Polacy nadal będą latać "w kratkę". Nowe wytyczne mają pozostać na czas nieokreślony

Polska stopniowo przywraca ruch lotniczy. Od 1 czerwca realizowane są loty krajowe, od 17 - międzynarodowe, choć nie ze wszystkimi krajami. Wraz ze wznowieniem połączeń wdrożone zostały nowe zasady. Jedna z nich, czyli 50-procoentowe obłożenie samolotu, wzbudza sporo wątpliwości co do jej zasadności. Urząd Lotnictwa Cywilnego potwierdził jednak, że póki co nowe wytyczne się nie zmienią.

Wśród nowych zasad bezpieczeństwa na lotniskach i w samolotach znalazły się m.in. zapisy o konieczności noszenia maseczek przez cały lot (dotyczy to zarówno pasażerów, jak i załogi), mierzeniu temperatury przed wejściem do terminali czy ograniczonym serwisie na pokładzie. Najwięcej kontrowersji wzbudziły jednak wytyczne dotyczące obłożenia samolotu - zajęta może być jedynie połowa miejsc, co nazywane jest także szachownicą. 

Przedstawiciele branży turystycznej zwrócili się nawet z apelem do premiera, aby zrezygnować z tej zasady. Jednak w rozmowie z Fly4Free Urząd Lotnictwa Cywilnego potwierdził, że wytyczne na razie zostają utrzymane w mocy.

"Wszystkie środki bezpieczeństwa, zawarte w wytycznych GIS i uzgodnione z Urzędem Lotnictwa Cywilnego, zostaną utrzymane w mocy. Dotyczą one zarówno procedur na terminalu lotniska, przed lotem, a także na pokładzie samolotu, a więc m.in. obowiązek noszenia maseczek oraz 50 procentowy limit obłożenia w samolotach" - powiedziała serwisowy Karina Lisowska, rzeczniczka prasowa ULC.

Dodaje, że nowe wytyczne pozostają na czas nieokreślony oraz, że sytuacja jest cały czas analizowana i ULC wspólnie z GIS w odpowiednim momencie podejmą właściwe decyzje. Lisowska wyjaśnia, że szachownica obowiązuje na wszystkich lotach, również czarterowych.

Zobacz wideo Co z Centralnym Portem Komunikacyjnym? "Jak pokonaliśmy komunizm, tak pokonamy koronakryzys"

Limit miejsc w samolotach nie ma sensu?

Dlaczego przepis o zajmowaniu tylko połowy miejsc budzi tyle emocji i tak bardzo nie spodobał się branży? W liście do Mateusza Morawieckiego jego autorzy (m.in. przedstawiciele biur podróży, linii lotniczych i lotnisk) argumentują, że aby było to opłacalne, ceny biletów powinny wzrosnąć w takiej sytuacji dwukrotnie. A na to może być nie stać wielu Polaków, w których uderzył kryzys związany z epidemią.

W rozmowie z Next.gazeta.pl wiceprezes Itaki Piotr Henicz podkreślał, że na taką podwyżkę nikt nie może sobie pozwolić. "Jeżeli miałoby być tak, że w samolotach czarterowych miałaby być ograniczona dostępność miejsc, to ta działalność czarterowa w ogóle się nie rozpocznie w tym roku. Nikogo na to nie stać: ani linii lotniczej, ani biura podróży, ani klienta" - mówił.

Ponadto sygnatariusze listu zwrócili uwagę, że nawet przy braku limitu pasażerów podróżowanie samolotem jest bezpieczne. Powołują się na brak dowodów na to, aby ktoś zakaził się przez powietrze w samolocie. Do tego dochodzą też wysokowydajne filtry powietrza instalowane w maszynach oraz jego przepływ od góry do dołu, co zmniejsza możliwość tzw. mieszania wzdłużnego. O wszystkich argumentach przeczytacie tutaj.

Przedstawicielom przemysłu turystycznego zależy również na tym, aby rząd przygotował harmonogram kolejnych działań związanych z odmrażaniem turystyki.