Latanie bezpieczniejsze niż robienie zakupów? Tak twierdzą naukowcy z Harvardu

Według szacunków liczba podróży lotniczych spadła o 94 proc. z powodu pandemii. Na takie statystyki wpłynęło zamknięcie granic i lęk przez zakażeniem COVID-19. Tymczasem badanie przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Harvarda pokazało, że pokładowe systemy wentylacyjne odfiltrowują 99 proc. wirusów w powietrzu.

Badanie zostało sfinansowane wprawdzie przez linie lotnicze, lotniska i producentów samolotów, ale naukowcy twierdzą, że nie wpłynęło to na ostateczne wyniki. Odkryli, że chociaż powietrze jest zawracane z powrotem do kabiny, najpierw przechodzi przez wysokiej jakości filtry. Wirus, którym można zarazić się metodą kropelkową, a którym na pokładzie samolotu byłby zakażony jeden z pasażerów, prawdopodobnie zostałby unicestwiony przez odpowiedni przepływ powietrza.

"Taka wentylacja skutecznie przeciwdziała niebezpieczeństwu zakażenia, na co narażeni są podróżni podczas lotów" - czytamy w raporcie.

Wentylacja plus maski - idealne połączenie

Badacze z Harvardu zachowują jednak ostrożność. Uważają, że sama wentylacja nie może być w 100 proc. skuteczna, dlatego podkreślają, żeby jednak nie rezygnować z masek na pokładzie samolotów. Naukowcy uważają bowiem, że osłona nosa i ust, dezynfekcja oraz samodzielna kontrola są równie istotne, aby nie zakazić się koronawirusem.

Te wszystkie elementy sprawiają, że lot samolotem może być znacznie bezpieczniejszy, a pasażerowie w mniejszym stopniu będą ryzykować zakażenie się COVID-19 w samolocie niż podczas codziennych, rutynowych czynności, jak np. zakupy spożywcze lub jedzenie poza domem.

Inne badanie mówi to samo

Wnioski z badania przeprowadzonego na Harvardzie pokrywają się z innym badaniem przeprowadzonym przez Departament Obrony Stanów Zjednoczonych. Zastosowano w nim manekiny wyposażone w maski chirurgiczne i sprzęt do wykrywania zarazków w samolotach Boeing 767 i 777.

Jeden z fantomów symulował kaszlącego pasażera zakażonego wirusem. Naukowcy do badania użyli fluorescencyjnych barwników aerozolowych, aby zobaczyć, dokąd trafiają cząsteczki emitowane przez kaszlącego "pasażera". Podczas testu zauważono, że zostały one  szybko zassane do systemu wentylacyjnego i jest mało prawdopodobne, aby zainfekowały  pobliskie powierzchnie lub wdmuchały się w strefy oddychania ludzi siedzących w pobliżu. 

"Podczas testów zakładamy, że pasażerowie stale noszą maski" - napisał zespół badawczy, dodając jednocześnie, że do zakażeń może dochodzić w  toaletach lub innych miejscach wspólnych. Podczas badania stwierdzono niewielkie ryzyko transmisji wirusa dzięki maskom i wydajnej wentylacji powietrza.

Z innych raportów wynika, że być może ludzie zostali zakażeni koronawirusem, gdy zdjęli osłonę na usta i nos, aby skorzystać z toalety.

Źródło: CNN

Zobacz wideo Tam umierają samoloty. Cmentarzysko w Arizonie