Ponad 30 zł za gofry. Drożyzna dotarła nad Bałtyk jeszcze przed sezonem

- W menu w mojej ulubionej restauracji w Świnoujściu każda cena jest zaklejona, napisana jest na niej nowa, wyższa wartość. Godzinę później poszłam do kawiarni i znowu to samo. Menu i nowe ceny napisane na naklejkach - mówi pani Agata cytowana przez portal "W Szczecinie". Wygląda na to, że w tym roku gofry za ponad 30 zł to dopiero przystawka przed daniem głównym, które zaserwuje turystom drożyzna w sezonie wakacyjnym.

Więcej informacji na temat aktualnych wydarzeń znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Już teraz turyści z przerażeniem obserwują, jak z dnia na dzień ceny w nadmorskich kurortach szybują w górę. Można się zatem domyślać, że wraz z nadejściem sezonu wakacyjnego rozpocznie się także wysyp tzw. paragonów grozy. Podróżnych - mimo wysokiej inflacji - wciąż mogą zaskoczyć gofry za ponad 30 zł. Ekonomistów - niekoniecznie. 

Zobacz wideo Na wakacje samochodem czy też samolotem - co się bardziej opłaca? Pytamy eksperta

Drogo, coraz drożej

Najprawdopodobniej w tym sezonie nad Morzem Bałtyckim i w innych regionach, okrzykniętych turystycznymi perłami, czeka nas wysyp rekordowo wysokich cen. Zwiastunem zbliżającej się drożyzny są paragony z restauracji i kawiarni w Świnoujściu, które mogły zaskoczyć podróżnych w ostatnich dniach. - "Suchy" gofr to wydatek rzędu 9-10 złotych. Jeżeli zamówimy dodatki, to możemy zapłacić nawet… 32 złote. Tyle właśnie kosztuje "gofr supreme" z owocami, bitą śmietaną, nutellą i posypkami - wylicza portal wszczecinie.pl

Średnia cena kawy, której należy się spodziewać w nadmorskich lokalach, wynosi około 12-13 zł. Nawet gałka lodów nie jest już tylko chwilowym orzeźwieniem, a raczej zimnym prysznicem - obecnie kosztuje ok. 8 zł. Na gwałtowny wzrost cen zwrócili uwagę internauci, którzy w mediach społecznościowych piszą:

Własna gofrownica i lody z "Żabki" - tak będą wyglądały wakacje 2023 roku
Gałka lodów w Międzyzdrojach już 9 zł
Szkoda słów, takie ceny są jak z kosmosu
Ja pojadę nad morze z własną gofrownicą.

"To będzie szczególny rok"

Zjawisko gwałtownego wzrostu cen, którego możemy się spodziewać w tym roku podczas sezonu wakacyjnego, skomentował prof. Jarosław Korpysa, ekonomista z Uniwersytetu Szczecińskiego. - To będzie szczególny rok. Inflacja nie odpuszcza, a jej spadek nie przełoży się na spadek cen. Od lipca mamy podwyżkę minimalnej pensji, co sprawi, że w gastronomii i hotelarstwie nie ma co liczyć na obniżki. W lipcu i sierpniu kończą się tarcza antyinflacyjna czy ochrona przed wzrostem cen energii, tutaj też więc możliwe są zmiany w cennikach. Spodziewam się wzrostu cen na poziomie około 15%, a w niektórych przypadkach nawet 30% - przewiduje prof. Korpysa cytowany przez portal wszczecinie.pl. - Myślę, że gofr za 20 zł i rurka z kremem za 10 zł, to w tym sezonie nie będzie żadne zaskoczenie. Kto wie, czy niebawem nie będziemy porównywać cen w Polsce z cenami niemieckimi.

Źródło: wszczecinie.pl

Więcej o: