Turysta z Rosji chciał się popisać, ale mu nie wyszło. Rozzłościł tubylców na dobre. "Deportujcie go!"

Przeprosiny rosyjskiego turysty nie na wiele się zdają. Mężczyzna, który wszedł na świętą górę na Bali i opuścił spodnie przed kamerą, rozzłościł Balijczyków, dla których to brak poszanowania kultury i religii, ale i naruszenie prawa. Teraz grozi mu deportacja.

Niektóre zachowania turystów wołają o pomstę do nieba. Wydaje im się, że mogą wszystko. Nie zważają na kulturę czy religię kraju, do którego się wybierają. Zdarza się, że poza zasięgiem ich zainteresowania jest też obowiązujące w danym kraju prawo. Jeden z turystów z Rosji, który wyruszył na Bali, boleśnie przekona się tym, jak szkodzi nieznajomość prawa.

Zobacz wideo Klaudia El Dursi utknęła na Bali. Podzieliła się z fanami emocjonalnym filmem

Turysta z Rosji zdjął spodnie na świętej górze na Bali. Nie jest  to jedyne wykroczenie

Jak podaje portal balidiscovery.com, w sobotę 18 marca grupa ponad siedmiu zagranicznych turystów wspięła się do krateru wulkanu  świętej górze Agung. Jeden z mężczyzn po dotarciu na szczyt ściągnął spodnie przed kamerą i uniósł ręce w geście zwycięstwa. Gdy nagranie trafiło do sieci, okazało się jednak, że wejście na szczyt jest dla niego równoznaczne z osiągnięciem porażki. Dlaczego? Góra Agung to święta góra dla Balijczyków postrzegana przez nich jako centralna oś lub pępowina wszechświata. A zachowanie, którego dopuścił się mężczyzna, nie powinno mieć miejsca. Co więcej, okazało się, turyści wspięli się na szczyt bez wcześniejszej wymaganej rejestracji, co również jest zabronione.

Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Jeśli ci ludzie są obcokrajowcami, deportujcie ich

- powiedział Nyomana Kenaka, przewodniczący Najwyższej Rady Hindusów, wskazując na całą grupę zagranicznych turystów.

Według niego zachowanie mężczyzny to obraza Bali, Balijczyków i brak szacunku dla świętego miejsca.

Chciał się popisać, a teraz ma kłopoty. Zwala winę na "nieznajomość osobliwości lokalnej religii"

Turysta postanowił wyrazić skruchę. Na jego profil na Instagramie Chila_brazila trafiło wideo, w którym przeprasza za to, co wydarzyło się na świętej górze Agung.

Chcę przeprosić za moje działania, które zbezcześciły święty wulkan dla lokalnej ludności. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla moich działań. Jedyną rzeczą, która doprowadziła do tego, co się stało, była moja osobista ignorancja. Nieznajomość osobliwości lokalnej religii

- powiedział mężczyzna.

 
Więcej o: