"Lepiej skończyć w więzieniu niż na cmentarzu"

Brytyjscy uczniowie zakładają do szkoły kamizelki kuloodporne - pisze "The Times".

Z opublikowanego właśnie raportu na temat brytyjskich szkół wynika, że uczniowie coraz częściej zakładają na zajęcia kamizelki kuloodporne, z obawy przed postrzałem lub ugodzeniem nożem. Niektórzy przynoszą do szkoły broń i ukrywają ją na terenie budynku na wypadek, gdyby potrzebowali jej do ochrony. Jedno z dzieci powiedziało wizytatorom:

Dajcie mi pistolet albo nóż, a dam sobie radę. Potrafię się bronić. Wolę być aresztowanym niż martwym.

Raport na zlecenie Narodowego Stowarzyszenia Dyrektorów Szkół i Stowarzyszenia Nauczycielek przygotowała firma Perpetuity Group, specjalizująca się w działaniach na rzecz zmniejszenia przestępczości. Konsultanci spędzili dużo czasu w regionach o "głęboko zakorzenionej kulturze gangów" - głównie w Londynie i Birmingham. Nauczyciele w jednej ze szkół przyznali, że są świadomi tego, że ich uczniowie przychodzą na lekcje w kamizelkach ochronnych.

Zero tolerancji?

Polityka "zero tolerancji dla broni" przyjęta kilka lat temu przez wszystkie szkoły w Wielkiej Brytanii przyniosła według autorów raportu kiepskie rezultaty. Okazuje się, że uczniowie przyłapani na posiadaniu broni i relegowani ze szkoły, zamiast się resocjalizować, spędzają jeszcze więcej czasu z członkami swoich gangów. Jeden z nastolatków przekazał konsultantom opinię większości wychowanków wizytowanej szkoły, mówiąc:

Przynoszenie broni do szkoły nie jest niczym złym. Możemy przecież zostać zaatakowani po drodze do lub ze szkoły.

W ramach przygotowań do raportu konsultanci przeprowadzili wywiad wśród uczniów i nauczycieli czterech szkół średnich. Wynika z niego, że ilość dzieci należących do gangów podwoiła się w ciągu ostatnich pięciu lat. Często rekrutacja do gangów odbywa się na terenie szkoły. Autorzy raportu doradzają dyrektorom sąsiadujących ze sobą szkół konsultowanie ze sobą czasu zakończenia zajęć, żeby zapobiec starciom rywalizujących ze sobą gangów po drodze do domów.

Młodzi Brytyjczycy najczęściej zostają członkami gangów w wieku od 12 do 14 lat, jednak coraz częściej zdarza się, że do przestępczych grup rekrutowane są dzieci w wieku 9 - 10 lat. Niektóre z nich przyszły na świat w rodzinach, w których kultura gangów jest głęboko zakorzeniona i kultywowana. Raport donosi, że starsi członkowie gangów mają dzieci, które dorastają w domach, gdzie posiadanie broni i inne elementy gangsterskiego stylu życia są na porządku dziennym.

Gangi "pod kontrolą"

W odpowiedzi na raport Perpetuity Group, rzecznik Ministerstwa ds. Dzieci, Szkolnictwa i Rodzin powiedział: "Większość brytyjskich szkół jest bardzo bezpiecznych. Zajścia z nożami zdarzają się niezwykle rzadko."

Większość brytyjskich szkół jest bardzo bezpiecznych. Zajścia z nożami zdarzają się niezwykle rzadko.

Od maja ubiegłego roku szkolni ochroniarze mają prawo przeszukiwać uczniów przy wchodzeniu na teren szkoły, nawet bez ich zgody. Szkoły mogą używać wykrywaczy metalu i bramek bezpieczeństwa. W momencie wprowadzania nowych przepisów w życie przedstawiciele Ministerstwa Edukacji zaznaczali, że środki bezpieczeństwa są niezbędne, żeby szkoły mogły sobie radzić z "niezwykle rzadkimi" przypadkami ataków z bronią w ręku. Z raportu opublikowanego równocześnie z oświadczeniem członków rządu wynika, że 33 tysiące dzieci w wieku od 11 do 16 lat nosiły w tym czasie codziennie broń do szkoły. W 2004 roku za posiadanie noża skazano 170 młodocianych przestępców. Od tego czasu ilość przestępstw z nożem w ręku wzrosła o 83 procent. W grudniu ubiegłego roku padł rekord ofiar nożowników - w 2008 roku na ulicach brytyjskich miast od ataku nożem ginęło średnio 5 osób tygodniowo. W samym Londynie w ubiegłym roku od pchnięcia nożem zginęło 28 nastolatków. Każdego dnia w Wielkiej Brytanii popełnia się 100 wykroczeń z użyciem noża.

150 szwów

18-letni Joseph Wardley został okrzyknięty twarzą brytyjskiej epidemii nożowników. Nastolatek stracił ucho i doznał 10 ran ciętych na twarzy w wyniku ataku nożem. Chłopcu założono 150 szwów. Sprawcą zdarzenia był inny nastolatek, 17-letni Jamie Bird z Godmanchester (Cambridgeshire), który w momencie zajścia przebywał na zwolnieniu warunkowym po wyroku za podpalenie.

Po fiasku kampanii "zero tolerancji" rząd zaanonsował z początkiem 2009 roku, że wprowadzi nowe prawa, które ukrócą swobodę gangów. Policja będzie miała prawo - wyrokiem sądu - zakazać młodocianym przestępcom noszenia ubrań w kolorach "gangsterskich" (każdy gang ma swoje "uniformy"), zabronić członkom gangów organizowania spotkań i przebywania w określonych miejscach. W niektórych londyńskich szkołach już zakazano noszenia bandan w kolorach gangów.

Przeczytaj także: W 2008 roku padł rekord ilości ofiar nożowników.