Chciała zrezygnować z wyjazdu do Rzymu. Biuro odpowiedziało jej, że to niemożliwe. "Nie występują przeszkody"

Klientka jednego z poznańskich biur podróży chciała zrezygnować z wycieczki do Rzymu z powodu stwierdzonego we Włoszech koronawirusa. Firma poinformowała ją, że samo wystąpienie przypadków zachorowania w danym miejscu nie jest podstawą do bezkosztowego odstąpienia od umowy. Turystka nie wie, co powinna zrobić.

Po artykule o komunikacie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który dotyczył praw pasażerów w sytuacji wystąpienia koronawirusa w krajach, do których podróżują, odezwała się do nas klientka biura podróży Regent Travel Group z Poznania. 

- W grudniu zeszłego roku wykupiłam za pośrednictwem biura podróży Turbacz wczasy we Włoszech dla siebie i rodziny. Konkretnie w Rzymie. Organizatorem wycieczki, która ma odbyć się w marcu, jest biuro podróży Regent Travel Group. Wyjazd miał być prezentem dla moich rodziców. Obecna sytuacja we Włoszech sprawia, że wyjazd dwóch starszych osób i dziewięciomiesięcznego dziecka jest nie tyle nierozsądny, co zagraża ich życiu - napisała w mailu do redakcji turystka.

Zobacz wideo Czy polscy turyści z miejsc objętych koronawirusem zostaną ściągnięci do kraju?

Kobieta dodaje, że "choć sytuacja we Włoszech jest dramatyczna", biuro Regent uważa, że nie ma podstaw do odwołania wycieczki. - W związku z tym nie możemy liczyć na skorzystanie z prawa konsumenckiego oraz zwrotu kosztów wyjazdu - pisze klientka.

"Samo wystąpienie przypadków zachorowania nie jest podstawą"

Początkowo chciała zrezygnować z wyjazdu. Skontaktowała się więc telefonicznie z biurem podróży Turbacz, które pośredniczy w jej kontaktach z organizatorem. - Pytanie o rezygnację z wycieczki zostało zadane przez telefon. Potem przeszliśmy na kontakt mailowy - wyjaśnia nam.

Biuro podróży Regent Travel Group przesłało turystce (za pośrednictwem Turbacza) swoje stanowisko w sprawie koronawirusa i realizacji organizowanych przez firmę imprez:

"Szanowni Państwo,

Samo wystąpienie przypadków zachorowania w danej destynacji nie jest podstawą do bezkosztowego odstąpienia od umowy. Na podstawie przepisu art. 47 ust. 4 ustawy ITPUT Podróżny może odstąpić od umowy o udział w imprezie przed jej rozpoczęciem bez ponoszenia opłaty za odstąpienie w przypadku wystąpienia nadzwyczajnych, nieuniknionych okoliczności w miejscu docelowym lub w jego najbliższym sąsiedztwie, które mają znaczący wpływ na realizację imprezy lub przewóz podróżnych do miejsca docelowego. Podróżny może żądać wyłącznie zwrotu wpłat dokonanych z tytułu imprezy, bez odszkodowania lub zadośćuczynienia w tym zakresie.

Z przepisu art. 47 ust. 4 ustawy ITPUT wynika, że odstąpienie takie jest możliwe tylko wtedy, gdy okoliczności powyższe mają znaczący wpływ na imprezę, a taka sytuacja nie zachodzi w przypadku wyjazdu do Rzymu. Aktualnie nie występują formalnie żadne przeszkody w realizacji naszych imprez w Rzymie. Imprezy mogą tam być realizowane bez przeszkód i tym samym bezkosztowe odstąpienie od umowy nie jest możliwe na podstawie tego przepisu.

Aktualnie rezygnacja/przeniesienie wyjazdu może nastąpić wyłącznie na warunkach zawartej umowy i poniesieniem przez klienta kosztu rezygnacji". 

W innym mailu, przesłanym do biura Turbacz, biuro podróży Regent podało także, że aktualnie nie ma zakazu wjazdu do Włoch, a loty odbywają się. Dodało, że polskie ministerstwo spraw zagranicznych też nie wprowadziło zakazu wyjazdu do Rzymu, zatem wycieczka odbywa się zgodnie z umową. 

Firma Regent w mailu wspomniała również, że "zgodnie z Ogólnymi Warunkami Uczestnictwa Zgłaszający może odstąpić od umowy w każdym czasie przed rozpoczęciem imprezy turystycznej. Odstąpienie wymaga złożenia pisemnego oświadczenia pod adresem siedziby Organizatora".

Dodano także informację o kosztach rezygnacji, które wynoszą 40, 50, 70 lub 90 proc. ceny imprezy turystycznej w zależności od terminu, w którym nastąpiła rezygnacja - do 31 dni przed datą rozpoczęcia imprezy jest to 40 proc., 90 proc. jeśli rezygnacja nastąpiła w terminie 6-0 dni przed datą rozpoczęcia, 50 proc. gdy 30-21 dni i 70 proc., gdy 20-7 dni.

Klientka dodaje, że chciała zmienić czas wyjazdu i kierunek. - Biuro podróży Regent mówi, że konieczna jest anulacja wyjazdu, a co za tym idzie, utrata pieniędzy. Na tę chwilę, według umowy, odzyskamy 30 proc. wartości wyjazdu. Po anulacji wyjazdu możemy wykupić nowe wczasy u nich w biurze. Obecnie nie wiemy, co robić. Czy zgodnie z sugestią biura podróży lecieć do Rzymu 19 marca i narazić siebie, rodzinę i osoby postronne, czy zrezygnować i stracić pieniądze za wyjazd pięciu osób (spisaliśmy osobne umowy jedną dla mnie, męża i córeczki oraz drugą dla moich rodziców) - opisuje swoją sytuację.

Kilkakrotnie próbowaliśmy skontaktować się z biurem podróży Regent Travel Group, aby otrzymać komentarz do sprawy. Niestety, nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Czy biuro musi przystać na żądania klientów? Ekspert tłumaczy

W rozmowie z serwisem next.gazeta.pl dr Piotr Kociszewski, ekspert w zakresie prawa turystycznego i prodziekan Wydziału Turystyki i Rekreacji w Szkole Głównej Turystyki i Hotelarstwa Vistula, wyjaśnia, że dopóki nie zostaną wydane oficjalne komunikaty polskiego ministerstwa spraw zagranicznych dotyczące wyjazdów do poszczególnych krajów, biura podróży będą indywidualnie rozpatrywać tego typu sytuacje.

"Z perspektywy organizatora turystyki może pojawić się stanowisko, iż nie zachodzą wystarczające przesłanki do automatycznego anulowania całej wycieczki" - mówi Kociszewski i dodaje, że w niektórych sytuacjach biuro może zgodzić się z argumentami turystów.

Ekspert zauważa, że wpływ na to może mieć świeżość przepisów. Brakuje chociażby wcześniejszych wyroków sądów, które pomogłyby w jednoznacznej interpretacji prawa.

O tym, że biuro podróży musi każdorazowo sprawdzić, czy zachodzą przesłanki do bezpłatnego odstąpienia od umowy, mówił też w komunikacie UOKiK prezes Tomasz Chróstny.

W przypadku każdego wniosku o odstąpienie od umowy biuro podróży musi sprawdzić czy zaszły przesłanki do takiego odstąpienia. Innymi słowy, czy w miejscu, do którego konsument planował lecieć, istnieje realne zagrożenie jego zdrowia. Jeżeli tak, biuro ma obowiązek uznać roszczenie podróżnego. W przypadku wątpliwości dotyczących indywidualnych umów z biurami podróży zachęcam do korzystania z darmowej pomocy prawnej świadczonej przez miejskich i powiatowych rzeczników konsumenta.

MSZ nie odradza podróży do Włoch

Na stronie polskiego ministerstwa w zakładce z informacjami dla podróżujących przy Włoszech widnieje komunikat o odnotowywaniu stałego wzrostu liczby zachorowań wywoływanych koronawirusem SARS-CoV-2. MSZ apeluje, aby zapoznawać się z bieżącymi komunikatami, ale na razie nie jest planowane zamknięcie granic Republiki Włoskiej. "Ruch zarówno wjazdowy, jak i wyjazdowy odbywa się swobodnie" - czytamy.

Resort przypomina także, że nie są możliwe podróże do 11 włoskich gmin, które objęte są kwarantanną. Dotyczy to 10 gmin w Lombardii oraz jednej w Wenecji Euganejskiej.

Ostrzeżenie o podróżach do Włoch pojawiło się z kolei na stronie Głównego Inspektoratu Sanitarnego (MSZ również wspomina o nim w swoim komunikacie). 

Z punktu widzenia zagrożenia epidemiologicznego, Główny Inspektor Sanitarny nie zaleca podróżowania do Chin, Hongkongu oraz Korei Południowej, Włoch, Iranu i Japonii.

Pełen komunikat GIS znajduje się w tym miejscu >>

Klienci masowo odwołują wycieczki

Rozprzestrzenianie się koronawirusa ma ogromny wpływ na turystykę. Wielu klientów biur podróży odwołuje wycieczki, szczególnie do Włoch, także tam, gdzie przypadki zachorowań na COVID-19 nie występują. Przedstawiciele biur turystycznych apelują do premiera o pomoc. Boją się bankructw i fali zwolnień.

Stworzyli specjalną petycję, którą można znaleźć w serwisie petycjeonline.com. Umieściła ją tam Alina Dybaś-Grabowska, dyrektor niedużego biura podróży Premio Travel i właścicielka agencji turystycznej.

W dobie zagrożenia epidemią koronawirusa Covid-19, my jako branża turystyczna jesteśmy narażeni na ogromne straty finansowe. Branża przetrwała wiele z ciężkich sytuacji, ale jeszcze żadna nie była tak krytyczna jak ta, z którą się aktualnie spotkaliśmy

- pisze w petycji. Dalej czytamy, że "taka sytuacja może spowodować zupełne załamanie branży turystycznej w kraju oraz masowe zwolnienia pracowników. (...) jesteśmy w sytuacji, kiedy musimy pierwszy raz zaapelować do Pana Premiera o zwrócenie uwagi na nasz niebagatelny problem". 

Więcej o: