Rosjanie w pułapce na rajskiej wyspie. "Dziewięć razy na dziesięć bankomat odmawiał wypłaty gotówki"

Czar wakacji pryska, gdy kończą się pieniądze i nie można wydostać się nawet z najbardziej rajskiego miejsca. W takiej sytuacji znalazło się kilka tysięcy Rosjan, którzy urlop postanowili spędzić w Tajlandii.

Więcej informacji o Polsce i świecie przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Wojna w Ukrainie. „Nawet wykształceni i znający języki Rosjanie wierzą w propagandę"

BBC podaje, że w potrzasku w Tajlandii znalazło się nawet 7 tys. obywateli Federacji Rosyjskiej. Większość z nich przebywa na wyspie Phuket. Po wprowadzeniu sankcji gospodarczych nie mają jak wrócić do swojego kraju, a dostęp do pieniędzy stał się znacznie utrudniony.

AerofłotFortel Rosji. Znosi obostrzenia i wznawia loty do "przyjaznych krajów"

Rosjanie niechętnie rozmawiają z dziennikarzami w obawie przed konsekwencjami, jakie mogą spotkać ich i najbliższych, którzy zostali w kraju. Jedna z osób jednak zdecydowała się opowiedzieć o swojej sytuacji dziennikarzom BBC, choć poprosiła o anonimowość.

"Chodziliśmy od banku do banku, od bankomatu do bankomatu. Dziewięć razy na dziesięć bankomat odmawiał wypłaty, ale udawało nam się zdobyć trochę gotówki" - relacjonuje w rozmowie z BCC jeden z obywateli Rosji. Zdradza, że szukano możliwości wypłat z Western Union czy płatności w formie kryptowalut, ale szybko te źródła zamykano. "To, co działało wczoraj, nie działa dzisiaj" - podkreśla.

Przedsiębiorcy prowadzący hotele czy restauracje starają się znaleźć sposób, jak im pomóc. Rosjanin prowadzący restaurację pozwolił dokonywać płatności swoim rodakom przelewem, honorując karty wydane przez rosyjskie banki, takie jak Sbierbank, Alfa i Tinkoff.

Hotelarze zaoferowali zniżki dla swoich klientów lub przeprowadzenie się do tańszych pokoi. Tym, którym zabrakło gotówki, jeden z nich zaoferował darmowy nocleg w hostelu. 

Trudno o wypoczynek

Na wyspie znajdują się też Ukraińcy. Z powodu wojny rodziny namawiają ich, żeby nie wracali do kraju i jak najdłużej zostali za granicą. Tajlandia stara się przedłużyć im wizy zezwalające na pobyt w kraju.

"Nie możemy tu odpocząć, nie możemy cieszyć się kąpielą w morzu" - powiedziała jedna z turystek w rozmowie z BBC. - "Każdego dnia oglądamy i czytamy wiadomości. Niestety, nie możemy pomóc naszym rodzinom, wracając tam" - podkreśla, dodając, że w Ukrainie nie mogliby nic zrobić, aby pomóc rodzinom.

Protesty w Tajwanie odbywają się codziennieNa Tajwanie protestują od pięciu tygodni. "Dla nich Polacy są bohaterami"

Rosjanie zastąpili Chińczyków

Phuket to jedna z największych atrakcji Tajlandii. Rocznie na jej plażach wypoczywało ok. siedmiu milionów turystów. Gdy wybuchła pandemia COVID-19, Tajlandia zamknęła swoje granice na przeszło rok. Na skutek tej decyzji pracę w turystyce straciło ok. 200 tys. osób. Gdy złagodzono restrykcje, na wyspę zaczęli wracać turyści. Chińczyków, których wciąż obowiązują restrykcje w podróżowaniu, zastąpili Rosjanie. W grudniu wyspę odwiedziło ok. 17 tys. urlopowiczów z Federacji Rosyjskiej. Tajowie szybko dostosowali się do nowego klienta, wprowadzając cyrylicę na szyldy kramów i barów przy plażach.

Źródło: BBC

Więcej o: