzymy na grób Róży - w kamieniu wyryte jest imię i daty: 1601-20. Obok leżą kwiaty złożone zgodnie z panującym zwyczajem przez świeżo poślubionych małżonków.

Osobliwością parku Gauja są jaskinie, a właściwie wysokie i płytkie pieczary wydrążone przez wodę w brunatno-czerwonych skałach kanionu. Jaskinię Gutmana (18 m wysokości) w całości pokrywają napisy głęboko wyryte w miękkim piaskowcu. Ze zdumieniem odkrywamy, że najstarsze mają prawie 200 lat! Niesamowita jest ich ilość. Są tu daty, nazwiska, herby, tytuły naukowe, nazwy kompanii... To, co zwykle kojarzy się z wandalizmem, tutaj urasta do lekcji historii.

***

Kolejny etap naszej podróży - park krajobrazowy wokół rzeki Abava. Leży na południowy-zachód od Rygi, w sercu Kurlandii. Pociągiem docieramy do Tukums (rowery z nami). Malownicze, zadbane, nieco senne miasteczko z domami z przełomu XIX i XX w. Na obiad jemy pierogi z mięsem, popijając znakomitym ciemnym łotewskim piwem. W świetnie zorganizowanym punkcie informacji turystycznej dostajemy mapy i foldery (takie punkty są w każdej większej miejscowości).

Przez następny tydzień poruszamy się tylko na rowerach. Teren doskonały, płaski, lokalne drogi przeważnie dobre, choć często jedynie żwirowe (ich poważnym mankamentem są poprzeczne muldy - udręka rowerzysty). Wokół sosnowe lasy, rozległe łąki, meandrująca rzeka o wysokich brzegach, piachy wydm. Abava jest porównywalna do Czarnej Hańczy, ale dla kajakarzy trochę trudniejsza - liczne bystrza, kamienne progi, a nawet niewysokie wodospady. Łotwa jest jednym z najbardziej dziewiczych miejsc w Europie i tutaj to widać. Okolica prawie bezludna, czasem mijamy pojedyncze domy. Niezwykłe są wieczory - do 22 jest zupełnie widno, zdarza się, że dopiero o tej porze rozbijamy namioty. Po zachodzie słońca rozgrywa się niezwykły spektakl. Przez prawie dwie godziny na niebie jarzą się smugi różnobarwnego światła: od purpury, przez pomarańcz i róż, do fioletu. Robimy zdjęcia co minutę, można częściej, bo widok zmienia się dosłownie z każdą chwilą.

***

Im bliżej Bałtyku, tym powietrze ma coraz bardziej charakterystyczny zapach. Dochodzi wieczór. Mamy dość pedałowania, postanawiamy spędzić noc na plaży. Rozbijamy namiot w sosnowym lesie pełnym jagód, 50 metrów od morza i zasypiamy jak niemowlęta.

Plaże kurlandzkie są zachwycające - częściowo piaszczyste, częściowo kamieniste, bezkresne i bezludne. Dwa dni spędzamy zupełnie sami, nie widząc nikogo, nawet przez lornetkę. Pogoda jest słoneczna, ale morze zimne, co nie przeszkadza nam w kąpieli. Infrastruktura turystyczna w tej części wybrzeża w zasadzie nie istnieje. Noclegi można znaleźć głównie w kwaterach prywatnych (od 10 łatów za pokój dwuosobowy), wolno biwakować na dziko.

Po dwóch dniach, z żalem opuszczając plażę, jedziemy do położonego nieopodal parku krajobrazowego wokół przybrzeżnego jeziora Engures, czwartego co do wielkości na Łotwie (35 km kw.). Powstało poprzez odcięcie zatoki morskiej od Bałtyku. Połączone jest z morzem sztucznym kanałem wykopanym w 1842 r. W 40 proc. pokrywa je trzcina. Żyją tu liczne gatunki ptaków, w tym aż 44 w Europie zagrożone wyginięciem. Oglądamy położoną w lesie stację ornitologiczną i obserwatorium zbudowane na tratwie. Można wypożyczyć tu kajak lub łódź wiosłową i przyglądać się ptakom z ukrycia w trzcinach.

Nasza wycieczka objęła zaledwie niewielką część łotewskich tras. Chcielibyśmy tu wrócić, zobaczyć kolejne krainy, nasycić się bardziej dzikimi plażami oraz północnymi zachodami słońca.

Łotwa w sieci

•  http://www.rigatourism.com

•  http://www.rigahotlinks.com

•  http://www.muzeji.lv

•  http://www.turaida-muzejs.lv

•  http://www.tukums.lv

•  http://www.hostel.lv