Polka w Barcelonie: Regiony z dużym wzrostem zakażeń cofa się do fazy z wieloma ograniczeniami lub zamyka terytorialnie

W Hiszpanii, a zwłaszcza w Katalonii, od pewnego czasu odnotowywany jest gwałtowny wzrost zachorowań na COVID-19. Wiele osób w związku z tym ma obawy, czy warto tam jechać, zastanawiają się, jakie obowiązują obostrzenia. O sytuacji na miejscu rozmawiamy z Ewą Nowak - Polką, która mieszka w Barcelonie, oprowadza turystów po mieście i prowadzi bloga Happy-Barcelona.

Aleksandra Wiśniewska, Podróże Gazeta.pl: W Hiszpanii rośnie liczba zakażeń. Jednym z regionów, gdzie jest ich najwięcej, jest Katalonia. Jak wygląda sytuacja na miejscu i życie codzienne?

Ewa Nowak, autorka bloga happy-barcelona.pl: Katalonia przekroczyła 100 tysięcy zachorowań w miniony poniedziałek. W Barcelonie maseczki są obowiązkowe już od kilku tygodni u wszystkich osób powyżej 6. roku życia. Powoli taki nakaz jest wprowadzany również w wielu innych regionach Hiszpanii. Osoby, które uchylają się od noszenia maseczek lub noszą je na brodzie, są upominane przez straż miejską. Maseczki trzeba nosić cały czas, a zdejmować je można jedynie w czasie posiłku czy spożywania napojów w kawiarni oraz na plaży w czasie uprawiania sportu lub z przyczyn zdrowotnych.

Mieszkańcy stosują się do tych uciążliwych obostrzeń, bo bardzo długo zamknięci byliśmy w domach. Potem wychodzenie z kolejnych faz również trochę trwało. Spacery w określonych godzinach i tylko dwa razy dziennie, zakaz opuszczania miasta itp. Wszystko to doprowadziło do sytuacji, że teraz każdy chce skorzystać z lata choć trochę, nawet jeśli trzeba nosić maseczki. Są uciążliwe, bo w Barcelonie o tej porze roku jest bardzo gorąco. Wiele osób spodziewało się, że kolejny ewentualny wzrost zakażeń nastąpi dopiero jesienią. Niestety w praktyce wygląda to tak, że już teraz musimy wspólnie dbać o to, aby sytuacja sprzed kilku tygodni się nie powtórzyła. Regiony, które odnotowują duży wzrost zachorowań, cofane są do fazy drugiej z wieloma ograniczeniami lub są zamykane terytorialnie, co oznacza, że mieszkańcy nie mogą opuszczać określonego obszaru. Zdarzyło się, że gdy w budynku w Albacete wykryto ognisko koronawirusa, wszyscy mieszkańcy mieli zakaz opuszczania go, a przed klatkami ustawiano patrole policyjne.

Zobacz wideo Co musisz wiedzieć o koronawirusie?

Jakie jeszcze obowiązują obostrzenia? Czy mówi się o wprowadzeniu nowych?

Prezydent Katalonii zapowiedział, że jeśli mieszkańcy nie będą podchodzić do tematu poważnie, w ciągu kolejnych dni wprowadzone zostaną większe obostrzenia.

Choć naprawdę wielu barcelończyków stosuje się do obostrzeń, których złamanie może być karane mandatem, to okazuje się to niewystarczające. Władze zalecają niewychodzenie z domu, z wyjątkiem pójścia do pracy, lekarza, sklepu itp. W tej chwili co prawda nie ma obowiązku pozostania w domach, jednak takie rozwiązanie w przyszłości nie jest wykluczone.

Zaleca się również nie opuszczać miasta. Ponadto wprowadzony został zakaz zgromadzeń powyżej 10 osób i ograniczenie liczby spotkań towarzyskich. Kontrolowana jest liczba osób w sklepach, restauracjach oraz innych miejscach publicznego użytku, lokale mogą być zapełnione do 50 proc. ich pojemności. Obowiązuje zakaz spożywania przy barze. Należy utrzymywać bezpieczny dystans między stolikami oraz osobami. Miejsca związane z nocnym życiem jak bary, dyskoteki, sale koncertowe, restauracje czy tarasy powinny zostać zamknięte najpóźniej do północy. Plaże są otwarte, ale tu również ograniczona jest liczba osób. Obowiązuje zakaz odwiedzania ludzi starszych przebywających w domach opieki. Na mszach świętych zajęta może być maksymalnie 1/3 przestrzeni. Mandaty za nieprzestrzeganie obostrzeń wynoszą od 100 euro do nawet 600 tysięcy, zależnie od wagi wykroczenia.

Istnieje ryzyko kolejnego lockdownu?

Jeśli chodzi o możliwość ponownego zamknięcia, to ze słów Radnej ds. Zdrowia Gemmy Tarafa wynika, że w najbliższym czasie nam to nie grozi.

Myślę, że ewentualne zamknięcie regionu czy miasta to bardzo trudna decyzja, biorąc pod uwagę, jak ważne jest podreperowanie ekonomii i w jak trudnej sytuacji znalazła się nie tylko Katalonia, lecz cała Hiszpania. Może się to jednak bardzo szybko zmienić, ponieważ wszystko zależy od wzrostu zachorowań. Mam jednak nadzieję, że sytuację uda się utrzymać pod kontrolą i wszyscy będziemy mogli nacieszyć się trochę tym nietypowym latem 2020.

Czy władze podają, czym wzrost zachorowań jest spowodowany? Gdzie powstają kolejne ogniska?

Ok. 36 proc. nowych ognisk to spotkania towarzyskie, w tym rodzinne imprezy. Jeśli chodzi o wiek, to zmienił się radykalnie profil chorego z osób powyżej 65. roku życia i z wcześniejszymi problemami zdrowotnymi na osoby między 15 a 34 rokiem życia. Właśnie dlatego podjęto decyzję o ograniczeniu godzin pracy lokali nocnych. Warto dodać, że zgodnie z danymi Ministerstwa Zdrowia, około 50 proc. zakażonych przechodzi chorobę bezobjawowo i nie wie, w jaki sposób mogło się zakazić, co utrudnia wykrywanie kolejnych przypadków.

Wśród osób młodszych i przechodzących chorobę bezobjawowo procent śmiertelności oraz hospitalizacji jest dużo niższy, dzięki czemu system sanitarny nie jest tak obciążony i zablokowany przez liczbę zachorowań, jak się to zdarzyło wiosną. Był to bardzo poważny problem, ponieważ brakowało personelu medycznego i sanitarnego, i wiele osób po prostu nie miało szansy dostać się do lekarza nawet z innymi dolegliwościami. Ponadto personel był na skraju wyczerpania fizycznego i psychicznego, wielu pracownikom brakowało zabezpieczeń, np. odzieży chroniącej przed zakażeniem czy nawet odpowiednich maseczek.

Z drugiej strony osoby chore, które miały w miarę łagodne objawy COVID-19, kontaktowały się z lekarzem telefonicznie i zalecano im jedynie pozostanie w domu.

Jak do wzrostu liczby zakażeń podchodzą mieszkańcy?

Zdania są podzielone, jak zwykle w takich sytuacjach. Mam jednak wrażenie, że bardzo wiele osób stosuje się do obostrzeń bez większych problemów. Mieszkańcy Barcelony przyzwyczaili się do myśli, że w każdej chwili sytuacja może ulec zmianie, a oświadczenia wydane przez władze jednego dnia, następnego mogą się całkowicie zmienić.

W kiepskiej sytuacji z pewnością jest turystyka. Dopiero co zostały otwarte granice, zaczęli przyjeżdżać turyści, a już np. Wielka Brytania wprowadziła kwarantannę dla powracających, brytyjskie TUI odwołało wycieczki...

Tak, problem jest naprawdę poważny. Wiele osób ma bardzo duże wątpliwości co do tego, czy jechać, czy nie. To pytanie numer jeden przed każdym wyjazdem do Barcelony. Powtarza się nieustannie, jak i to, że linie lotnicze, które nie sprzedadzą X liczby biletów, przekładają lub odwołują loty. Sytuacja w Hiszpanii zmienia się codziennie, więc tak naprawdę wyjazd do ostatniej chwili może być niewiadomą. Mam wrażenie, że Hiszpanie nastawiają się na turystykę krajową. Jak robią rezerwacje, to raczej w ostatniej chwili, a jeśli nawet z wyprzedzeniem, to wielu właścicieli hoteli skarży się, że standardem jest najpierw fala rezerwacji, a potem fala rezygnacji. Czytałam gdzieś również, że podskoczyła liczba wynajmów kamperów, które dają większą niezależność. Inną ciekawostką jest to, że po zamknięciu bardzo wzrósł zakup basenów do instalacji na dachu domu czy w ogrodzie.

Wiele restauracji czy biznesów gastronomicznych jest na granicy upadku lub już zostało zamkniętych. Wielu małym biznesom nie opłaca się otwierać tylko połowy lokalu, aby zachować odpowiedni dystans, który jest jednym z obostrzeń.

Pani też związana jest z turystyką, oprowadza pani turystów po Barcelonie. Jak pani odczuła pandemię? Czy aktualny wzrost zakażeń już daje się we znaki?

Oczywiście, że tak. Wielu przewodników znalazło się w dramatycznej sytuacji i bez stałego źródła dochodu. Odnotowałam bardzo duży spadek wycieczek. W tej chwili sytuacja jest nieco lepsza i rynek powolutku zaczyna się ruszać... Wiadomo jednak, że nie będzie takiej liczby turystów, jak w minionym roku. Bardzo wiele osób ma wątpliwości, czy Hiszpania to aby na pewno dobry kierunek. Uważam, że wyjazd to bardzo indywidualna decyzja, bo taki pobyt w Barcelonie po lockdownie ma swoje plusy i minusy. Osoby, które nie czują się bezpieczne, powinny wybrać inny kierunek, ale te, które chciałyby doświadczyć innej Barcelony (jak wielu turystów, którzy mimo wszystko się decydują i zachowają podstawowe zasady profilaktyki), powinny decydować się na przyyjazd.

Obostrzenia ograniczają turystom niektóre atrakcje, ale z drugiej strony tak pustej i spokojnej Barcelony prędko znowu nie zobaczymy. To prawdziwy przywilej móc spacerować po niezatłoczonej Starówce czy zrobić sobie zdjęcie przed Sagrada Familia bez tłumów wokół. Warto dodać, że wiele zabytków zostało ponownie otwartych, w tym wspomniana Sagrada Familia. Tu również wprowadzono obostrzenia oraz limit wejść, dlatego bilety na pewno warto kupić z wyprzedzeniem. Godziny otwarcia wielu muzeów również zostały zmienione w związku z obecną sytuacją.

Odpowiedzi na wiele pytań związanych z podróżą do Barcelony można znaleźć na grupie facebookowej prowadzonej przez Ewę Nowak - Barcelona dla Turysty.