Stewardesa odradza wizyty w tym kraju. Personel woli go unikać. "To okropny lot, którego nikomu nie życzę"

Praca stewardesy ma niewątpliwie wiele zalet, ale wśród najważniejszych wymienia się przede wszystkim możliwość poznawania świata. Okazuje się, że choć niektóre kierunki znajdują się wysoko na listach marzeń podróżniczych, wielu członków załogi wolałoby ich unikać.

Temat ten poruszyła stewardesa w cotygodniowym tekście dla internetowego wydania "The Sun". Wyjaśniła w nim, że załoga pokładowa jak ognia unika powrotu do niektórych krajów, a jednym z nich jest... Australia. Dlaczego? 

Zobacz wideo Mężczyzna z Australii pokochał... lalkę erotyczną

Stewardesa odradza podróżowanie do Australii

O wizycie na antypodach marzy wielu miłośników podróżowania. Przyciągają ich zróżnicowane krajobrazy - od pięknych wybrzeży, przez lasy deszczowe, aż po wielkie i nowoczesne metropolie. Jednak zdaniem stewardesy przed zarezerwowaniem biletów lotniczych lepiej zastanowić się dwa razy.

Wyznała, że była niezwykle podekscytowana, kiedy po raz pierwszy miała udać się do Sydney. Szybko przekonała się, że podróż była niezwykle męcząca, a zastane na miejscu widoki wcale nie były warte takiego poświęcenia oraz ceny. 

To okropny lot, którego nikomu nie życzę [...] Potem, po ciężkiej podróży, docierasz do czegoś, co szczerze mówiąc nie różni się zbytnio od Wielkiej Brytanii

- tłumaczy.

Drożyzna, zwierzęta i zabójczy jet lag

Wśród argumentów autorki bloga nie zabrakło zwierząt takich jak pająki, węże oraz rekiny, o które nie musimy martwić się w europejskich krajach. Poruszyła także kwestię dużej różnicy czasu. Jej zdaniem trudno się do niej przystosować, co może skutecznie popsuć wakacje. "Zabójczy" jet lag sprawia, że turyści są wyczerpani i snują się po ulicach, marząc jedynie o powrocie do łóżka. 

Spotykałam pasażerów, których widziałam tydzień później podczas lotu powrotnego. Mówili mi, że w ogóle nie mogli sobie poradzić z różnicą czasu

- mówiła.

Stewardesa twierdzi, że lepiej zaoszczędzić horrendalne kwoty wydane na bilety lotnicze oraz zakwaterowanie i w zamian za to udać się np. do... Newcastle. "Będzie taniej i zapewne o wiele przyjemniej" - poradziła. Więcej informacji na temat aktualnych wydarzeń znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Więcej o: