Unia Europejska nie może się dogadać. Będzie podział według kolorów, ale bez wspólnych zasad podróżowania

Unia Europejska ustaliła podział poszczególnych regionów wspólnoty na strefy czerwone, żółte i zielone w zależności od aktualnej sytuacji związanej z pandemią. Na tym jednak właściwie kończy się porozumienie państw członkowskich w kwestii wspólnych zasad podróżowania. Poszczególne kraje nadal będą mogły wprowadzać własne wytyczne.

Zmieniająca się dynamicznie sytuacja związana z pandemią sprawiła, że poszczególne kraje wprowadzają własne, często szybko zmieniające się wytyczne dla podróżnych. Niejednokrotnie powoduje to problem z zaplanowaniem wyjazdu, powrotem do domu czy generuje dodatkowe koszty np. przez wprowadzenie obowiązkowych testów na obecność koronawirusa. Urzędnicy Unii Europejskiej starają się więc wypracować wspólne i jednolite zasady dla całej wspólnoty.

Jak podaje serwis rp.pl, państwom członkowskim udało się dogadać w kwestii podziału obszaru UE (pod uwagę mają być brane także Norwegia i Islandia) na strefy czerwone, żółte oraz zielone w zależności od stopnia ryzyka związanego z COVID-19. Dodatkowo obszary, z których dane są niewystarczające, aby ocenić stopień rozprzestrzeniania się wirusa, zostaną oznaczane kolorem szarym.

Zobacz wideo Dr Jacek Bartosiak o pokryzysowym scenariuszu dla Europy

W przypadku stref zielonych podróże będą możliwe bez ograniczeń - chodzi o to, aby wszystkie kraje umożliwiały wstęp odwiedzającym ze stref zielonych. Jednak w kwestii pozostałych kraje członkowskie nadal będą mogły wprowadzać własne wytyczne. Reuters podaje, że mimo tej swobody członkowie UE mają być zachęcani do zachowania spójności, czyli np. wprowadzania takich samych środków dla wszystkich stref czerwonych. Zaleca się jednak, aby obostrzenia były "niedyskryminujące, proporcjonalne oraz ograniczone do tego, co konieczne".

Na jakiej zasadzie wyznaczane będą poszczególne obszary? Kolor zielony zostanie przypisany tym, w których nowych przypadków w przeciągu 14 dni jest mniej niż 25 na 100 tysięcy mieszkańców, a liczba pozytywnych testów nie przekracza 4 procent. Z kolei na czerwono oznaczone zostaną regiony, gdzie pierwszy wskaźnik wynosi 50 lub więcej, a liczba pozytywnych testów przekracza 4 proc. lub gdy wskaźnik infekcji to 150, nawet przy niższym wskaźniku pozytywnych testów. Mapa z poszczególnymi strefami będzie ogłaszana co tydzień przez Europejskie Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób.

Według aktualnych danych ze strony Europejskiego Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób Polska zostałaby uznana za strefę czerwoną (wskaźnik 52,2 oraz 6,8 proc. pozytywnych testów). Widać to również na poniższych wykresach przygotowanych przez Centrum.

embed

fot. Europejskie Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób

Porozumienie ma zostać zatwierdzone we wtorek przez Radę do Spraw Ogólnych. Zalecenia nie są wiążące.

Nie dla wspólnych testów i kwarantanny

Jednym z punktów, nad którym obradowali członkowie UE, były też wspólne standardy dotyczące testów na obecność koronawirusa oraz kwarantanny. W tej kwestii nie udało się jednak dojść do porozumienia. "New York Times" informuje, że jedynym ułatwieniem, które zostało wypracowane, jest zasada, że poszczególne kraje będą ostrzegać o wprowadzanych ograniczeniach z 48-godzinnym wyprzedzeniem.

"New York Times" wyjaśnia tę sytuację na przykładzie osoby podróżującej z Belgii, która ze względu na wysoki wskaźnik zakażeń jest uważana za strefę czerwoną. Taki podróżnik spotka się jednak z innymi ograniczeniami w Grecji, a z innymi w Niemczech.