Archipelagu Vesteralen

Północna część Norwegii położona poza kołem polarnym to krajobraz znany z ?Przystanku Alaska?. Choć to nie tu nakręcono ten serial, poszukiwacze tajemniczych zjawisk przyrodniczych, wielkich przestrzeni i nieskalanej natury powinni być Norwegią zachwyceni

Archipelagu Vesteralen

Północna część Norwegii położona poza kołem polarnym to krajobraz znany z "Przystanku Alaska". Choć to nie tu nakręcono ten serial, poszukiwacze tajemniczych zjawisk przyrodniczych, wielkich przestrzeni i nieskalanej natury powinni być Norwegią zachwyceni

Większości z nas Norwegia kojarzy się z krajem wiecznej zimy, gdzie nawet latem temperatury niewiele różnią się od tych, w jakich przechowujemy żywność w naszych lodówkach. Nic bardziej błędnego! Wzdłuż wybrzeży norweskich przepływa ciepły prąd Golfsztrom, ogrzewając znacznie tę część Europy. Nad morzem temperatury zimą nieznacznie spadają poniżej zera, a latem bywa tu cieplej niż w Polsce.

Droga na kraniec Półwyspu Skandynawskiego może wydać się bardzo odległa, ale trudy podróży zrekompensuje cisza, spokój i bogactwo przyrody, jakie tu zastaniemy. Miłośnikom obcowania z naturą warte polecenia są dwa miejsca - wyspa Senja położona na północ od Narwiku i wyspa Andoy - największa w archipelagu Vesteralen.

Dżem z moroszki

Wyspa ta dawniej zamieszkana była przez Lapończyków trudniących się hodowlą reniferów. Teraz główną gałąź gospodarki stanowi rybołówstwo, choć nadal spotyka się hodowców reniferów. Największą atrakcją wyspy jest Park Narodowy Anderdalen obejmujący swoim zasięgiem dolinę Anderdalen. Norweskie parki różnią się nieco od polskich tym, że nie ma w nich wyznaczonych szlaków turystycznych, a jedyną zasadą, jakiej należy przestrzegać, jest bezwzględny zakaz niszczenia przyrody. Poruszać możemy się wszędzie, gdzie chcemy, pod warunkiem że jesteśmy w stanie się tam dostać. W dowolnym miejscu można też rozbić namiot.

Jezioro Andervatnet położone w centrum parku, podobnie jak wypływająca z niego rzeka, oferuje bogactwo ryb, w tym najliczniej tam występującego pstrąga. Jeżeli tylko zabierzemy ze sobą wędkę, możemy nasze posiłki wzbogacić o tę przepyszną rybę.

Oprócz jezior w parku są góry, rzeki, bagna i lasy, w których króluje brzoza i sosna. Można tu zobaczyć rośliny, które w Polsce podlegają całkowitej ochronie i spotykane są sporadycznie. Rosiczki - okrągłolistna i anglika - oraz malina moroszka to najczęściej występujący przedstawiciele flory na bagniskach i podmokłych górskich polanach. Z owoców tej ostatniej Norwedzy wyrabiają wyśmienite dżemy i likiery. Będąc w Anderdalen, warto samemu nazbierać trochę owoców moroszki i przygotować dżem na kuchence turystycznej.

W parku trudną do pokonania przeszkodą mogą okazać się rzeki, w szczególności największa Anderelva. Warto więc zabrać ze sobą sandały, ponieważ jedynym sposobem przedostania się na drugi brzeg rzeki jest przejście przez nią. Boso lepiej jej nie forsować, bo ostre kamienie leżące na dnie mogą pokaleczyć i tak zmęczone marszem stopy.

Jeżeli znajdziemy się już na południowym brzegu Andervatnet, warto odwiedzić Gammę - chatę zbudowaną z brzozowych bali na wzór starych lapońskich domostw. Nie jest łatwo ją odnaleźć, gdyż nie prowadzi tu żadna ścieżka. Chata znajduje się przy strumieniu spływającym z góry. Znajdziemy tu wszystko, co potrzebne jest, by zasmakować traperskiego życia. Trzy łóżka zapewniają komfort odpoczynku, siekiera i piła ułatwią nam zgromadzenie drzewa, które przyda się do rozpalenia w niewielkim piecyku przydatnym nie tylko do ogrzania wnętrza chaty, ale i do przygotowania strawy (garnki, a nawet jedzenie, także znajdziemy tutaj). Dodatkowe wyposażenie stanowią wędki, za pomocą których możemy zatroszczyć się o coś do jedzenia, suchy prowiant i konserwy zostawiając na później. Z chaty roztacza się przepiękny widok na park. W dole leży jezioro i rzeka Anderelva, na przeciwległym brzegu rzeka Kaperelva, której spadające z gór do jeziora wody tworzą przepiękny wodospad. Ciszę zakłócić mogą jedynie podmuchy wiatru i odgłosy pardw, niewielkich ptaków przypominających kuropatwy.

Kilka kilometrów na zachód od Gamme znajdują się fiordy z górami, których 800-metrowe szczyty, nawet latem pokryte od północy śniegiem, wznoszą się wprost z morskich wód. Dla osób lubiących wspinaczkę ich pionowe, granitowe ściany stanowić mogą nie lada atrakcję i wyzwanie. Pamiętać należy jednak o tym, że są to góry, i to położone w Arktyce, która rządzi się własnymi prawami. Mimo że latem dzięki Golfsztromowi jest bardzo ciepło, zdarzają się wieczory, kiedy pojawia się mroźny północny wiatr.

Można wtedy dostrzec dumnie szybujące orły przednie wypatrujące z wysokości zdobyczy, aby wykarmić swoje pisklęta ukryte w gniazdach pośród niedostępnych skał...

Wieloryby i ptaki

Z Senji na sąsiednią wyspę Andoy najlepiej popłynąć promem. Trasa rejsu wiedzie wodami chętnie uczęszczanymi przez wieloryby, stąd nazwano ją "The Whale Route" (trasa wielorybów). Promy wypływają z Gryllefiordu, niewielkiej rybackiej miejscowości. Po półtoragodzinnej przeprawie docieramy do Andenes, dawnej osady wielorybniczej. Dziś już nie poluje się tu na wieloryby, a śladem minionej epoki jest muzeum urządzone w starej bazie wielorybniczej. Obecnie organizowane są bezkrwawe łowy, tak zwane whalesafari. Kilka lat temu grupa młodych ludzi, wykorzystując pozostałości dawnej bazy wielorybniczej, stworzyła Centrum Edukacji i Badań nad Wielorybami. Organizowane są tu kilkugodzinne rejsy, podczas których szansa zobaczenia największych morskich ssaków, a w szczególności kaszalotów i orek, oceniana jest na 90 proc. Miejsce to słynne jest w całej Norwegii jako największe skupisko tych zwierząt. Istniejąca tu na przybrzeżnym szelfie głęboka na kilkaset metrów rynna zapewnia dogodne miejsce do żerowania. Whalesafari proponowane jest od czerwca do połowy sierpnia. Poza tym organizowane są rejsy do położonej nieopodal Andenes wyspy Bleik, gdzie istnieje kolonia maskonurów szacowana na 80 tys. par. Ptak ten wygląda jak skrzyżowanie pingwina z papugą. Niezdarnie porusza się na lądzie, także latanie nie wychodzi mu najlepiej, ale w wodzie okazuje się mistrzem polowania na niewielkie ryby, którymi się żywi.

W lipcu i w sierpniu wyspę zasiedlają orły bieliki, dla których miejsce to staje się wtedy wielką stołówką. Dorosłe, doświadczone orły bez problemu radzą sobie z chwytaniem nieporadnych maskonurów i co chwilę, któryś z nich ginie w szponach żarłocznych drapieżników.

NORBERT POKORSKI