To nie śnieg ani zabawa w pianie. Tak wygląda woda w rzece zrujnowanej przez zanieczyszczenia

Od kilku dni w sieci popularność zdobywa zdjęcie fotoreportera pracującego dla "Indian Express", Abhinava Sahy. Fotograf uchwycił na nim rzekę Jamuna w Indiach, która jest tak zanieczyszczona, że wygląda, jakby była pokryta pianą gaśniczą.

W Azji, zwłaszcza w uboższych rejonach, poszanowanie środowiska i dbałość o nie stoi na niskim poziomie. To, co w Europie jest nie do pomyślenia (choć pod względem ochrony przyrody też wcale nie jest idealnie), w Chinach czy Indiach bywa na porządku dziennym.

W efekcie - między innymi dzięki takim osobom jak Abhinav Saha - cały świat może zobaczyć, jak bardzo zrujnowany przez przemysł i bezmyślną działalność człowieka jest tamtejszy krajobraz.

Zdjęcie fotoreportera "Indian Express", które przedstawia rzekę Jamuna (główny dopływ Gangesu) w północnych Indiach, jest tego idealnym przykładem. W hinduizmie jest uznawana za jedną ze świętych rzek, wierni pielgrzymują do niej, by się pomodlić, a ogółem od jej wód jest uzależnionych niemal 60 milionów ludzi.

Tyle że tę wodę trudno tak naprawdę dostrzec, bo do Jamuny spływają zanieczyszczenia zarówno z obiektów przemysłowych, jak i prywatnych. Jest tak źle, że wymarło w niej jakiekolwiek życie - piana pokrywająca powierzchnię uniemożliwia dopływ tlenu.

Zdjęcie upublicznił na Facebooku Nissim Mannathukkaren. Zatytułował je wymownie "Apocalypse Now", co tłumaczy się jako "Czas Apokalipsy" (jak tytuł słynnego filmu Francisa Forda Coppoli). Za nim zdjęcie udostępniły dziesiątki tysięcy innych osób na całym świecie - również w Polsce.

"Nikt nie bierze za to odpowiedzialności"

Autor zdjęcia nagrał też filmik, który jeszcze dobitniej pokazuje skalę zniszczeń.

- "Na pierwszy rzut oka to wygląda jak śnieg pokrywający rzekę. Tymczasem to prawdziwa kąpiel z pianą przemysłowych rozmiarów. Obecnie Jamuna jest już tak zanieczyszczona, że wymarło w niej całkowicie jakiekolwiek życie. Nikt nie bierze za to odpowiedzialności ani za to, jaki to ma wpływ na ludzi, którzy korzystają z tej wody" - podsumowuje Saha w poście z nagraniem opublikowanym na Facebooku.

Zobacz też: