Kolejki, chaos i tłumy. Włoska wyspa zmaga się z poważnym problemem. Burmistrz martwi się o bezpieczeństwo

Capri to malownicza włoska wyspa, na którą często wybierają się turyści podróżujący do Neapolu lub Sorrento. Chociaż wakacje jeszcze się nie rozpoczęły, to miejsce już odwiedzają tłumy wczasowiczów. Zdaniem burmistrza Marino Lembo jest ich tak dużo, że sytuacja zaczęła zagrażać bezpieczeństwu nie tylko gości, ale i mieszkańców.

W środę, 10 maja burmistrz Capri Marino Lembo opublikował na Facebooku post, w którym porusza kwestię obecnej sytuacji na wyspie. Jego zdaniem w tamtejszym porcie panuje chaos spowodowany ogromną liczbą promów, statków oraz wodolotów. W tej sprawie postanowił wystosować list do szefa lokalnej administracji w Neapolu

Zobacz wideo Miasto kochanków, jezioro marzeń i... ekstremalna niespodzianka. Skuś się na włoskie wakacje [TRIP WE DWOJE]

Więcej informacji na temat aktualnych wydarzeń znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Tłumy nawiedzają Capri. Burmistrz apeluje

Marino Lembo przyznał, że jest to "poważny i niepokojący problem". Chaos panuje nie tylko w porcie, ale i na przystankach, placach, przy kasach biletowych, w komunikacji miejskiej, a także w miejscach postoju taksówek. Jego zdaniem wzmożony ruch jest nie tylko kwestią porządku publicznego, ale i bezpieczeństwa obywateli Włoch oraz turystów.

W pewnych momentach przepływ ludzi i dóbr jest nie do opanowania. Wszystko to wiąże się z bardzo długimi kolejkami, powodującymi dyskomfort w zarządzaniu

- napisał polityk na Facebooku. 

Krytyczna sytuacja zmusiła burmistrza do podjęcia kroków. Wystosował oficjalne pismo, w którym nakreślił problem i wezwał do pilnej interwencji szefa lokalnej administracji. 

Sytuacja jest poważna

Jak donosi lokalny dziennik "Il Mattino", burmistrz zwrócił uwagę, że w ostatnich latach znacznie zwiększyła się liczba łodzi i pasażerów. Jednak od lat 30. ubiegłego wieku zmianie nie uległy rozmiary portu. Tłumy turystów i częste kursowanie promów paraliżują więc nabrzeże i uniemożliwiają prawidłowy ruch.

Marino Lembo ma nadzieję na współpracę z politykami, by chronić mieszkańców, a także turystów, którzy "przybywają na wyspę, aby podziwiać jej piękno i urok". Według niego warto działać już na początku sezonu letniego, by zapobiec pogorszeniu problemu w wakacje

Więcej o: