Drożyzna w Chorwacji zniechęca turystów? To bzdura. Wakacje na Bałkanach nadal na kieszeń Polaków

Od kiedy Chorwacja weszła do strefy euro, wśród turystów wybuchła panika. Wielu z nich obawiało się, że bałkański kraj stanie się zupełnie nieosiągalny dla przeciętnego urlopowicza. W sieci roi się od artykułów o chorwackiej drożyźnie, tymczasem osoby, które mieszkają tam na stałe uspokajają. Jest drożej, ale na pewno nie tak drogo jak przekazują tabloidy.

Chorwacja jest już droższa niż Hiszpania i Włochy, Polaków nie stać na najtańszy nocleg, a przedsiębiorcy uciekają gdzie pieprz rośnie. Takie komentarze słyszy się od kilku tygodni, a nawet miesięcy. Media straszą, że Chorwacja po wejściu w strefę euro stała się niedostępna już dla nikogo, a na wakacje tam pozwolić sobie mogą wyłącznie bogacze i celebryci. Rzeczywistość mocno tę propagandę weryfikuje. Mieszkający w Chorwacji Polacy uspokajają wszystkich załamanych turystów. Według nich nie ma powodu, by rezygnować z wypoczynku nad Adriatykiem. Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Jak wygląda chorwackie 20 centów? Ile kosztuje sushi, a ile wynosi prowizja w chorwackim bankomacie?

Jest drożej tak jak wszędzie. Powodów do paniki po prostu nie ma

Polacy zmartwili się podwyżkami w Chorwacji zapominając o pędzącej inflacji na ich własnym podwórku. Nie da się ukryć, że drożyzna, mniej lub bardziej, zajrzała w oczy wszystkim Europejczykom. Na gospodarce odbiły się minione lata pandemii oraz wojna na Ukrainie i trudno oczekiwać, że ceny nagle powrócą do tych sprzed kilku wiosen. Nie inaczej będzie więc na Półwyspie Bałkańskim, gdzie koszty życia również wzrosły. Ludzi przestraszyła jednak najbardziej zmiana waluty, choć tę wprowadzono w celu wyhamowania inflacji. O całej sytuacji wypowiedziała się Monika Zymon-Waligórska, prezeska Polskiego Towarzystwa Kulturalnego "Polonez", w rozmowie z tok.fm. Kobieta mieszka wraz z mężem od 15 lat w Splicie i na własnej skórze odczuła podwyżki, o których krzyczą wszystkie media. Mimo to dementuje plotki, jakoby nie dało się przeżyć na miejscu tygodnia urlopu.

Turyści z Polski pytali mnie, czy ceny wzrosły o 80 proc. Skłamałabym, mówiąc, że nie. Poszły w górę, ale o ok. 25 proc. Na początku roku było gorąco, ale teraz jest już spokojnie.

Największe podwyżki odnotowano tuż przed wejściem do strefy euro 1 stycznia 2023 roku. Listopad i grudzień 2022 były zdecydowanie najgorszym momentem dla mieszkańców i wydawało się wówczas, że zatrważająca drożyzna będzie jedynie postępować. Mimo czarnych scenariuszy, burzowe chmury już dawno zniknęły znad Chorwacji. Oczywiście, drożej jest, ale ceny są w gruncie rzeczy adekwatne do tych w całej Europie. Niektóre produkty na Bałkanach był drogie od zawsze, a mit o żałośnie tanich wakacjach w Chorwacji nabrał obecnie rozpędu. Wiele turystów twierdzi, że nawet kilka lat wstecz, gdy płaciło się za wszystko w kunach, wcale nie było takiej turystycznej idylli, jaką dziś próbuje się wykreować. Jak wszędzie, w niektórych miejscach było taniej w innych drożej. Wspomina o tym sama rozmówczyni. Kilogram schabu kosztuje teraz 3 euro (ok. 13 zł), zaś kilogram mięsa wołowego to wydatek rzędu 10 euro (ok. 44 zł). Jest też nieco drożej w restauracjach, choć kolejek do popularnych knajp nie brakuje. W kwestii noclegów pani Zymon-Waligórska twierdzi, że mimo podwyżek w niektórych obiektach, wielu właścicieli pozostawiło ceny bez zmian. Nie wszyscy byli gotowi zaryzykować masowego odwoływania rezerwacji. Chorwacja to koniec końców kraj turystyczny i do pewnego stopnia będzie nadal dostosowywał się do ich potrzeb. Tak długo jak będzie popyt, będzie też podaż.

Ceny w Splicie. Nie jest tak drogo jak się niektórym wydaje

Jak wyglądają ceny w Splicie? Ci, którzy planowali bardzo budżetowe wakacje mogą faktycznie być niezadowoleni, jednak trzeba pamiętać, że w kurortach będzie drożej niż na oddalonej od miasta wiosce, w której brakuje turystycznych atrakcji. Tyle zapłacimy za podstawowe produkty uznawane za istotne przez urlopowiczów:

  • masło - 3,39 euro (15 zł)
  • jajka - 2,98 euro (13,2 zł)
  • mleko - 1,26 euro (5,6 zł)
  • chleb - 1,29 euro (5,7 zł)
  • ser - 5,99 euro (26,6 zł)
  • woda - 0,93 euro (4,1 zł)
  • litr benzyny 95 - 1,32 euro (5,86 zł)

Ceny nie są więc zaporowe, a część z nich pokrywa się z tymi, które obowiązują w polskich dyskontach. Wybierając się na wycieczkę można również część produktów zabrać ze sobą z Polski. Wielu turystów opróżnia lodówki przed wyjazdem, a część rzeczy, które mogłyby zepsuć się w trakcie urlopu, dostaje zaszczytne miejsce w torbie podróżnej.

Człowiek na urlopie nie myśli jednak tylko i wyłącznie o gotowaniu. Warto od czasu do czasu rozerwać się na mieście. Ile więc wyniesie nas wyjście do restauracji z rodziną lub znajomymi? Tu również odnotowano podwyżki cen, jednak nadal nie brakuje chętnych do odwiedzania lokalnych restauracji. Tyle zapłacimy za:

  • spaghetti bolognese - 7,96 euro (35,3 zł)
  • mięso z grilla - 12, 61 euro (56 zł)
  • pizza margherita - 8,5 euro (37,7 zł)
  • pizza capriciosa - 9,5 euro (42,2 zł)
  • półmisek owoców morza - 21,24 euro (94,3 zł)

Widać więc wyraźnie, że jednorazowe wyjście do chorwackiej knajpy nie odbiega daleko od pójścia na obiad w smażalni nad Bałtykiem. Przy obecnej drożyźnie, jaka panuje w polskich kurortach, ceny w Chorwacji nie wydają się tak piekielnie wysokie. O tym jednak, czy warto tę samą sumę zostawić na Bałkanach, czy nad polskim morzem pozostawić trzeba samym zainteresowanym.

Więcej o: