Nawiedzone miejsca. Gdzie straszy w Łodzi? Duchy i dziwne odgłosy, które przyprawiają o dreszcze

Bez względu na to, czy wierzymy w duchy, czy nie różne dziwne dźwięki zwłaszcza po zmroku potrafią przyprawić o gęsią skórkę. Jeśli chcemy poczuć się jak bohaterowie horroru o duchach, sprawdźmy nawiedzone miejsca. Oto lista przykładów, gdzie straszy w Łodzi.
Zobacz wideo "Skinamarink" - odważysz się obejrzeć? [ZWIASTUN]

Nawiedzone miejsca na samą myśl wywołują dreszcze. Choć nie każdy wierzy, że dziwne odgłosy są kwestią zjawiska paranormalnego, to jednak spacer nocą po niektórych miejscach może wystraszyć niejednego sceptyka. Gdzie straszy w Łodzi?

Długie weekendy w 2023 roku. Kiedy możemy liczyć na dodatkowe dni wolne? [KALENDARZ]Długie weekendy w 2023 roku. Kiedy możemy liczyć na dodatkowe dni wolne?

Nawiedzone miejsca w Łodzi. Lepiej nie chodź tamtędy nocą

Kto zna las Ruda Popioły? O tym miejscu krąży wiele legend. Lokalni mieszkańcy opowiadają historie dotyczące pewnej willi. Niemieckie wojska miały pomordować pracujących w niej robotników. W internecie pojawiają się opowieści o człowieku bez źrenic, którego można spotkać nieopodal wspomnianej willi.

Inni mówią, że tuż po wojnie grupka dzieci udała się z nauczycielką na spacer ścieżkami tego lasu. Nigdy nie wrócili do domu, a ślad po nich zaginął. To nie jedyny taki przypadek, o którym jest głośno w okolicy.

Pewna kobieta, idąc ulicą Popioły, chciała skrócić sobie drogę do domu i nigdy do niego nie dotarła. Udając się na spacer do tego lasu, wiele osób uważa, że można usłyszeć płacz dzieci. W okolicy unosi się zapach zgniłego mięsa i nieustannie mamy poczucie, że ktoś idzie za naszymi plecami.

 
 

Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Polacy utknęli w Maroko. Pasażerowie linii lotniczych Wizz Air wciąż czekają na powrót do krajuPolacy utknęli w Maroku. Pasażerowie linii Wizz Air wciąż czekają na lot

Armia Czerwona i morderstwo w Pałacu, czyli gdzie straszy w Łodzi?

Kolejnym miejscem pełnym historii i dramatu jest Pałac Biedermanna, który znajduje się w Łodzi na krzyżowaniu ulic Północnej i Franciszkańskiej. Wraz z wkroczeniem na te tereny Armii Czerwonej właściciel otrzymał rozkaz opuszczenia posiadłości, a cała rodzina miała zostać przetransportowana do obozu pracy karnej w Sikawie na terenie Łodzi

Właściciel jednak nie zgodził się na te warunki i w pałacu doszło do zbiorowej tragedii. Mężczyzna najpierw zabił swoją żonę i córkę, po czym sam popełnił samobójstwo. Krążą legendy, że właściciel nigdy nie opuścił swojego pałacu i duch nadal przechadza się po korytarzach.

 
Więcej o: