Kopalnie dla turystów. Nowa Ruda - spotkanie ze Skarbnikiem

Tu można się przejechać jedyną w Polsce podziemną kolejką

Nowa Ruda leży między Górami Sowimi a Wzgórzami Włodzickimi w paśmie Sudetów Środkowych (4 km od granicy z Czechami). Już 500 lat temu zaczęto tu wydobywać węgiel. Po 1989 r. likwidowano wszystkie kopalnie w okolicy, a po latach dawnej świetności i prosperity zostało wspomnienie i... bardzo ciekawe muzeum górnictwa w dawnej kopalni. W Nowej Rudzie jest sporo znaków kierujących w to miejsce, ale najlepiej wystarczy po prostu zapytać w myśl starej zasady - koniec języka za przewodnika.

***

Przed wejściem do muzeum czekał spory tłumek turystów - na teren kopalni wchodzi się cyklicznie, w grupach z przewodnikiem. Najpierw zwiedziliśmy Muzeum Górnictwa mieszczące się na powierzchni. Przewodnik opowiedział o powstawaniu węgla, pokazując minerały i kamienie z odciskami prehistorycznych zwierząt i roślin, a potem o historii górnictwa w Zagłębiu Wałbrzyskim. Dużo czasu poświęcił na odtworzenie ponad 500-letnich dziejów miejscowej kopalni: jej powstaniu, zwyczajom górników oraz tragicznym wypadkom, jakie się tu wydarzyły. Kopalnia w Nowej Rudzie należała do najbardziej niebezpiecznych z powodu zagrożenia wyrzutami gazów i skał. W 1958 r. doszło tu do największego w świecie wybuchu, w trakcie którego zostało wyrzucone 5 tys. ton węgla. Na koniec wspomniał też o zamknięciu kopalni spowodowanym - jak mówił - względami politycznymi, a nie ekonomicznymi, bo pod ziemią jest jeszcze tyle węgla, że można by fedrować przez kilkadziesiąt lat. W muzeum znajduje się m.in. dyspozytornia, z której koordynowano pracę górniczych ratowników, pokaźna kolekcja urządzeń rejestrujących zagrożenia, a także imponujący zbiór aparatów tlenowych używanych przez górników i ratowników. Nie brakuje też górniczych strojów - zarówno galowych, jak i roboczych, tradycyjnych sztandarów.

***

Zakładamy kaski i zabieramy ze sobą lampy - zakomenderował przewodnik. Po wyjściu z muzeum i przejściu ok. 300 metrów nasza grupa stanęła przed dużymi, blaszanymi drzwiami. - To wejście do sztolni - oznajmił przewodnik.

Po przekroczeniu bramy od razu stanęliśmy w tunelu kopalni. Pokłady węgla leżały bardzo płytko. Początkowo nie drążono więc szybów głębinowych, tylko poziome tunele w poprzek góry. Z każdym krokiem wchodzimy coraz głębiej pod ziemię. Panuje półmrok rozświetlany jedynie naszymi latarkami. Jest dość chłodno (wewnątrz panuje niezmienna temperatura 12 st. C) i bardzo wilgotno. Po przejściu kilkudziesięciu metrów docieramy do pomieszczenia, gdzie stoi ostatni wagonik węgla wydobyty z kopalni. Podczas gdy przewodnik opowiada o ciężkiej górniczej pracy, nie wiadomo skąd pojawia się brodata postać w łachmanach z dużym drewnianym kijem. To Skarbnik - dobry duch kopalni, który opiekował się górnikami. Po krótkiej chwili zamieszania, kiedy Skarbnik starał się wymazać pyłem węglowym jak najwięcej turystów, poszliśmy dalej. Po drodze przewodnik pokazywał różne obudowy służące zabezpieczeniu chodników i wyrobisk. Dotarliśmy też do "przodka", miejsca, gdzie górnicy wydobywali węgiel bezpośrednio ze ściany; później na taśmociągach wyjeżdżał na powierzchnię. By uświadomić nam, w jakich warunkach tu pracowano, Skarbnik rzucił w kąt garść pyłu węglowego. Pył i kurz natychmiast wypełniły całe pomieszczenie, tak że z trudem można było cokolwiek dostrzec. - Zgaście lampki - powiedział nagle przewodnik. Zapadła ciemność tak kompletna, że nie widziałem własnej ręki, którą machałem przed oczyma. - Jesteśmy głęboko pod ziemią w zupełnie obcym i bardzo niebezpiecznym środowisku - powiedział w mroku przewodnik. - Wyobrażacie sobie pracę w takich warunkach? - dodał złowieszczo.

Potem krętymi i długimi chodnikami (trasa turystyczna ma ok. 700 m) podziemnych wyrobisk doszliśmy pod szyb Piast II, którym górnicy zjeżdżali do niżej położonych chodników. Dzisiaj jest zasypany, a urządzenia dźwigowe, które kiedyś zwoziły i wywoziły setki ludzi dziennie, powoli rdzewieją.

***

Na koniec czekała nas największa atrakcja - przejazd jedyną w Polsce kolejką podziemną udostępnioną do ruchu turystycznego. Skład liczy trzy wagony i może pomieścić ok. 40 osób. Wagoniki ciągnie elektryczna lokomotywa obsługiwana przez maszynistę - byłego górnika. Najwięcej kłopotu sprawiło nam wgramolenie się do wąskiego i ciasnego wagonu. Kiedy wszyscy zajęli miejsca, maszynista sprawdził zamknięcia wagoników, dał sygnał do odjazdu i poczuliśmy charakterystyczne szarpnięcie pociągu. Po chwili jazdy (trasa kolejki to niewiele ponad 200 m) byliśmy już na miejscu. Szczęśliwi, że cali i zdrowi wracamy na powietrze i światło dzienne.

Podziemna Trasa Turystyczna "Kopalnia Węgla" w Nowej Rudzie, ul. Obozowa 4, 57-400 Nowa Ruda, tel./faks +48 0 74 872 79 11, marzec-wrzesień czynna codziennie 9-17, od października do lutego - 9-16. Bilet - 9 zł, ulgowy 7, dla grup powyżej 15 osób - 6, w cenie zwiedzanie muzeum i wyrobisk górniczych oraz przejazd kolejką (wszystko pod opieką przewodnika)

W sieci

http://www.kopalnia.pnet.pl

Wiosną w kopalni

Szukanie wiosny - w programie oprócz zwiedzania jest topienie marzanny w pobliskiej rzece i ognisko (kiełbaski własne) - 3,5 godz., 7 zł od osoby

Szukanie zajączka - w programie dodatkowo zwiedzanie fabryki świec (każdy uczestnik otrzymuje świąteczną świeczkę w kształcie jajka lub zajączka) - 4 godz., 12 zł od osoby

Więcej o: