Hiszpania walczy z koronawirusem. Polka mieszkająca w Barcelonie: Starsi chorzy mają umierać w domach

Liczba ofiar w Hiszpanii wciąż rośnie. Gdy zanotowano już prawie 6 tys. przypadków zakażeń, rząd wciąż ignorował problem. Dopiero od 12 marca wprowadzono zakaz wychodzenia z domu. Jakie nastroje panują na Półwyspie Iberyjskim? I czy Hiszpanie przestrzegają obostrzeń? Rozmawiamy z Dominiką Berger, która od 20 lat mieszka w Barcelonie.

Urszula Abucewicz, Podróże Gazeta.pl: Rozwój epidemii w Hiszpanii to efekt zaniechania władz?

Dominika Berger: Rzeczywiście. Pojawiają się takie głosy, że rząd za późno podjął decyzję o zakazie wychodzenia z domu. Opóźniano ją, mając na uwadze ekonomię i gospodarkę. Mówi się, że to właśnie opieszałość rządu wpłynęła na tak wysoką zachorowalność i tak wiele przypadków śmiertelnych.  

Prezydent mógł odwołać manifestację na 8 marca? 

Tak, to główny zarzut. Już wtedy zachorowalność była na wysokim poziomie. Dostaje się też radykalnie prawicowej partii VOX, której przedstawiciele pojechali do Włoch w momencie, gdy już było tam niebezpiecznie. Mówi się, że wzięli udział w wielu zebraniach i później wiele osób z ich otoczenia zachorowało.  

Na początku ten problem ignorowano. Hiszpania była jednym z pierwszych krajów, w którym  pojawił się koronawirus. To prawda. Nikt się jednak nie spodziewał takiej skali zachorowalności.  

Przyznam, że ja też uczestniczyłam w większym zgromadzeniu, które odbyło się 8 marca. To była akcja na rzecz kultury, podczas której domagaliśmy się zwiększenia budżetu na nią o 2 proc. Wzięły w niej udział najważniejsze osobistości ze świata sztuki: aktorzy, reżyserzy, właściciele galerii czy dyrektorzy muzeów. Podczas tej manifestacji część osób się odsuwała bądź trzymała dystans i trochę się z nich podśmiewano. Kto by pomyślał, że jednak miały rację.    

Na początku zeszłego tygodnia zmarło w ciągu jednej doby niemal tysiąc osób. 

W tym momencie jest to pandemia prawdziwa. Zamknięcie ludzi w domach, podobnie jak w Polsce, miało spowodować, żeby krzywa zachorowalności przestała rosnąć. W poniedziałek [30 marca - przyp. red.] zmarło 950 osób. To dobowy rekord w kraju. Choć zdaniem ministra zdrowia Salvadora Isly pojawił się cień nadziei na poprawę sytuacji. W kolejnych dniach liczba ofiar już się zaczęła zmniejszać. Nie wiadomo, czy to chwilowe, czy czeka nas jeszcze większa tragedia. Specjaliści prognozowali, że pod koniec tego tygodnia [30 marca-5 kwietnia - przyp. red.] ma nastąpić szczyt zachorowalności, a następnie spadek.

Czy Hiszpanie przestrzegają zakazów? 

Tak. Za każde nieumotywowane wyjście z domu trzeba zapłacić mandat w wysokości do 600 euro, bo tak jak niemal na całym świecie wprowadzony został nakaz izolacji i wychodzenie na zewnątrz jest dozwolone tylko do sklepu lub do apteki. Zamknięte zostały bulwary, parki, place. W jednym ze sklepów, w którym robiłam zakupy, powiedziano mi, żebym wzięła rachunek, choć nigdy tego nie robię, bo może mnie skontrolować policja, a to znaczy, że mundurowi sprawdzają, pilnują porządku. Większość mieszkańców siedzi więc w domach i czeka aż sytuacja wróci do normy.  

Zobacz wideo Koronawirus. Jakie obostrzenia obowiązują poza Polską?

Na razie wciąż to jednak niemożliwe. Epidemia nie odpuszcza.   

Niestety sytuacja wciąż wygląda tragicznie. Brak miejsc w szpitalach, maseczek, testów. Kilka dni temu wydano rozporządzenie, że służby ratunkowe mają nie zabierać do szpitali osób starszych, które nie mają szans na przeżycie. Medycy mają takich pacjentów zostawiać w domach, a bliscy mają im zapewnić opiekę paliatywną. Sposób przekazywania tej informacji w mediach mocno mnie poruszył. Służby medyczne zostały poinstruowane, żeby nie ujawniano chorym prawdziwego powodu pozostawiania ich w domu i używano innych argumentów, aniżeli brak łóżek w placówkach. Do tego naprawdę wielu lekarzy i pielęgniarek, którzy zetknęli się z zarażonymi, sami są już chorzy. Wszystko to wygląda przerażająco.  

Nas w Polsce natomiast mocno poruszyła informacja o przetrzymywaniu zwłok na lodowisku.  

Jest to absolutnie tragiczne i wynika z całej tej trudnej sytuacji. Z tego, co słyszę i obserwuję, Hiszpanie jednak bardziej dotkliwie przeżywają fakt, że nie mogą się pożegnać z bliskimi. Jeden z cenionych hiszpańskich dziennikarzy nagłośnił tę sprawę i podziękował na swoim Twitterze, że pozwolono mu się pożegnać z bliską osobą. Ktoś użyczył swojego telefonu, przyłożył słuchawkę do ucha umierającemu. Po tym zdarzeniu wprowadzono możliwość wysłania e-maila na adres szpitala. Personel zapewnia, że wiadomości te są przekazywane chorym.  

Mówi się, że największa zachorowalność jest w Madrycie i w Katalonii.  

Niestety to prawda. Dotarłam też do ciekawych badań, które pokazują zróżnicowanie zachorowalności w Barcelonie w zależności od dzielnicy. Na obrzeżach miasta, gdzie mieszkają nieco biedniejsi Katalończycy, gorzej wykształceni i z większą swobodą podchodzący do zakazów opuszczania domostw - tych zachorowań jest więcej. Natomiast w innych dzielnicach osób zakażonych czy przypadków śmiertelnych jest zdecydowanie mniej.  

Świat obiegają fotografie pustych placów i ulic. Coś dla nas nowego.  

Nie mogę tego doświadczyć osobiście, bo sama przecież jestem w domu. Ale mam kolegę, który pracuje jako fotograf w jednej z hiszpańskich gazet i który mi powiedział, że jego praca przekształciła się w coś niesłychanie monotonnego, dlatego że jedyne zdjęcia, jakie może robić, to są fotografie ulic. Na początku ludzie w maskach czy opuszczone ulice Barcelony były interesujące, szybko jednak okazało się, że wszyscy oswoili się z takimi widokami.

Ja z domu się prawie nie ruszam. No chyba, że muszę wyjść do sklepu. W tej chwili zakaz wychodzenia ma trwać do 11 kwietnia, ale mówi się, że zostanie przedłużony do 26 kwietnia. Myślę, że większość Hiszpanów dostosowuje się do nowych reguł, choć są dla nich trudne. Przymusowa izolacja jest dla wielu osób nie do zniesienia, dlatego ogłoszono duży nabór psychologów, którzy zapewnią wsparcie w trudnych momentach. Ludzie przez 1,5 miesiąca siedzą w domu i w większości, gdy nie ma możliwości pracy zdalnej, nie pracują. 

Już się mówi o wzroście bezrobocia.  

Skutki ekonomiczne będą niewyobrażalne. Hiszpania, co warto podkreślić, też nie jest dobrze przygotowana, jak poradzić sobie z tym kryzysem. To nie jest kraj, w którym można liczyć na jakieś zaplecze socjalne.  

Kilka dni temu zaaprobowano dekret umożliwiający m.in. zwolnienie z opłat skarbowych, które się płaci przy prowadzeniu działalności. Ale wczoraj rano takim osobom pobrano normalną sumę z konta, pomimo że nie pracowały przez pół miesiąca. I z tego powodu było dość duże oburzenie.   

Czy Hiszpanie dowiedzieli się czegoś o sobie w czasie pandemii?

Trudno zapomnieć o śmierci, gdy nagle stała się wszechobecna. Widok ludzi w maseczkach i w rękawiczkach też już spowszedniał. Ale wciąż rozczula mnie pozytywna strona tej pandemii, że ludzie potrafią być solidarni, że potrafią się wspierać i zrobić jak najwięcej, żeby była jak najmniejsza liczba zachorowań. Wiele hoteli zostało zamienionych w szpitale. Inni ludzie własnym sumptem szyją maseczki, kolejni robią zakupy seniorom.  

Wszyscy pamiętamy o wysiłku pracowników służby zdrowia. Codziennie o 8 wieczorem wielu Hiszpanów (w tym ja) wychodzi na balkon i bije brawo przez 5 minut dla medyków, którzy się narażają i walczą z wirusem.  

Ale też, co bardzo mnie cieszy, wielu z nas pocieszenia szuka w kulturze i sztuce. W mediach społecznościowych udostępnionych zostało wiele bezpłatnych koncertów czy spektakli, które transmitowane są online. To trend zauważalny na całym świecie. Portale streamingowe, za których pośrednictwem można oglądać seriale, biją rekordy oglądalności. Na Facebooku ludzie się chwalą przeczytanymi książkami. Co byśmy zrobili bez sztuki?   

Komentarze (130)
Hiszpania walczy z koronawirusem. Polka mieszkająca w Barcelonie: Starsi chorzy mają umierać w domach
Zaloguj się
  • gonzo44

    Oceniono 100 razy 74

    W dudę je..ć taką sprawiedliwość. Ci "starsi" przez całe życie płacili tzw. "składki", i też mają TAKIE SAMO prawo coś wobec tego oczekiwać. Takie samo, albo i większe, bo płacili dłużej - o wieeele dłużej. Składki łatwo było pobrać, a teraz co skkku...ny??? Gdybyście nie zabierali (w zasadzie - grabili bezczelnie) tych "składek", to by ci "starsi" odłożyli by sobie na 3 respiratory, albo i pięć i w dudzie mieli waszą sprawiedliwość.

  • takaprawda3000

    Oceniono 65 razy 39

    U nas starsi umierają w karetkach przed szpitalami bo ich szpitale nie wpuszczają. I to nie chorzy na koronawirusa tylko na inne choroby.

    Ciekawe ile już tys takich osób zmarło w ciągu ostatnich tygodni. Oni nich media nie trąbią bo nie są "klikalni"

  • dublet

    Oceniono 49 razy 31

    U nas szpitale nie przyjmują ani starych, ani młodych, bo personel albo wyjechał do Hiszpanii na apel PiSu, albo zachorował z braku środków ochrony indywidualnej. Za to mamy pół miliona ton węgla na hałdach.

  • la_bola

    Oceniono 36 razy 28

    To tak jak u nas, tylko że u nas umierają w domach w każdym wieku i na każdą chorobę.

  • m44m

    Oceniono 25 razy 15

    Przeżywając u siebie trudne chwile łączmy się myślami z mieszkańcami Europy, Hiszpanii a także z naszą Rodaczką

  • jack_flash

    Oceniono 33 razy 11

    Rząd u nas zabronił szpitalom, by chorzy umierali na covid 19. Dlatego statystyki w Polsce są spoko.

  • wojtek6971

    Oceniono 17 razy 7

    Panie Januszku1966! Pan nie wie o wszystkich aspektach emigracji. Popieram polska, wegierska, austriacka, litewska, lotweska, estonska (itd.) polityke odnosnie imigracji islamu do tych panstw. Ogólnie mówic - do Europy. Polska juz raz wygonila islam z Europy, a glupi Zachód nie umial i nie umie tego docenic. Politycy w EU nie wiedza gdzie lezy np. Czeczenia. Czeczency nie powinny byli dostawac azylu w EU. Dlczego? Kazy Czeczeniec jest obywatelem Rosyjskiej Federacji. Ma taki same prawa jak kazdy obywatel tego Panstwa i naturalnie taki sam paszport. Ma prawo poruszania sie po calym terytorium i wszydzie pracowac. Ma do Pana pytanie. Jezeli w Gdyni strzelaja, czy to znaczy, ze w calej Polsce jest wojna? Czeczency, to bomby z opóznionym zaplonem. Pan wspomni jeszcze moje slowa. Pan chyba nie mial doczynienie z Czeczencam, Turkami, Murzynami czy tez Arabami. Ja mialem i to ich rasizm zrobil ze mnie tez rasiste! A te wszystkie zdjecia mezczyzn z biednymi malymi dziecmi na rekach nie daje Panu cos do myslenia. Prosze tylko pczytac o krajach, w kórych brakuje kobiet. Polityka Chin czy Indii, a nwet Albanii. Tu sie zabija plec zenska w lonie matki. Pierwszy musi byc syn. Imigranci to 70-80% mlodzi ludzie. Doprowadzili sami do tego, ze nie darze ich juz sympatia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX