Lucerna, czyli w prawdziwa Szwajcaria. Most Kapliczny i inne atrakcje miasta nad Jeziorem Czterech Kantonów

Lucerna to jedno z najczęściej odwiedzanych miast Szwajcarii. To miasto warte jest co najmniej kilku dni, bo do zobaczenia jest dużo więcej niż tylko słynny drewniany Most Kapliczny.

W Lucernie przeszłość harmonijnie splata się z nowoczesnością. Wystarczy wyjść przed budynek dworca kolejowego (zmodernizowany, ale fasada pozostała secesyjna), by natknąć się na supernowoczesne Centrum Kultury i Kongresów, spod którego rozłożystych skrzydeł wymyka się jezioro.

Na pchlim targu przy Unter Burgerstrasse kupiłem za jednego franka album "Luzern" - służy mi teraz za niespotykanie taniego przewodnika. A malowidła kryjące się w zadaszonym, dwustumetrowym Moście Kaplicznym (Kapellbrücke), symbolu Lucerny, opowiadające historię miasta, są w książce wyrazistsze niż w oryginale. Latem 1993 r., w 660. rocznicę oddania mostu do użytku, na przycumowanej do jednego z filarów łódce wybuchł pożar. Mimo energicznej akcji ratowniczej spłonęło jedno przęsło i część dachu, lecz staranna rekonstrukcja zlikwidowała ślady zniszczeń. Część malowideł - dotyczą wydarzeń z okresu Reformacji - trzeba było zastąpić kopiami.

Wyrastająca z wody tuż obok mostu starsza od niego wieża Wasserturm jest z kamienia i trzyma się dzielnie, służąc obecnie miejskiemu archiwum i Towarzystwu Weteranów Artylerii. W dalekiej przeszłości było tu więzienie i izba tortur.

Lucerna - sam środek Szwajcarii

Lucerna - stolica kantonu o tej samej nazwie - leży w samym sercu kraju, w tzw. prawdziwej Szwajcarii. W tym bowiem regionie ponad 720 lat temu doszło do utworzenia państwa. Trzy kantony, wśród nich Schwyz (od niego wziął nazwę cały kraj), podpisały pakt o utworzeniu konfederacji.

Miasto usadowiło się nad zatoką zachodniego krańca Jeziora Czterech Kantonów, które z lotu ptaka przypomina fantazyjną broszkę. Jak głosi legenda, to anioł wskazał wędrującym osadnikom miejsce, gdzie należy się zatrzymać. Nie czekając na dalsze wskazówki z nieba, resztą zajęli się ludzie. Po wybudowaniu w XIII w. drogi przez Przełęcz św. Gottharda skracającej szlak handlowy z Niderlandów do Italii nastąpił dynamiczny rozwój Lucerny. Dziś jest to piękne, zamożne i chlubiące się swoją historią miasto.

W bliskim sąsiedztwie dworca kolejowego (pociągi z zuryskiego lotniska przyjeżdżają tu co godzinę, a podróż trwa też tylko 60 min) znajduje się wspomniane centrum kulturalno-kongresowe (Kultur- und Kongresszentrum, KKL) - dysponuje trzema ogromnymi salami koncertowymi. To tutaj odbywają się słynne międzynarodowe festiwale (http://www.lucernefestival.ch), wśród nich trzyczęściowy muzyki klasycznej, jedno z najważniejszych wydarzeń kulturalnych Szwajcarii z udziałem mistrzów batuty tej miary co Claudio Abbado i Daniel Barenboim. Natomiast miłośnicy bluesa, jazzu, soulu, funku, rocka i popu zawsze czekają z radością na Blue Balls Festival (w lipcu).

Lucerna - pięć mostów na rzece Reuss

Obie części Lucerny przeciętej rzeką Reuss łączy pięć mostów. Oprócz wspomnianego Mostu Kaplicznego jest m.in. Most Plewny (Spreuerbrücke), 100 lat młodszy i znacznie krótszy, lecz również przykryty dachem. Po raz kolejny przechodzę przez Most Kapliczny. Parę kroków od placu Kaplicznego, w pobliżu ratusza, w zabytkowej kamienicy Ann Rhyn House (Furrengasse 21) mieści się Muzeum Picassa (wstęp 8 franków, wszystkie ceny za 2007 rok). Zgromadzono tu obrazy i grafiki, a także prawie 200 fotografii - 17 lat życia genialnego malarza zatrzymanych w kadrze: Picasso tańczący i jedzący rybę, przy pracy i w willi La Californie w Cannes. Z przyjemnością obejrzałem też malarski żart Picassa - jego wersję "Śniadania na trawie" Maneta. Autor uznał, że było to zbyt ważne śniadanie, aby go na nim zabrakło. I "poprawił" Maneta.

Na średniowiecznej starówce podziwiam kolorowe fasady kamienic. Szczególnie ich dużo przy Weinmarktgasse. Uliczki są dostępne tylko dla ruchu pieszego. Pora obiadu. Niedaleko, przy placu Młyńskim (Muhlenplatz), tania restauracja samoobsługowa Coop City oferuje lokalną potrawę Kügelipastete - podwójny naleśnik nadziewany cielęciną i grzybami polany pysznym sosem plus mineralna Valser (razem 12,80 franka). Pokrzepiony kontynuuję spacer po Starym Mieście.

Ufortyfikowany 850-metrowy mur Museggmauer z dziewięcioma basztami to kolejna atrakcja Lucerny. Od południa miasto chroniło przed wrogami jezioro, od północy było początkowo bezbronne. Pierwsze fortyfikacje wzniesiono w połowie XIV w., a później stopniowo je umacniano i podwyższano. Najstarsza baszta to Luegislandturm, z której straż wypatrywała wroga. Na baszcie Männliturm jest obecnie punkt widokowy dla turystów. Niestety, dostępny dopiero od maja (do końca października).

Dzielnie w Lucernie: Panorama Bourbaki i lwi pomnik

Biegnąca wzdłuż murów Museggstrasse prowadzi do Löwenstrasse. Jeszcze kawałek i widzę charakterystyczną kopulastą budowlę Panorama Bourbaki (od nazwiska generała). We wnętrzu kryje się panoramiczny, 112-metrowy obraz o powierzchni 1120 m kw. ukazujący odwrót armii francuskiej pokonanej przez Prusaków w 1871 r., która poprosiła o azyl w Szwajcarii. I oto jestem w środku tamtych zdarzeń. Jest mroźny luty. Żołnierze konno, w taborach, inni pieszo, niektórzy o kulach, głowy okutane szmatami; są i cywilni uchodźcy. Twarze pierwszego planu odmalowane z pedanterią portrecisty. Artysta malarz Edouard Castres zasiadł do gigantycznej pracy na wiosnę 1881 r. Nie musiał fantazjować. Dramatyczne sceny zachował w pamięci jako obecny na miejscu zdarzeń sanitariusz Czerwonego Krzyża. 24 września dzieło zostało udostępnione publiczności.

(Panorama Bourbaki czynna maj-wrzesień 9-18, w kwietniu, październiku i listopadzie do 17, w styczniu, lutym i grudniu zamknięta, bilet 15 franków, ale jeśli chcemy obejrzeć Ogród Lodowcowy, to łączny bilet kosztuje 17 franków, http://www.bourbakipanorama.ch).

Po wyjściu z gmachu Panoramy na Löwenplatz, jakieś sto kroków dalej, staję przed wykutym w litej skale Löwendenkmal. Ten "lwi pomnik" zaprojektowany przez Thordwaldsena przedstawia przebitego włócznią, konającego króla zwierząt. "To najsmutniejszy i najbardziej poruszający kamień na świecie" - zanotował Mark Twain w książce "A Tramp Abroad" ("Włóczęga za granicą", 1880 r.). Rzeźba upamiętnia 1110 szwajcarskich gwardzistów poległych i zamordowanych podczas Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Nad lwem wykuto sentencję po łacinie: Helvetiorum fidei ac virtuti (Szwajcarskiej wierności i odwadze), a pod spodem wymieniono imiennie 42 oficerów.

Niedaleko pomnika znajduje się Ogród Lodowcowy (Gletschergarten, http://www.gletschergarten.ch) - geologiczna osobliwość Lucerny. Zdaniem uczonych 20 milionów lat temu była tu tropikalna plaża i rosły palmy. Trudno w to uwierzyć, ale można zobaczyć zrekonstruowany pejzaż szwajcarskich "Karaibów". Później owe "Karaiby" zaatakował lodowiec. W efekcie powstały skalne studnie o średnicy dochodzącej do 10 m, zwane "garnkami olbrzymów". Na terenie ogrodu znajduje się też muzeum, w którym zwraca uwagę XVIII-wieczna plastyczna mapa Szwajcarii. Z ogrodem sąsiaduje labirynt Alhambra, gdzie system 90 luster tak niewiarygodnie zwodzi, że naprawdę można się zgubić (wspólny bilet wstępu 10 franków, w marcu, kwietniu i od połowy października do połowy listopada 9-17, od maja do połowy października 8-18).

Must see Lucerny: Muzeum Transportu i Komunikacji

Wracam nad jezioro. Na jego północnym brzegu (miły, półgodzinny spacer, powrót do centrum proponuję trolejbusem nr 6) rozgościło się w 12 pawilonach największe w Europie muzeum komunikacji i telekomunikacji (pod oficjalną nazwą Szwajcarskie Muzeum Transportu - Verkehrshaus der Schweiz). Jeśli kogoś interesują pociągi, samochody, samoloty i kosmonautyka, nie może ominąć tego miejsca. Można tu zobaczyć nie tylko pierwszy samochód na benzynę, ale nawet pierwszy automobil na parę. Jest też Srebrna Strzała - wyścigowy mercedes z 1934 r. Są i samoloty - od pierwszych aeroplanów po odrzutowce - z pełnym wyposażeniem i instrumentami nawigacyjnymi.

- Mamy tu wszystko, czym udało się człowiekowi kiedykolwiek podróżować. Brakuje jedynie latających dywanów - mówi z uśmiechem przewodniczka, z dumą prezentując kabinę astronautów. Mnie jednak bardziej podobał się ożywiony miniaturowymi pojazdami model tunelu pod przełęczą św. Gottharda.

Z kolei sala projekcyjna kinoteatru IMAX należącego do muzeum oferuje widok na najpiękniejsze miejsca w Szwajcarii z kilku punktów widzenia: z pozycji fotela pilota samolotu, kierowcy samochodu, żeglarza i piechura (bilet łączny 32 franki, młodzież 21, samo muzeum 24 i 12, czynne 10-18, zimą godzinę krócej, http://www.verkehrshaus.ch).

Lucerna niemal dla każdego ma coś interesującego. Uciechy gastronomiczne są tu przebogate (liczne knajpki, kafejki, restauracyjki), ale raczej kosztowne. Od Kapellbrücke najbliżej do pubu Mr. Pickwick. Najtaniej możemy tu zjeść sandwicza z parówką i bekonem (9,50 franków), piwo kosztuje 8,50. Na typowo szwajcarskie potrawy warto zajrzeć wieczorem do ChiBooChee (http://www.fondue-house). Ceny fondue zaczynają się od 24,50 franka, a raclette od 28,50. Dodam, że kieliszek wyborowej jest droższy od tequili, a tylko nieco więcej (11 franków) kosztuje pół litra niezłego białego wina.

To miasto warte jest kilku dni. A więc i nocy. Spać możemy nawet w... więzieniu. Dla ścisłości - dawnym więzieniu przerobionym na hotel Löwengraben. Najtańsze cele, pardon... najtańsze pokoje w mieście, i nawet nie najgorsze (dwójka od 54 franków, http://www.jailhotel.ch). Dla porównania: w pięciogwiazdkowym Schweizerhofie ceny dwójek zaczynają się od 420 franków.

Na przedwiośniu do Lucerny przyjeżdżają amatorzy barwnego karnawału Fasnacht. Po powrocie mogą pochwalić się plakietką uczestnika (7 franków, chociaż są i za 80 ze szczerego złota). Ale Lucerna najlepsza jest od maja. Wtedy oprócz zwiedzania miasta warto polecić kombinowaną wycieczkę wodno-górską. Najpierw statkiem do urokliwego uzdrowiska Weggis, stamtąd kolejką linową do Rigi-Kaltbad, a następnie zębato-szynową do Rigi-Kulm.

Rigi chlubi się mianem Królowej Gór. Goethe wszedł na szczyt, ja wjechałem kolejką. Goethe zastał na górze tylko szałas. Ale już od prawie dwustu lat stoi tu hotel Rigi Kulm (pokój z prysznicem, wc i śniadaniem 95 franków, nocleg w sali zbiorowej bez śniadania - 18, http://www.rigikulm.ch). Modne jest podziwianie wschodu słońca z hotelowego tarasu. Goethe, zachwycony widokiem, zanotował (Schweizerreise): "Dookoła wspaniałość świata". Cóż, stojąc tutaj, nie trzeba być poetą, aby to zauważyć.

Lucerna w sieci

http://www.stadtluzern.ch

http://www.luzern.org

Więcej o: