Chłopak z kwiatem wyrastającym z d...

W dbającym o konserwatywny wizerunek Singapurze, gdzie na seks mężczyzny z mężczyzną jest paragraf w kodeksie karnym, twarzą krajowej literatury został gej. I nikt nie widzi tu sprzeczności

"Był sobie chłopiec, który urodził się z kwiatem wyrastającym mu z dupy. Jego rodzice wybuchli płaczem na widok włóknistej łodygi majtającej się jak psi ogon " - tak zaczyna się ostatnio wydane opowiadanie Cyrila Wonga. To jego pierwsza niezależna publikacja, czyli wydana bez wsparcia państwa. Niewielka książeczka z króciutkim opowiadaniem o chłopcu, który urodził się z kwiatowym defektem i który ostatecznie ginie tragicznie, to raczej wygłup, ale wygłup, na który w Singapurze nie ma miejsca. Chociaż tak naprawdę to dość trudno połapać się w singapurskich zakazach i nakazach. 30-letni Cyril Wong jest tego najlepszym dowodem. To twarz singapurskiej literatury na międzynarodowych festiwalach. Z Narodową Radą Sztuki jeździł jako młody, zdolny i płodny poeta do Edynburga, Hongkongu, Brisbane, Bali. Pisze o miłości, miłości homoseksualnej, w kraju, w którym seks mężczyzny z mężczyzną jest zabroniony prawem. Kiedy w plastikowej kawiarence o wdzięcznej nazwie "Dessert Lover" w przeraźliwie schłodzonym centrum handlowym Peace w Dhoby Ghaut wymawiam słowo "gej", zapada cisza. W ulubionym, bo tanim, miejscu spotkań studentów, gdzie łyżką wyjada się ciepłe zupowate słodkawe Yamy (trudno powiedzieć do czego podobne, ale smaczne), słowo "gej" na chwilę skupia uwagę pozostałych stolików tylko na nas. Cyril Wong: - Nam się wydaje, że jesteśmy konserwatywnym azjatyckim społeczeństwem. Albo że przynajmniej powinniśmy nim być. I rząd co jakiś czas sobie o tym przypomina. Jak wtedy, kiedy Narodowa Rada Sztuki zapowiedziała, że nie wyda mi drugiego tomu, jeśli nie wyrzucę z niego czterech wierszy. I wyrzuciłeś? - Wyrzuciłem. Nie mogłeś go wydać gdzie indziej? - Nie, w Singapurze tylko oni wydają książki. Ale te same wiersze znalazły się potem w czwartym tomie, za który w zeszłym roku dostałem Singapurską Nagrodę Literacką. Też państwową. Cenzorom te same wiersze nagle przestały przeszkadzać? - Jeśli w wierszu nie wsadzam "penisa" do "ust", to się mnie nie czepiają. "Kutas" przechodzi. Rząd ostatnio na wiele rzeczy zaczął przymykać oczy. Ale za to, że mieszkasz i uprawiasz seks ze swoim chłopakiem możesz trafić do więzienia. Właśnie przez kraj przetoczyła się debata, czy usunąć zapis istniejący w kodeksie karnym od XIX w. I zapis zostaje. - Rząd załatwił to dyplomatycznie: powiedział, że rozumie argumenty obu stron, i działaczy chrześcijańskich, i gejowskich. Zostawił zapis, ale, gejom powiedział: macie swoje kluby, sauny, imprezy, nie będziemy się do tego wtrącać. Czyli zapis zostaje, ale nie będzie stosowany. To tak jakby ktoś ci przyłożył pistolet do skroni, ale go nie odbezpieczył. Ale to i tak postęp. Dziesięć lat temu policjanci robili naloty na miejsca spotkań gejow albo stosowali taktykę uwodzenia: policjant udawał, że jest gejem, a kiedy inny mężczyzna go dotknął, trafiał za kratki! Teraz już nie ma o tym mowy. Więc prawo jest, pozory są, ale nie jest przestrzegane. Jak to jest, że poetów w Singapurze jest całkiem sporo, ale już powieściopisarzy właściwie nie ma? - Singapurczycy ciągle gonią za swoimi marzeniami, wcale nie tymi dużymi, ale małymi: o mieszkaniu, o samochodzie, o modnych ciuchach, najnowszej komórce. Kiedy mieliby czytać grube książki? A wiersz raz-dwa i przeczytany. Po drugie, rząd wprowadził warsztaty poetyckie dla uzdolnionej młodzieży i teraz każdy nastolatek po prostu przechodzi okres pisania wierszy. Kończy szkołę, kończy pisać wiersze. Ty nie skończyłeś? - Ja nie brałem udziału w tych warsztatach. Wiersze zacząłem pisać w wojsku. W wojsku? - Każdy chłopak musi przejść obowiązkową służbę wojskową. 2,5 roku strasznej nudy. Teraz skrócili służbę do dwóch lat. Siedzisz w tym mundurze i naprawdę nie ma nic do roboty. Wtedy zacząłem myśleć o życiu, o swojej seksualności. Nigdy wcześniej nie miałem tyle czasu na myślenie! I zacząłem pisać. Zawsze chciałem pisać thrillery, Steven King był moim bogiem. Tylko jak się przyjrzałem notatkom, to wyszło mi, że to raczej kiepska poezja niż proza. I zacząłem się uczyć pisać wiersze. Cyril Wong "The Boy With the Flower That Grew Out of His Ass", 2007 "Excess Baggage and Claim" (z Terry Jaensch), 2007 "Like a Seed With Its Singular Purpose", 2006 "Unmarked Treasure", 2006 "Below: Absence", 2002 "The End of This Orbit", 2001 "Squatting Quietly", 2000 Niestety nie mogę zamieścić żadnego jego wiersza ze względu na prawa autorskie, ale łatwo je wygooglać ;-)

Więcej o: