Rosjanie ukradli złoto Scytów. Ukraińskie media: Kolaboranci zdradzili miejsce kryjówki

W Muzeum Krajoznawczym Melitopol, w obwodzie zaporoskim, doszło do kradzieży. Rosjanie ukradli unikatową kolekcję złota Scytów, która pochodzi z IV wieku p.n.e.

Więcej informacji o Polsce i świecie przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Mirosława Kątna: Nie ma powodu, żebyśmy się wpędzali w źle pojętą solidarność

Rosyjscy okupanci ukradli kolekcję scytyjskiego złota z Muzeum Krajoznawczego Melitopol – poinformowała na Facebooku ukraińska prokuratura generalna, która ogłosiła, że wszczęła dochodzenie w tej sprawie.

Cenny zabytek

Z ustaleń śledczych wynika, że do kradzieży doszło w kwietniu. Pracownicy muzeum tuż po agresji Rosji na Ukrainę ukryli eksponaty, ale niestety cenny zabytek zniknął. Jak czytamy w ukraińskich mediach, to kolaboranci zdradzili miejsce kryjówki. Prokuratura generalna informuje, że najcenniejszym okazem placówki było złoto Scytów, odkryte przez archeologów w latach 50. XX wieku.

Na artefakty należące niegdyś do "nomadów z północy" natrafiono przypadkiem. W 1954 roku w Melitopolu odkopano scytyjski kurhan, w którym znaleziono historyczne monety, ozdoby oraz rytualne przedmioty ze złota.

Prokuratura generalna prowadzi śledztwo w tej sprawie. Agencja Ukrinform podaje, że burmistrz Melitopola Iwan Fiodorow jest pewny, że to rosyjscy żołnierze ukradli kolekcję scytyjskiego złota. Wcześniej w mediach społecznościowych opublikowano nagranie dokumentujące moment znalezienia przez Rosjan ukrytego złota.

Szef Zaporoskiej Obwodowej Administracji Wojskowej Ołeksandr Staruch, powiedział, że najcenniejsze eksponaty muzealne zostały wcześniej wywiezione z regionu. Chodziło prawdopodobnie o eksponaty Zaporoskiego Muzeum Krajoznawczego i Zaporoskiego Muzeum Sztuki. Ministerstwo Kultury zapewniło, że będzie badać sprawę, co stało się z cennym zabytkiem.

Uchodźcy z Ukrainy"Lew atakuje po to, żeby zabić. Handlarz ludźmi po to, żeby eksploatować"

Kim byli Scytowie?

Scytowie nie byli tylko półdzikimi nomadami. Koczownicy z bezkresnych stepów Eurazji, nie tylko wywarli duży wpływ na swoich sąsiadów, rozpowszechniając nowe rozwiązania dotyczące jazdy konnej, pozostawili po sobie kunsztownie zdobione dzieła sztuki użytkowej: uprzęże, klamry czy naczynia.

Rosyjskie linie lotniczeRosyjscy piloci masowo uciekają z kraju, przez dotkliwe sankcje

Pierwsze wzmianki na ich temat sięgają VIII w. p.n.e. Najbardziej dojrzałe "państwo" Scytowie stworzyli w pierwszym wieku naszej ery na terenie Krymu. Koczowniczy lud słynął z waleczności. W starożytnych źródłach: greckich, rzymskich, perskich czy chińskich Scytowie przedstawiani byli jako wojownicy budzący postrach.  

"Legendarna wojowniczość Scytów była częścią ich kultury, uświęconą tradycją i wzmacnianą rytuałami. Zdobycie szacunku współplemieńców było możliwe tylko poprzez zabicie jak największej ilości wrogów, których krew pito, z głów zdzierano skalpy, z czaszek robiono puchary. Kto nie uśmiercił żadnego wroga, nie mógł ucztować z innymi wojownikami, za to ten, kto zdobył szczególnie dużo skalpów, mógł pić z dwóch pucharów" - pisze dr Łukasz Oleszczak na łamach magazynu "Archeologia Żywa".

Wyniki badań potwierdzają m.in. przekaz Herodota, który był przekonany, że Scytowie przybyli na europejsko-azjatyckie pogranicze z Dalekiego Wschodu. Zdaniem "pierwszego reportażysty", jak nazywał go Ryszard Kapuściński, była to złotodajna kraina zamieszkana przez gryfy. Naukowcy ustalili, że ci waleczni wojownicy przybyli na teren współczesnej Ukrainy z dalekiej Syberii.

Źródła: Ukrinform / Prokuratura Generalna Ukrainy / Polskie Radio / "Archeologia Żywa"

Więcej o: