Ryanair pokrzyżował jej plany na długo wyczekiwany urlop. Teraz ma problem z otrzymaniem odszkodowania

Ryanair podpadł pasażerom oczekującym na lot na lotnisku w Lublinie. Przewoźnik kilkukrotnie opóźniał połączenie, po czym przełożył je na kolejny dzień. Wkrótce okazało się, że niektórzy podróżni będą musieli zapomnieć o upragnionych włoskich wakacjach.

Do zdarzenia doszło w piątek, 22 września. Tego dnia Julia, jedna z użytkowniczek TikToka udała się na lotnisko w Lublinie, skąd miała wylecieć na urlop do Mediolanu. Jednak okazało się, że zamiast błogiego "dolce vita" czekała ją batalia z Ryanairem

Zobacz wideo Czy przewoźnik ma obowiązek zwrócić pieniądze za lot, który się nie odbył? Kuna: Tak

Koszmar pasażerów na lotnisku

Pasażerowie przeszli kontrolę bezpieczeństwa i udali się do hali odlotów, gdzie czekali na otwarcie wskazanej bramki. Julia wyjaśniła, że lot miał odbyć się planowo o godzinie 21:00, jednak wkrótce na tablicach ukazała się informacja o dwugodzinnym opóźnieniu. Ostatecznie proces wejścia na pokład rozpoczął się tuż przed 23:00. Choć początkowo wszystko szło sprawnie, to szybko okazało się, że nie był to koniec problemów. 

Kiedy Julia przygotowywała się do okazania dokumentów przy bramce, zauważyła, że... pasażerowie zaczęli wracać. Zgodnie z ich relacją załoga poinformowała ich przy samolocie, że lot najprawdopodobniej się nie odbędzie z powodu awarii. Oficjalny komunikat pojawił się dopiero o godzinie 23:45. Połączenie zostało przeniesione na następny dzień. 

Linia lotnicza pokrzyżowała wakacyjne plany

Pasażerka nie traciła nadziei, w końcu wylatując o godzinie 8:00, nie straci zbyt wiele z wycieczki. Dodatkowo personel zapewniał ich, że będą mogli ubiegać się o odszkodowanie za opóźniony lot. Jednak godzina wylotu uległa zmianie jeszcze w nocy - najpierw na 10:00, a następnie 13:45. Nad ranem podróżni otrzymali komunikat o odwołaniu połączenia. 

Przewoźnik poinformował, że klienci mogą zmienić rezerwację lub wystąpić o całkowity zwrot kosztów. Julia nie mogła przełożyć wyjazdu, dlatego też postanowiła złożyć wniosek o zwrot pieniędzy i odszkodowanie. Kiedy nie udało jej się zrobić tego online, pojechała na lotnisko. Na miejscu usłyszała, że ma kontaktować się w tej sprawie mailowo.

"Niestety nasze wnioski nawet nie chcą przejść, ponieważ w systemie pokazuje się komunikat, że nasz lot nie został ani opóźniony, ani odwołany" - mówiła. Teraz zrezygnowana Polka postanowiła poprosić o poradę internautów. Ci polecili jej, by skorzystała z usług firm zajmujących się ubieganiem o odszkodowanie. Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Więcej o: