List z Norwegii. Muzyka z lodu

Najważniejszym wydarzeniem mojego tegorocznego pobytu w Norwegii był jedyny na świecie Lodowy Festiwal w Geilo (czytaj: jajlo), którego II edycja odbyła się w dniach 1-4 lutego

Geilo to mała górska miejscowość w połowie drogi między Bergen a Oslo (ponad 200 km od każdego z tych miast). Dokoła pełno tras zjazdowych o różnym stopniu trudności. Szczególnie upodobali je sobie snowboardziści, którzy znajdą tam tzw. halfpipe'y, czyli śniegowe rynny do wykonywania karkołomnych ewolucji.

Ice Festival stworzyli w 2005 r. norwescy muzycy Terje Isungset i Paal Medhus, którzy zebrali wokół siebie grono współpracowników, wielu z nich to wolontariusze z kilku państw skandynawskich (pierwsza edycja odbyła się w 2006 r.). Jest to jedyny w swoim rodzaju festiwal muzyczny, bowiem wszystkie instrumenty używane przez artystów powstały z lodu. Gitara, w której nielodowe są tylko struny, mrożone poziome i pionowe cymbały, trąby bez ustników, udu - kulisty instrument perkusyjny pochodzenia afrykańskiego, didgeridoo - burcząca rura o rodowodzie północnoaustralijskim, wydająca głębokie, wibrujące dźwięki.

Większość koncertów odbywała się na kolorowo oświetlonej, pięknej, choć niedużej śnieżno-lodowej scenie na szczycie góry Kikut (ok. 1100 m n.p.m.). Muzyce często towarzyszyły występy taneczne. Prawdziwą furorę zrobił bawarski tancerz i choreograf Stefan Maria Marb. Jego niesamowity pokaz japońskiego tańca Butoh, bez muzyki, za to w nadzwyczaj skąpym odzieniu, makijażu i z płonącą pochodnią w dłoni, był naprawdę fascynujący (artysta wspominał o planowanej na jesień 2007 r. wizycie w Polsce).

W Geilo miało też miejsce niecodzienne wydarzenie kulturalne z akcentem patriotycznym (zamknięte dla mediów) - bajki czytała dzieciom księżniczka Marta Luiza, przedstawicielka norweskiego dworu panującego.

W sieci

http://www.icefestival.no

http://www.amb-norwegia.pl

*Autor jest szefem działu skandynawsko-nadbałtyckiego magazynu "Stosunki Międzynarodowe" i portalu Stosunki.pl

Więcej o: