List z Dzikiego Zachodu. Złote miasto duchów

Bodie działa jak wehikuł czasu, przenosząc nas 150 lat wstecz, w czasy gorączki złota i Dzikiego Zachodu

Do Bodie, zagubionego wśród porośniętych rzadką roślinnością wzgórz, trudno jest trafić. Prowadzi tu wąska droga, którą łatwo przeoczyć, poza tym nie każdemu chce się zjeżdżać z pięknej autostrady biegnącej u podnóża Sierra Nevada. Zainteresował nas drogowskaz z nazwą miejscowości i ta znikająca gdzieś w pustkowiu droga. Zawróciliśmy.

***

Z nieba lał się żar, a w dodatku gdzieś zapodział się asfalt. Ostatnie trzy mile jechaliśmy w tumanach kurzu wyboistą, szutrową drogą. Na jej końcu przywitała nas przekrzywiona tablica z napisem "Bodie", a za nią kilka zaniedbanych budynków. Miny nam zrzedły. Z planem i ulotkami, które dostaliśmy przy bramie wjazdowej, ruszyliśmy między porośnięte trawą uliczki, a miasto zaczęło opowiadać nam swoją historię...

Po odkryciu bogatych złóż złota na zachodnich zboczach Sierra Nevada rozpoczęto poszukiwania po drugiej stronie gór. W 1859 r. Bill Bodey na bezleśnych wzgórzach u wschodnich podnóży Sierra znalazł miejsce rokujące duże nadzieje na wielkie odkrycie i spore zyski. Niestety, zamarzł na śmierć w śnieżnej zawiei niedaleko swojego sezamu w listopadzie tego samego roku. W miejscu znalezionych przez niego złóż szybko wyrosło górnicze miasto nazwane na cześć odkrywcy Bodie.

***

Złoto Bodie nie pochodziło ze złotonośnych strumieni, ale z głębi ziemi. Początkowo powstały dziesiątki małych, prowizorycznych kopalni, których pozostałości wciąż widać w krajobrazie. Potem odkryto kolejne, bogate żyły złota. W ciągu 25 lat wydobyto tu prawie 10 tys. ton bogatej rudy o wartości blisko 15 mln dol.

Do Bodie ściągnęli poszukiwacze fortun i różnego pokroju awanturnicy. W 1879 r. w mieście było już 2 tys. budynków, a liczba mieszkańców przekroczyła 10 tys. Nie obeszło się bez kłopotów. Rabunki, strzelaniny i walki uliczne były na porządku dziennym (podobno każdego dnia przed wschodem słońca popełniano tu morderstwo). Bodie zyskało opinię najdzikszego spośród wszystkich górniczych miast Zachodu. Tutejsze saloony znane były ze sprzedaży najgorszej whisky, a miejscowi awanturnicy z nawiązką zasłużyli na przydomek "źli faceci z Bodie".

Życie tu było prawdziwym wyzwaniem. W lecie straszliwe upały, w zimie porywiste wiatry, głębokie śniegi, ponadto izolacja i wyniszczająca praca. Niewielu szczęśliwcom spełniło się marzenie życia, wielu, jak Bodey, oprócz złota znalazło tu śmierć.

Dobre dni Bodie nie trwały długo. Złoża się wyczerpały, zbankrutowały kopalnie, a ludzie zaczęli masowo opuszczać miasto. Do 1886 r. populacja zmalała do 1500 osób, sześć lat później pożar zniszczył miasto. Pod koniec XIX w. użycie elektryczności jako źródła taniej energii sprawiło, że górnictwo znów stało się opłacalne i Bodie zaczęło się odradzać. Sukces był jednak chwilowy - kolejny pożar w 1932 r. zniszczył prawie 90 proc. zabudowy.

W latach 40. Bodie zaczęło się zamieniać w wymarłe miasto. W 1962 r. pozostałości jednej z najbogatszych kopalń Kalifornii objęto ochroną jako Park Stanowy. Miasto zachowano dokładnie w takim stanie, w jakim pozostało, gdy odeszli stąd ludzie.

***

Dzisiaj wzdłuż porośniętych trawą uliczek wciąż stoi ok. 170 budynków, w tym kościół metodystów, szkoła, sklepy, stacja benzynowa, przy której ktoś zostawił samochód. Spacerując wymarłymi ulicami, można zaglądać, a nawet wchodzić do domów.

Ma się wrażenie, że mieszkańcy uciekli w pośpiechu, pozostawiając rozrzucone przedmioty codziennego użytku, meble, ubrania, zabawki. Nasłuchujemy, może z saloonu dobiegną wesołe dźwięki muzyki, a za rogiem rozlegnie się parskanie koni? Bodie działa jak magiczny wehikuł czasu przenoszący nas 150 lat wstecz, w czasy gorączki złota i Dzikiego Zachodu.

Podobno w okolicy wciąż jest złoto. W 1988 r. Kanadyjska Kompania Górnicza planowała rozpoczęcie poszukiwań złotonośnych rud na urwisku powyżej miasta. Spowodowało to jednak protesty ludzi chcących zachować Bodie w obecnym kształcie, z pokrzywionymi domami i urokiem starego, drewnianego, górniczego miasteczka. W 1994 r. przyjęto (Bodie Protection Act) - wierceń nie będzie, a unikalne miejsce, gdzie czas się zatrzymał, zostanie zachowane.

Warto wiedzieć

Bodie leży w Centralnej Kalifornii, na wschodnich zboczach gór Sierra Nevada, ok. 70 km na północny wschód od Parku Narodowego "Yosemite"; samochodem osobowym dojazd tylko od strony autostrady stanowej 395, zjazd na drogę nr 270 (20 km); większe możliwości mają samochody terenowe - w Bodie krzyżuje się sieć bitych, wyjeżdżonych traktów; najbliższe miasto Bridgeport - 12 km na południe; najlepiej zwiedzać wiosną i latem, wstęp 3 dol., dzieci i młodzież do lat 16 - bezpłatnie.

Stanowy Park Historyczny "Bodie" (Bodie State Historic Park) jest czynny cały rok, latem 8-19, zimą 9-16.

W Bodie nie ma pól namiotowych, hoteli, restauracji, nawet budek z jedzeniem, więc prowiant (zwłaszcza napoje) trzeba przywieźć ze sobą; najbliższe kempingi na terenie Inyo National Forest (80 km na południe), najbliższe hotele w Bridgeport.

Latem kilka razy dziennie organizowane są wycieczki z przewodnikiem po Standard Mill, górującej nad miastem dawnej kopalni złota.

W sieci

http://www.bodie.com

http://www.parks.ca.gov

Więcej o: