Zakopane. "Toaleta grozy" na Krupówkach. Firma zabrała głos i zapowiada podwyżkę

Kilka dni temu media zelektryzowała wiadomość o cenie, jaką trzeba zapłacić za skorzystanie z toalety w Zakopanem. Przedstawiciel firmy prowadzącej WC skontaktował się z "Tygodnikiem Podhalańskim" i zapowiada podwyżkę.

Opinię publiczną poruszył fakt, że 10 zł trzeba zapłacić za skorzystanie z toalety publicznej. Najczęściej wysokość opłaty za dostęp do miejsca, do którego król chodzi piechotą, windowali prywatni przedsiębiorcy. Często chcąc ukrócić nadmierne korzystanie z przybytku. Tym razem jest jednak inaczej. Sprawa dotyczy z definicji publicznego, a więc ogólnodostępnego miejsca, które powinno mieć umiarkowaną cenę. Na przykład w Gdańsku za skorzystanie z publicznej nadmorskiej toalety trzeba zapłacić 4 zł.

Przedstawiciel firmy postanowił przedstawić swoją perspektywę. "Słowo publiczny posiada co najmniej 90 synonimów: ogólnodostępny, jawny, ogólny, powszechny, otwarty, widoczny. Mamy publiczny transport zbiorowy – powszechnie dostępny przewóz osób, w tym metro, tramwaj, kolej i Pendolino czy samolot. Każdy z tych środków publicznego transportu jest płatny. Są tanie i są drogie jak Pendolino czy samolot. Prawdaż? Już to powinno zmienić punkt widzenia czytelników na toaletę za 10 zł" - pisze Marian Dreszer.

Od 1 stycznia Chorwacja weszła do strefy euro i Schengen. Na zdjęciu SplitChaos po wprowadzeniu euro w Chorwacji. Polka: Rząd zapowiedział zamrożenie cen

Koszty pracownicze? Prawie 27 tys. zł  

Przedstawiciel firmy tłumaczy, że toaleta otwarta jest w godzinach 10-22. Do jej obsługi trzeba na stałe zatrudnić czterech pracowników. Same koszty pracownicze to miesięcznie 14 tys. 468,85 zł brutto. "Do tego trzeba dodać koszty wynajmu lokalu, prądu, wody i kanalizacji, środków sanitarnych i czystości, które co miesiąc wynoszą średnio ponad 12.300 zł brutto" - informuje Dreszer, po czym dodaje, że miesięcznie firma ponosi 26 769 zł kosztów.

Prom 'Jan Heweliusz'. Zdjęcie z 1986 rokuKatastrofa promu "Jan Heweliusz". Mija 30 lat od tragedii. Zginęło 55 osób

Cena za wynajem + podatek 

Dalsze informacje są jeszcze ciekawsze i pokazują, że zysk na prowadzonym biznesie jest marny, a opłaty zbyt wysokie. Trzeba jeszcze zapłacić podatek i zysk znacznie topnieje.

Zakładając, że z toalety skorzystają dziennie 102 osoby to spółka nie zarobi nawet 500 zł. Przedstawiciel firmy prezentuje następujące wyliczenia: Obrót miesięczny wynosi 30.600 zł brutto, koszty pracownicze 26 769 zł, podatek VAT 3300 zł. Po zapłaceniu tych wszystkich zobowiązań pozostaje kwota 531 zł. Ale to nie wszystko, bo przedsiębiorca musi zapłacić jeszcze 9 proc. podatku dochodowego. Spółka miesięcznie osiąga 483 zł zysku.

"Można prowadzić biznes w sposób legalny, bądź niezgodny z przepisami. Nasza spółka prowadzi legalny biznes w Polsce, którego rząd ustanowił takie, a nie inne warunki do prowadzenia biznesu" - czytamy w oświadczeniu. Po czym Dreszer zapowiedział podwyżkę: Dopiero stawka 15 zł zapewniałaby sensowny zysk w legalnie prowadzonym biznesie. I tyle będzie za tydzień kosztować pierwsza w Polsce toaleta grozy. Zapraszam".

Źródło: "Tygodnik Podhalański" 

Więcej o: