Chiny pociągiem i na rowerze. Wśród mogotów i ryżowych pól

Najpiękniejsze są okolice Yangshuo. Nad rzeką i ryżowymi polami górują kilkusetmetrowe wzgórza i skały porośnięte tropikalną zielenią

Jazda pociągiem w Chinach to przeżycie samo w sobie. Na dworcach podróżnych nie wpuszcza się bezpośrednio na perony. Po kontroli bagażu (jak na lotniskach) pasażerowie kierują się do poczekalni, skąd dopiero kilkanaście minut przed odjazdem pociągu wchodzą przez specjalne bramki na właściwy peron. W poczekalni trzeba zachować iście rewolucyjną czujność, by jak najszybciej dotrzeć do właściwego wagonu, zająć miejsce i umieścić bagaż na półce. Nam się to udało - i całe szczęście. Mimo iż miejsca są numerowane, to, co się dzieje, przypomina mecz rugby rozgrywany na niewielkiej przestrzeni. Chaos bitewny powoli jednak zanika i ruszamy.

***

Nasza podróż z Kunming (stolica prowincji Yunnan) do Guilin (miasta w prowincji Guangxi) trwała ok. 20 godzin, mieliśmy więc czas, by przyjrzeć się tutejszym obyczajom. W pociągu Chińczycy nieustannie jedzą, palacze oczywiście palą. Resztki spożywanych w dużej ilości pokarmów lądują na podłodze, a ich opakowania - za oknem. Wkrótce podłoga wagonu usłana jest śmieciami. Jednorazowe przejście sprzątacza tylko na krótko poprawia sytuację. Około południa następnego dnia docieramy do Guilin. Postanawiamy nie zatrzymywać się w tym 600-tysięcznym mieście, które w 1944 r. zrównała z ziemią armia japońska. Obecnie dynamicznie się rozwija, także za sprawą turystyki. Liczne statki oferują rejsy wycieczkowe rzeką Li na trasie Guilin - Yangshuo. I właśnie okolice Yangshuo są najpiękniejsze. Nad rzeką i ryżowymi polami górują mogoty - kilkusetmetrowe wzgórza i skały porośnięte tropikalną zielenią.

Spod dworca kolejowego w Guilin do Yangshuo kursują busy. Ich pasażerowie to głównie turyści z całego świata, którzy przyjeżdżają tu odpocząć od hałaśliwych, przemysłowych Chin. A miejscowość i jej okolice są naprawdę niezwykłe - kojarzą się z Państwem Środka znanym ze starych malowideł na jedwabiu lub porcelanie. Warto spędzić tutaj przynajmniej kilka dni.

Yangshuo leży nad rzeką Li w otoczeniu charakterystycznych wzgórz. Centrum miasta stanowią ulice Chińska (Dei Chui Lu) i Zachodnia (Xi Jie). Przy tej ostatniej mieszczą się agencje turystyczne, hotele, restauracje i sklepy z pamiątkami. Można tu różnorodnie spędzić czas - turystom proponuje się rowerowe wycieczki, skalne wspinaczki czy loty balonem. Sporo dzieje się też nad rzeką. Jedną z popularniejszych atrakcji są spływy na bambusowych tratwach. Można także wybrać się na połów ryb z kormoranami. Dawniej, gdy przyuczone kormorany łapały ryby, na ich szyjach wiązano pętelkę, aby nie mogły połknąć zdobyczy. Obecnie ten sposób połowu jest tylko jedną z atrakcji dla turystów.

Oddzielny temat, ze wszech miar godny dogłębnego poznania, to kuchnia.Specjalnością rejonu są potrawy z ryb i skorupiaków. Miejscowe danie, serwowane w licznych lokalach, to ryba w piwie (przepyszna!). Oprócz tego krewetki i ślimaki przyrządzane na różne sposoby, pierożki z rozmaitym nadzieniem, jarzyny i oczywiście ryż. Poszukujący niezwykłych doznań znajdą w menu nawet dania z psa.

Wieczorem na obrzeżach turystycznego centrum miasta rozkładają się kramy z jedzeniem (na posiłki przychodzą tu głównie Chińczycy). Kucharze uwijają się przy wokach, znad których raz po raz buchają płomienie, wokół unosi się dym i zapachy przyrządzanych dań. Jest naprawdę egzotycznie - na straganach dziwne potrawy, a obok żywe "produkty": kurczaki, ryby, żaby... Mnie najbardziej smakowały macki ośmiornic nadziane na patyk, obtoczone w przyprawach, a następnie smażone w głębokim tłuszczu.

Większość turystów odwiedzających Yangshuo odbywa rowerowe wycieczki po okolicy (rowery można wypożyczyć niemal na każdej ulicy, często także oferują je swoim gościom hotele). Na naszą pierwszą rowerową wycieczkę ruszamy na południe od mostu na rzece Li. Miasto się kończy, jedziemy polnymi drogami w kierunku Fuli. Miasteczko słynie ze starej, nadrzecznej zabudowy oraz ręcznie robionych wachlarzy. Wokół nas cały czas piękne widoki. Można zagubić się wśród mogotów i ryżowych pól. Po kilkunastu kilometrach odbijamy na zachód i zmierzamy do miejsca, gdzie piaszczysty trakt spotyka się z szosą. Wybieramy nieco dłuższą trasę, by zobaczyć znane nam z folderów Księżycowe Wzgórze o charakterystycznym kształcie. Po drodze mijamy drogowskazy do szeroko rozreklamowanej Moon Water Cave, w której można zażywać błotnych kąpieli (minęliśmy drogowskazy do trzech jaskiń, na dwóch był dopisek "real").

Od Księżycowego Wzgórza wracamy szosą w kierunku Yangshuo wraz z tłumami Chińczyków na rowerach. Po drodze, ok. 6 km przed miastem, warto odwiedzić park z 1400-letnim Big Banyan Tree, posadzonym w czasach dynastii Sui (581-618 r.) - obwód pnia ok. 7 m, wysokość 17 m. Mimo iż tak wiekowe, zadziwia zielenią liści. Wstęp do parku jest oczywiście płatny, jak do wszystkich atrakcji turystycznych w Chinach, i kosztuje 18 juanów.

***

Kolejny dzień spędzamy na pieszej wędrówce po okolicy. Wczesnym rankiem ruszamy autobusem do Yangdi, miejscowości położonej między Yangshuo a Guilin. Odcinek pomiędzy Yangdi a Xingping uważany jest za najbardziej malowniczy fragment rzeki Li. Na miejscu jesteśmy po godzinie. Wyjechaliśmy bez śniadania, zaczynamy więc od posiłku w (niezbyt czystej) knajpce. Potem ruszamy ku rzece i przeprawie promowej (wstęp na szlak 16 juanów, w tym dwie przeprawy promem przez rzekę, za trzecią trzeba dodatkowo zapłacić 4 juany).

Przepływamy na drugi brzeg i ruszamy ścieżką. Po blisko półgodzinnym marszu kolejna przeprawa, a potem znów wędrówka bardzo malowniczą trasą wzdłuż rzeki Li. Krajobrazy przepiękne. Mogoty odbijają się w nurcie rzeki, wokół tropikalna roślinność i motyle wielkości dłoni. Raz po raz nagabują nas właściciele bambusowych tratw, zachęcając (niekiedy dość namolnie) do przejażdżki. Obserwujemy też statki turystyczne płynące z Guilin do Yangshuo - jest ich mnóstwo!

Spacerem dochodzimy do trzeciego promu, ponownie przekraczamy rzekę, a potem blisko dwie godziny wędrujemy do Xingping. Ta niewielka miejscowość słynie m.in. z tego, że tutejsze widoki umieszczono na odwrocie 20-juanowego banknotu. W dni miesiąca kończące się na 3, 6 i 9 w miasteczku odbywa się targ, na który przybywają mieszkańcy okolic ze swoimi produktami, specjaliści od tradycyjnej medycyny chińskiej, fryzjerzy, dentyści.

Po smacznym obiedzie w jednej z licznych restauracyjek wracamy busem do Yangshuo, a wieczorem idziemy na targ.

Krajobrazy tak nas urzekły, że jeszcze raz wypożyczamy rowery i ruszamy za miasto. Naszym celem jest tym razem Most Smoka (Yulong Bridge) - kamienny, łukowy, zbudowany w 1412 r. za czasów dynastii Ming. Bez trudu znajdujemy wyjazd z miasta we właściwym kierunku, a potem jedziemy szosą (mało samochodów), spotykając raz po raz innych turystów na rowerach. Porośnięty zielenią 36-metrowy most spina łukiem brzegi rzeki Yulong, roztaczają się z niego piękne widoki (niestety, leży tu dużo śmieci). Od mostu można wrócić do Yangshuo drogą wodną - właściciele bambusowych tratw oferują sielankowy spływ rzeką (tratwa zabiera dwie osoby i ich rowery). Można też przekroczyć rzekę Yulong i wracać rowerami jej drugim brzegiem. W obu wypadkach krajobrazy dostarczają niezapomnianych wrażeń.

Po powrocie z wycieczki spacerujemy po Yangshuo, docierając do miejsc, w których jeszcze nie byliśmy, np. do nadrzecznego kąpieliska przy wybetonowanym fragmencie nabrzeża (kąpią się tu głównie chińscy turyści). Obserwujemy toczące się tu życie - jazdę konną na drugim brzegu rzeki, lekcje języka chińskiego pod chmurką (dla turystów), sprzedawców rękodzieła. To już, niestety, nasz ostatni wieczór w Yangshuo. Nie przeoczcie tych okolic, podróżując po Państwie Środka!

Warto wiedzieć

Wiza za darmo (ekspresowa, 150 zł) w ambasadzie ChRL, okres oczekiwania - ok. tygodnia, szczegóły: http://www.chinaembassy.org.pl

Do Yangshuo najłatwiej dojechać autobusem z Guilin; od strony Hongkongu jest bezpośredni autobus z Shenzen.

Pieniądze wymienimy tylko w Bank of China; 1 juan = ok. 0,45 zł

W Yangshuo jest dużo hoteli o różnym standardzie; my mieszkaliśmy w Ping'an Family Hotel (Die Cui Rd. No 13) - duży czteroosobowy pokój z łazienką i klimatyzacją - doba 120 juanów.

W sieci

http://www.travelchinaguide.com

ttp://www.yangers.com