Czarnohora z plecakiem

Karpaty Huculskie to góry dzikie. Dzięki temu, że wciąż nie ma tu wielu turystów przemierzając je poczujemy swobodę, której w polskich górach dawno już nie ma. Wędrując przez pasma Czarnohory i Świdrowca z przewodnikiem Bezdroży, przekonać się można o niezwykłości tych okolic, w których zachwyca oryginalna, dzika przyroda oraz osobowości i zwyczaje ich mieszkańców - Hucułów. To dzięki nim góry są pełne życia, a stada pasących się krów, owiec i koni dodają tej części Karpat niepodważalnego uroku.

Jednak pamiętać należy również, że Czarnohora to góry dosyć niebezpieczne - pogoda zmienia się jak w kalejdoskopie, temperatura na grani spada do zera nawet w środku lata. Dodatkowo są to góry dość trudne orientacyjnie, a odnalezienie właściwych ścieżek często komplikuje również mgła. Istnieje bardzo niewiele znakowanych szlaków, w wielu przypadkach odnalezienie się w terenie ułatwić mogą jedyne znaczki zrobione farbą olejną lub sprajem przez samych turystów lub Ukraińców, którzy sygnalizują miejsca szczególnie kłopotliwe śmieciami lub szmatami.

Dlatego nie do przecenienia jest fakt, że w przewodniku znajdziemy 25 rzetelnie opracowanych tras, dobranych według klucza różnorodności oraz stopnia trudności. Opisane są miejsca najciekawsze, najbardziej popularne oraz te, które pozostają jeszcze mało znane i dociera tam niewielu. Opisane są nie tylko ścieżki po głównej grani, ale także trasy podgórskie pomiędzy wsiami. Przy każdej trasie zaznaczono punkty istotne dla przebiegu wycieczki - strome podejścia, miejsca mylne, lub trudne topograficznie, punkty widokowe. Przy tekście prowadzona jest oś czasowa z sumarycznymi czasami przejścia poszczególnych odcinków. Integralną częścią opisu każdej wycieczki jest jej profil wysokościowy oraz mapa. Zaznaczono też miejsca biwakowe oraz wszelkie ciekawostki po drodze.

Osobny rozdział traktuje o tym, jak chodzić po Karpatach Wschodnich, czego można się spodziewać na szklakach i co wolno, a czego nie wolno na drogach i bezdrożach Huculszczyzny.

Wszystkie te informacje w połączeniu ze szczegółowymi, kolorowymi mapami, które odnaleźć można w przewodniku, zapewnią bezpieczne i pełne wrażeń wędrówki po pasmach Ukrainy.

Turysta w Czarnohorze

Pasmo Czarnohory to góry o specyfice znacznie odbiegającej od polskich Karpat. Trzeba o tym pamiętać, wybierając się na wędrówkę, czy chociażby na spacer.

Czarnohora to góry piękne i intrygujące. Ich główną zaletą jest fascynująca i dzika przyroda oraz niewielka liczba turystów. Można tu wędrować przez kilka dni i nie spotkać nikogo. Jedynie główna grań oraz szlaki dojściowe na Howerlę i Popa Iwana są bardziej uczęszczane, jednak dotyczy to tylko sezonu wakacyjnego. Choć brzmi to może paradoksalnie, ogromną zaletę tych gór stanowią też ludzie, miejscowi górale - Huculi. To dzięki nim góry są pełne życia, a stada pasących się krów, owiec i koni nadają tej części Karpat niezwykłego uroku.

Jednak Czarnohora to również góry trudne, o wysokich szczytach (Howerla 2061 m n.p.m., Pop Iwan 2028 m n.p.m.), dużych przewyższeniach, rozległych grzbietach i długich trasach. Idąc choćby na jeden dzień, trzeba liczyć się z różnymi sytuacjami i wybierać trasę stosowną do swoich możliwości. Dodatkowo są to góry trudne orientacyjnie. Znakowane szlaki pojawiają się sporadycznie, jest za to mnóstwo pasterskich ścieżek odchodzących we wszystkie strony. Dlatego zanim wybierzemy się na wędrówkę, warto przypomnieć sobie, jak posługiwać się kompasem i mapą.

Te wszystkie okoliczności sprawiają, że Czarnohora to góry dosyć niebezpiecznie, mimo że podczas ładnej pogody wyglądają łagodnie, wręcz dobrodusznie. Ale pogoda zmienia się jak w kalejdoskopie, temperatura na grani spada do zera nawet w środku lata, mgła utrudnia orientację, potoki przybierają momentalnie - jak to w górach. W razie konieczności trzeba liczyć na siebie, ewentualnie prosić o pomoc miejscowych. Co prawda działa pogotowie górskie, ale jego możliwości są ograniczone brakiem sprzętu i pieniędzy, w dodatku telefony komórkowe mają zasięg tylko na szczytach.

Dopiero po uświadomieniu sobie tych wszystkich zagrożeń i zrozumieniu, że tutaj musimy sobie radzić sami, jesteśmy gotowi, żeby rozpocząć przygodę. A zapewniamy, że trudno spotkać kogoś, kto nie byłby zachwycony Czarnohorą!

Huculi

- Na większości opisywanych ziem żyją karpaccy górale - Huculi. Naukowcy wciąż spierają się o ich pochodzenie i granice zamieszkania. Mówiąc bardzo ogólnie, przyjmuje się, że siedziby Hucułów rozciągają się w galicyjskiej części Czarnohory nad Białym i Czarnym Czeremoszem i po zakarpackiej stronie pasma w rejonie Rachowa. Już od dawna Hucułów nazywano "reliktem kulturowym Europy" i, rzeczywiście, do dziś zachowało się wiele tradycji, zwyczajów i wierzeń, które na innych obszarach Słowiańszczyzny już zanikły. Huculi, mimo że czują się obywatelami Ukrainy, mają też silne poczucie odrębności. Wyraźnie oddzielają siebie od Bojków (w gwarze huc. bojko to też mieszkaniec wsi na nizinach) i Łemków oraz mieszkańców Zakarpacia. Dawniej Huculi byli grekokatolikami, dziś przeważnie należą do Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego. Większość Hucułów mieszka na wsi, utrzymując się z niewielkich poletek kartofli i hodowli. Nieliczni mają pracę przy wyrębie lasu i w tartakach. Wiele młodych osób szuka pracy za granicą, w Polsce, Czechach i krajach Europy Zachodniej. Coraz częściej szansę poprawy bytu widzą też w rozwijającej się turystyce.

Nim dotrzemy w góry - Przekraczanie granicy

Polacy, którzy wybierają się w pasmo Czarnohory czy Świdowca, przeważnie decydują się na przekroczenie granicy polsko-ukraińskiej w południowej Polsce. Z większości dużych miast jeżdżą autobusy do Lwowa. Są też kursy do Iwano-Frankowska (Stanisławowa) i Kołomyi. Niestety, niektóre z nich docierają na miejsce o takich porach, że trudno kontynuować podróż, i nie pozostaje nic innego jak przeczekać do rana w najbliższym hotelu. Można pojechać również pociągiem z Przemyśla. Kursuje dwa razy dziennie do Czerniowców przez Lwów, Iwano-Frankowsk i Kołomyję. Następnie przesiadamy się do elektryczki (czyli pociągu podmiejskiego), którą dojeżdżamy aż do Rachowa. Zmotoryzowani mają wiele przejść granicznych do wyboru. Niektórzy decydują się na przekroczenie granicy pieszo. Jest to wariant zdecydowanie najtańszy i najszybszy, ale niekoniecznie najbardziej komfortowy.

Handel, zaopatrzenie i wyżywienie

Niektórzy wciąż wyobrażają sobie, że jadą do kraju, gdzie na półkach w sklepie znajduje się tylko ocet. Nic podobnego. Ukraina nie stoi w miejscu i wolny rynek funkcjonuje tu już od dawna. Sklepy, zwłaszcza w większych miejscowościach, są świetnie zaopatrzone. Wiele produktów importuje się z Polski, przede wszystkim środki czystości, artykuły higieniczne i przetwory spożywcze. Niektóre ukraińskie firmy jakością i różnorodnością asortymentu przewyższają polskie, jak chociażby producent majonezów, sosów i keczupów Torczin lub producent soków Sadoczok. Kwitnie handel na ulicach i w elektryczkach. Świeże owoce i warzywa najlepiej kupić na bazarach, gospodynie sprzedają tam też nabiał i mięso. Nie można tego natomiast dostać w małych wiejskich sklepikach. Na wsiach po nabiał, ziemniaki czy warzywa najlepiej udać się do najbliższego gospodarstwa. Brakuje też produktów instant typu kuskus czy gorące kubki, są za to całkiem niezłe i tanie zupki chińskie. Wiejskie sklepiki mają jeszcze tę zaletę, że zwykle w środku stoją stoliki, można zamówić herbatę i kawę, a czasem nawet jajecznicę albo kiełbasę na gorąco. Na Ukrainie jest sporo barów i restauracyjek, wszystkie oferują tanią, dobrą, domową kuchnię. W podstawowym menu znajdują się pierogi z serem (warieniki), uszka z mięsem (pielmieni), kotlety, kurczak, kiełbasa na gorąco, ziemniaki puree i frytki (kartoszka fri), surówki i zupy. Specjalnością regionu są pierogi z bryndzą. Droższe i wykwintniejsze restauracje oferują znacznie bogatszy wybór potraw.

Zwyczaje - pozdrowienia

My, jako turyści, obcy, najczęściej usłyszymy w ramach pozdrowienia po prostu Dobrydień, Dobryranok lub Dobryweczir (?'???'?????/?'????? ?'????/?'????? ?????). Jednak między sobą ludzie pozdrawiają się raczej słowami Sława Isusu Chrystu, a odpowiedź brzmi: Sława na Wieki Bohu. Wszystko z,v gbnhmk,.ienia się natomiast w okresie świątecznym. Cały świat jest przepełniony wtedy mocą boską, więc i powitania muszą być inne. W okolicach Bożego Narodzenia mówi się Chrystos Rodiłsia i odpowiada Sławicie Joho (??????? ?????????? - ??????? ???o). Na Wielkanoc ludzie mówią do siebie Christos Woskries (??????? ???????). Woistinu Woskries (???????? ??????? - zaprawdę zmartwychwstał) - zapewniają się w odpowiedzi.

Klimat

W Karpatach ukraińskich panuje klimat umiarkowany kontynentalny. Wiosny są długie i chłodne, lata ciepłe, ale nie upalne, jesień zwykle ciepła i pogodna, a zimy dosyć łagodne. Co ciekawe, klimat galicyjskiej strony Czarnohory różni się znacznie od części zakarpackiej. Na północnym wschodzie góry zatrzymują zimne polarne masy powietrza, toteż klimat jest bardziej surowy. Średnie dobowe temperatury powietrza w lipcu nie przekraczają 15°C (na Pożyżewskiej 11°C). Natomiast na Zakarpaciu ciepłe powietrze znad Morza Czarnego i Niziny Węgierskiej powoduje, że klimat jest łagodniejszy. Zima trwa w Karpatach nawet do 150 dni, średnia temperatura w styczniu wynosi -6°C (rekordowy mróz to 42°C poniżej zera zanotowany w Gorganach). W zimie spada dużo śniegu, powodując poważne zagrożenie lawinowe. Niestety w Czarnohorze deszcz pada bardzo często (1600 mm rocznie), ze szczególnym nasileniem w czerwcu i lipcu. Na Świdowcu jest nieco mniej deszczowych dni, ale i tak o dobrą pogodę trudno. W miasteczku Rachów notuje się najczęstsze burze na całej Ukrainie. Najpogodniejsza jest zwykle jesień (wrzesień - październik). Pada najmniej, dni są słoneczne, nocą bywają co prawda przymrozki, ale nie ma jeszcze śniegu.